sobota, 10 maja 2014

30. ' Podoba mi się to jeszcze bardziej niż możesz sobie to wyobrazić. '

Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim. I nie ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy zdołamy zatrzymać przy sobie ukochaną osobę. Kochać – to utracić panowanie nad sobą.
(Paulo Coelho)
Powoli aby nie upaść schodziłam po schodach na dół. Stukot moich obcasów przywołał do salony wszystkich mężczyzn, nie tylko Natha i Toma. Zanim zdążyłam się pokazać zauważyłam iż Sykes wygląda mega elegancko
Wyłoniłam się zza futryny. 
-Wejdź dalej.-zachęcili mnie.
Posłuchałam ich i zrobiłam o co prosili. Wszyscy jak na zawołanie wciągnęli powietrze i wybałuszyli na mnie oczy (poza Tomem). 
-I jak?
-Wyglądasz...
-Super..
-Elegancko...
-Wow...
-Sexownie!
Za to stwierdzenie Jay został zdzielony w głowę przez Maxa i Nathana.
-Co ?!
-To jest moja mała siostra! Uważaj na słowa!
-Ona jest zajęta już!-dołożył Nath
-No tak właściwie to nie-wtrąciłam się
Po tych słowach Nath się zarumienił
-BabyNath się zawstydził!-zawołał Misiek
-Ali, idziemy ?
-Mhm.
Złapał mnie pod rękę i razem wyszliśmy.
-To powiesz mi gdzie jedziemy ?-zapytałam jak tylko wsiedliśmy do auta
-Nie-zaśmiał się- Nie wiem czy ci mówiłam ale wyglądasz oszałamiająco
Zarumieniłam się co oczywiście nie umknęło uwadze mojego towarzysza.
-Nie musisz się rumienić, mówię tylko prawdę-pstryknął mnie w policzek przez co jeszcze bardziej się zaczerwieniłam.
Nath przybliżył się do mojego ucha i wymruczał
-Ale to mnie bardzo kręci.
Trzepnęłam go w kolano przez co wybuchnął śmiechem.
-No i z czego się śmiejesz, co ?
-Z ciebie. Słodka jesteś, wiesz ?
-No co ty nie powiesz.-burknęłam pod nosem
-No i popatrz dojechaliśmy.
Rozejrzałam się i zauważyłam....NIC. Byliśmy na pustkowiu bez oświetlenia!
-Nath...
-Hm?
-Czy ty nie pomyliłeś drogi?-zapytałam ostrożnie
-Nie-pokręcił głową
-To...
-Ty po prostu nie dostrzegasz pewnych rzeczy...jeszcze-uśmiechnął się cwaniacko
Zaczęłam iść ale jego ręka mnie zatrzymała.
-Eee stój. Najpierw to
Pomachał chustką przed moimi oczami.
-Ale..-zanim zdążyłam odpowiedzieć zawiązał ją na moich oczach.
-Teraz musisz mi zaufać.
-Mam wybór?
-Nie.
-Okey tylko nie wepchnij mnie na nic.
-Nic nie obiecuję.
Usłyszałam jego śmiech a następnie zaczęliśmy iść. Usłyszałam otwieranie i zamykanie się drzwi. Poczułam ciepłe powietrze na ramionach z czego wywnioskowałam iż weszliśmy do jakiegoś budynku.
-Rezerwacja na nazwisko Sykes-powiedział mój przewodnik
-Stolik dla dwojga w..
-Tak!-wyprzedził go
-Za mną proszę.
Opaska nadal nie została zdjęta z moich oczu przez co nie wiedziałam gdzie jesteśmy i gdzie idziemy.
-Już możesz zdjąć opaskę.
Zsunęłam materiał i nie mogłam uwierzyć. Znajdowaliśmy się ...sama nie wiem gdzie dokładnie
-O mamciu jak tu ładnie.
-Cieszę się, że ci się podoba.
Uśmiechnęliśmy się do siebie po czym Nath jak gentleman odsunął mi krzesełko abym mogła usiąść i po chwili zrobił to samo zajmując miejsce naprzeciwko mnie.
-Nie mogę uwierzyć,że jesteśmy ...tutaj.-pokazałam rękami na miejsce.
-Przeszkadza mi tylko jedna rzecz.-powiedział.
-Jaka?
-Wszyscy faceci się na ciebie gapią przez tą twoją sukienkę.
Zaśmiałam się na jego słowa.
-Co w tym takiego  śmiesznego ?
-Tom powiedział to samo zanim wyszliśmy.
Po chwili podszedł do nas kelner.
-Co życzą sobie państwo do jedzenia ?
-Ja poproszę sałatkę z kurczakiem.-powiedziałam
-A dla mnie lasagne.
-Coś do picia?
-Może czerwone wino?-zapytał Nath
-Z chęcią się napiję.-uśmiechnęłam się do niego
-To wszystko ?
-Tak.
-Na posiłek trzeba będzie chwilkę poczekać.
Odszedł ale po chwili wrócił z naszym winem. Nalał nam je do kieliszków.
-Za miły wieczór?-wzniósł toast Sykes
-Za miły wieczór.
-I jak ci się podoba?
-Muszę przyznać, że udało ci się mnie zaskoczyć.

Nathan's POV

Teraz albo nigdy. Czułem jak serce wali mi w klatce piersiowej. Teraz albo nigdy.
-Starałem się. Możemy teraz poważnie porozmawiać ?
-Myślę, że tak.
-Wiem, że ciężko wybaczyć coś takiego jak ja zrobiłem ale jednak dałaś radę, a przynajmniej starasz się. Wiem, że nie jest ci łatwo. Ale mimo wszystko ja też cierpię chociaż wiem, że jestem sam sobie winny. Zrobię wszystko aby odzyskać cię i znów mieć tylko dla siebie. Każdego dnia boję się, że wyjdziesz gdzieś i poznasz kogoś innego, lepszego, przystojniejszego i nie będzie już dla nas szans. Żałuję tego co zrobiłem. Bardzo. Cały czas marzę o tym aby tamten dzień się nigdy nie zdarzył. -Widziałem łzy w jej oczach. Teraz najgorsza część. Wstałem i klęknął przed nią. Widziałem zaskoczenie wypisane na jej twarzy ale kontynuowałem. Wyjąłem z marynarki pudełko z
-Kocham cię tak bardzo, że każdy dzień bez ciebie jest nic nie warty. Nie chcę spędzać czasu z dala od ciebie. Znaczysz dla mnie cały świat. Jeżeli weźmiesz tą bransoletkę będzie to oznaczało, że mi wybaczasz jeżeli nie...zrozumiem. -wziąłem głęboki wdech czekając na jej reakcje.
Wyciągnęła rękę w kierunku pudełeczka i je zatrzasnęła.
W tamtym momencie straciłem wszelkie nadzieje.
Potem zrobiła coś co mnie zdziwiło. Rzuciła się na mnie i mnie pocałowała.
-Wybaczę ale nie wezmę tak drogiej bransoletki.
Wstałem i okręciłem ją dookoła własnej osi. Postawiłem ją na ziemi i wpiłem się w jej malinowe usta. Ten pocałunek był inny niż wszystkie pozostałe. Był przesiąknięty emocjami. Między nami płonął ogień namiętności. W końcu odkleiliśmy się od siebie. Złączyłem nasze czoła.
-Niestety będziesz musiała zachować bransoletę bo nie mogę jej już zwrócić.-uśmiechnąłem się do niej a ona zachichotała.
-Zrobiłeś to specjalnie.
-No ba.
Wziąłem jej rękę i nałożyłem na nią podarunek. Usiedliśmy przy stole bo kelner przyniósł nasze posiłki. Popatrzyłem na niego a on tak po prostu bez żadnych zahamowań lustrował Alison. Zacisnąłem szczękę.
-Coś jeszcze?-zapytałem niemiło
-Nie nie-speszył się i szybko odszedł.
-Czemu byłeś taki nie miły?
-Nie widziałaś jak on cię rozbierał wzrokiem ?
-No widziałam i co z tego?
-Jak to co z tego? Jesteś moją dziewczyną!
-Jestem?-po jej słowach spaliłem buraka. Faktycznie nie zapytałem jej o to. Ale ja jestem głupi!
-Znaczy...bo...no ja.....chciałem zapytać....czy....no...
-Z chęcią.-zachichotała.
Spuściłem głowę ze wstydu.
-Jesteś słodki jak się rumienisz i nie wiesz co powiedzieć.
Popatrzyłem na jej oczy. Tak ślicznie się mieniły. Mogłem wyczytać, że jest szczęśliwa.

Po zjedzonym posiłku zabrałem moją DZIEWCZYNĘ do samochodu.
-To gdzie teraz?-zapytała
-A gdzie chcesz?
-Do domu.
-Jak moja pani sobie życzy.
Odpaliłem auto i pojechałem do domu. Weszliśmy do budynku i zapaliliśmy światło.
-Jest tu ktoś?!-zawołała
Odpowiedziała jej cisza co oznaczało tylko jedno: nikogo nie ma w domu.
-Idę się umyć, dobrze?
-Mhm. Będę u siebie w pokoju.
Pokiwała głową i poszła do łazienki. Zgodnie z tym co powiedziałem poszedłem do mojej sypialni i położyłem się na łóżku. Strasznie cieszył mnie fakt, że ją odzyskałem i znowu jest cała moja. Po jakichś 10 minutach usłyszałem puknie do drzwi

*SCENY EROTYCZNE, CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!*
-Proszę.
Zza drewnianej powłoki wyłoniła się Ali. Na jej widok mnie zatkało i to tak totalnie.
Miała takie idealne ciało. Podeszłą powolnym i seksownym krokiem do łóżka a ja nie wiedziałem co się dzieje. Nie mogłem się ruszyć. Wspięła się na łóżko i na czworaka, idealnie eksponując swoje piękne piersi, przeszła od początku materaca aż do mnie. Usiadła na mnie okrakiem i pocałowała mnie w usta.
-Podoba ci się to co widzisz czy raczej nie?-zapytała kokieteryjnie
Już nie wytrzymałem. Złapałem ją za biodra i jednym ruchem położyłem ją pod sobą tak, że teraz to ja byłem na górze.
-Podoba mi się to jeszcze bardziej niż możesz sobie to wyobrazić.
Zacząłem ją namiętnie całować. Jej ręce natomiast błądziły pod moją koszulką. Oderwałem się od niej tylko na moment po to aby zdjąć z siebie T-shirt. Czułem jak napięcie w moich spodniach rosło z każdą minutą. Delikatnie podniosłem ją do pozycji siedzącej. Rozpiąłem jej stanik i rzuciłem go gdzieś w kąt pokoju. Kiedy moje oczy spoczęły na jej dwóch półkulach zamurowało mnie. Jak to możliwe, że jedna osoba jest tak wyjątkowa?
-Możesz przestać ?-zapytała cicho
-Ale co?
-Nie patrz się tak na moje piersi
-Podziwiam tylko.
Nie zdążyła odpowiedzieć bo wziąłem jedną z jej piersi do ust. Zacząłem pieścić językiem jej sutki przez co po chwili usłyszałem ciche pojękiwanie, które mnie tylko zmotywowało do dalszej pracy. Jej delikatna rączka zaczęła rozpinać mi spodnie i ściągać bokserki. Wzięła mojego penisa do ręki i zaczęła nią poruszać w górę i w dół. Tym razem role się odwróciły i to ja pojękiwałem tylko nieco głośniej, ponieważ rozkosz którą mi dawała była nie do opisania. Nawet nie wiem kiedy ale znalazłem się na plecach. Nachyliła się i wzięła cały mój sprzęt do ust przez co zabrakło mi powietrza. Jeszcze żadna dziewczyna nie doprowadziła mnie do takiego stanu samą grą wstępną. Kiedy czułem, że jestem już na skraju wytrzymałości przejąłem kontrolę. Położyłem ją na plecach i zniżyłem się do poziomu jej łechtaczki. Zacząłem ją lizać i delikatnie przygryzać aby dodać mojej ukochanej rozkoszy. Widziałem i słyszałem, że jest już blisko dlatego podniosłem się i pocałowałem ją w usta.
-Teraz czas na najlepsze.
Założyłem prezerwatywę na mojego już gotowego członka i bez ostrzeżenia wszedłem w nią. Pisnęła cicho ale po chwili się rozluźniła. To dało mi znak, że mogę kontynuować. Wchodziłem i wychodziłem z niej sprawiając nam obu przyjemność.
Uprawialiśmy miłość, nie seks. 
Kiedy oboje doszliśmy opadłem bezsilny na łóżko obok niej.
-To był mój najlepszy raz.
-Mój też.
Okryłem nas kołdrą a ona wtuliła się w mój tors. Zasnęliśmy wycięczeni przyjemnością.

___________________________________________________________________________________________
Ha-ha powróciłam :D
Przepraszam, że tak długo mnie nie było ale nie miałam weny :/
Ale teraz powróciła i znowu mam przyjemność z pisania :*
Strasznie się z tego cieszę :P
Mam nadzieję, że rozdział wam się podobał :)
Dużo z was pisało do mnie i mówiło, że chciałoby sexytime więc macie ! C:
Nie mam do pisania takich rzeczy talentu więc jest jaki jest, ważne że jest ;)
Piszcie w komentarzach co sądzicie o tym rozdziale :)

Ponieważ jest to rozdział 30 na który wszyscy (tak mi się wydaję) czekali, ponieważ Ali znów jest z Nathanem, proszę aby każdy kto czyta ten blog skomentował. Nawet jeżeli ktoś czyta a nie ma konta to może to zrobić z anonima i podpisać imieniem. Chcę po prostu wiedzieć ile osób to czyta. To bardzo dla mnie ważne wam zajmie to zaledwie 2 minutki a dla mnie znaczy na prawdę wiele.

To chyba na tyle :)
Żegnam was ciepło 
I do nn ale tym razem trochę szybciej go wstawię :P

Dziękuję za uwagę XD
/Neytri