niedziela, 21 grudnia 2014

Epilog

'Wszystko co dobre kiedyś się kończy'- Czy aby na pewno?

Sprawdziłam wynik pięć razy i cały czas widziałam te cholerne dwie kreski.
- Niemożliwe.- rozpłakałam się.
Padłam na podłogę i nie wiedziałam co zrobić ze sobą. Łzy uciekały z moich oczu i wodospadami spływały po policzkach. Po nieokreślonym czasie wstałam i poszłam do pokoju.
-Ali...-do pokoju wpadł Mati ale kiedy zobaczył mnie od razu przestał mówić.-Co się stało ?-Kucnął obok mnie i pogłaskał mnie po głowie.
Podałam mu to przez co cały czas płaczę.
-Niemożliwe.....
-A jednak!-rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-Ćśiiiii...-przytulił mnie do swojego torsu.-Będzie dobrze , zobaczysz.
-Muszę iść do Toma...
-Chodź, odwiozę cię.
Przebrałam się w cieplejsze ubrania i poszliśmy.


Kiedy podjechaliśmy pod mój stary dom na podjeździe stało tylko jedno auto co dało mi do zrozumienia, że w domu jest tylko jeden osobnik, którym ku mojemu zbawieniu był Thomas.
Podziękowałam Matiasowi i wysiadłam kierując się do drzwi. Po drodze łzy znowu zaczęły ze mnie cieknąć. Zanim zdążyłam zapukać drzwi się otworzyły ukazując mym oczom nikogo innego jak Pana Sykesa.
-Ali?-był zdziwiony.-Co się stało?
-Jest Tom?
-Jasne, wchodź.
Otworzył szerzej drzwi sygnalizując mi abym weszła do środka. Nie wahałam się tylko przekroczyłam próg drzwi. 
-Powiesz mi co się stało?-za mną szedł Nath. Nie miałam zamiaru odpowiadać więc siedziałam cicho.-Odpowiedz. Co on ci zrobił?
-Nic.
Zakończyłam tą durną rozmowę i skierowałam się do pokoju Thomasa. Weszłam bez pukania.
-Nath, cholera jasna mówiłem ci, żebyś.....-odwrócił się i zamarł.-Ali, skarbie czemu ty płaczesz?!
Podbiegł od razu i wziął mnie w swoje ramiona. Tylko z nim czuje się w stu procentach bezpieczna.
-Powiesz mi czemu płaczesz, aniołku?
-Mhm....
-Spokojnie, nie poganiam cię. -zamyślił się i nagle wypalił. - Jeżeli ten Mati coś ci zrobił to mu jaja własnoręcznie oderwę i powieszę!
-To nie on....
-A więc co?
Pokazałam mu plastikowy patyczek.
-Co to znaczy Ali? Ja nie jestem dobry w te sprawy...
-Jestem....
Popatrzył na mnie i już wiedział co miałam zamiar powiedzieć.
-O matko......Z kim?
-Wiesz co?! Jak możesz!?
-Sorry .....ale tak jakoś mi się wyrwało. Czyli to Nathana?
-Tak.
-O Boże....
-On już mnie nienawidzi a co dopiero jak się dowie.-rozpłakałam się
-Musisz mu powiedzieć.
-Wiem....
-Byłaś już u lekarza?
-Jeszcze nie. Dopiero dziś się dowiedziałam i zaraz do ciebie przyjechałam.
-Na twoim miejscu poszedłbym od razu i mu powiedział. Może ci się wydawać, że on cię już nie kocha ale prawda jest inna. Strasznie tęsknił i wie, że to wszystko to tylko i wyłącznie jego wina. On naprawdę żałuje. Myślę, że może nawet się ucieszy. Jestem pewien, że ci pomoże.
-No to idę.
Podniosłam się z ziemi i skierowałam się na dół gdzie zostawiłam Sykesa. Zastałam go w salonie.
-Już idziesz?-zapytał patrząc na mnie uważnie
-Nie. Musimy pogadać.
-Nie ma sprawy. Siadaj.
Siadłam i nie wiedziałam jak zacząć. On grzecznie czekał i dał mi się zastanowić jak chce zacząć.
-Nath jak wiesz......Rozstaliśmy się i zrozumiem jeśli się nie zgodzisz...
-Oczywiście, że chce znowu z tobą być!-uśmiechnął się
-Co? Nie o to chodzi...
-Ou-posmutniał- więc kontynuuj...
-Jak już mówiłam, zrozumiem jeżeli powiesz nie lub się nie ucieszysz więc nie musisz udawać okey?
-Okey.
Zapadła cisza. Po chwili znowu przemówiłam.
-Jestem w ciąży.
Dopiero po wypowiedzeniu tego zdania miałam odwagę podnieść głowę i popatrzeć na Nathana. Szczęka mu opadła a jego oczy wyglądały jak dwie piłeczki ping-pongowe.
-Żartujesz?
-Wiedziałam...-spuściłam głowę i chciałam wyjść ale złapał mnie za rękę.
-Nie, stój. Źle mnie zrozumiałaś. Po prostu nie mogłem uwierzyć w to co powiedziałaś ale to nie znaczy, że dam ci drugi raz odejść. Tym razem nie popełnię tego samego błędu i nie dam ci wyjść. Kocham cię i tak samo będę kochał to dziecko. Jest moje i będzie moim kolejnym oczkiem w głowie. Pierwszym byłaś, jesteś i będziesz ty. Tym razem zrobię wszystko abyś nawet nie pomyślała o tym, że możesz mnie opuścić. Będę najlepszym ojcem i mężem na świecie.
-Mężem?
-Miałem to od dnia naszego rozstania i miałem nadzieję, że może kiedyś przyjdzie ta okazja, jak widać zostałem wysłuchany..
-O czym ty mówisz?
Nie odpowiedział tylko uklęknął przede mną i wyjął pudełeczko z pierścionkiem
-Kochałem cię od momentu kiedy przyszłaś do naszego domu w poszukiwaniu Maxa. Przez każdy następny dzień kochałem cię coraz mocniej. Później kiedy przyszedł dzień naszej pierwszej randki, znowu ktoś mi cię odebrał. Nawet nie wiesz jak się wtedy o ciebie martwiłem. Kiedy dowiedziałem się, że nic ci nie jest i że ty żyjesz skakałem po pokoju z radości. Od tego dnia nie spuszczałem cię z oczu nawet na moment. Podczas naszej znajomości popełniłem wiele błędów i popełniłbym kolejny gdybym dziś właśnie nie zadał ci tego pytania. Czy ty Alison George zechcesz uczynić mnie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie i wyjdziesz za mnie?

Podczas przemowy Nathana popłakałam się ale tym razem ze szczęścia. Widząc, że czeka odpowiedziałam ciche
-Tak.
On wstał i nie czekając na nic pocałował mnie.
-Jak słodko-przerwał nam Tom wyłączając kamerę. Czekaj co? Jaką kamerę?Skąd tam się w ogóle wzięła całe The Wanted? Wszyscy się do nas uśmiechali. Spojrzenia moje i Maxa się skrzyżowały a on się tylko do mnie uśmiechnął.
-Czy ty to wszystko nagrałeś?
-Mhm. Pokażecie to potem waszemu dzidziusiowi.

Czy mogłabym sobie wymarzyć lepszą rodzinę i lepszą przyszłość? Mam nieziemsko przystojnego i cudownego narzeczonego, dziecko w drodze , zwariowanych przyjaciół, najlepszego na świecie brata. Czego chcieć więcej?

______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
To definitywny koniec tego bloga.
Mam nadzieję, że zapadnie wam choć trochę w pamięć ta historia.
Przyznam, że ciężko mi się rozstać z Nathanem i Ali oraz całą zwariowaną gromadką. A wam?
Korzystając z okazji życzę Wam Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku. Niech spełnią się wam wszystkie marzenia a także żeby niczego wam nigdy nie brakowało a co najważniejsze w środku zostańcie na zawsze dziećmi ;)
Jako, że to ostatni rozdział proszę o komentarze od WSZYSTKICH czytelników tego bloga. Chcę wiedzieć czy wam się podobało i czy dobrze wspominacie naszą wspólną przygodę z naszymi bohaterami.
Nie zostaje mi nic innego jak powiedzieć 'Do zobaczenia'. Mam nadzieję, że chociaż z niektórymi z was spotkam się jeszcze na innych blogach. I ku waszej informacji nie wykluczam, że napiszę kolejne opowiadanie. Co wy na to? ;*
Kocham was wszystkich i dziękuję za możliwość napisania wam tej historii. Dziękuję wszystkim, którzy czytali moje wypociny. Dziękuję! ^^
Do zobaczenia ^_^
/Wasza Neytri