piątek, 4 kwietnia 2014

29. ' Co to ma być?! '

Przyjaciel to ktoś kto jest z tobą zawsze a miłość życia to osoba, która jest z tobą na zawsze.

-Aaaaa jaki ten film był super!
-Ja zawsze wybieram tylko fajne filmy-Tom zaśmiał się z mojej reakcji.
-Dziękuję ci bardzo za zabranie mnie na niego.-cmoknęłam jego policzek.
-Dla mojej Misi wszystko.-Przytuliłam mnie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że cię mam.
-Nie bardziej niż ja z tego, że mam ciebie.-wystawił mi język.
-Oj TomTom!-wyszczerzyłam się do niego.
Zawsze jak tak rozmawiamy czuję, że mam wszystko. Najlepszego przyjaciela, który znajdzie dla mnie zawsze czas.
-A no właśnie!-brunet coś sobie przypomniał.
-Co się stało?
-Ty masz jutro randkę.
-No mam, no i co w związku z tym?
-Trzeba iść na mały shopping!-pisnął jak mała dziewczynka i podskoczył zadowolony.
-Jesteś gorszy niż dziewczyna!-zaczęłam się z niego nabijać.
-Tak?-zrobił dziwną minę.
-Tak!
Nim zdążyłam się obejrzeć już byłam w jego ramionach a on niósł mnie w nieznanym mi kierunku. Po chwili oprzytomniałam i zobaczyłam, że zbliżamy się do fontanny.
-Nawet o tym nie myśl!
-Już pomyślałem-zaśmiał się
-Zrobię wszystko tylko mnie do niej nie wrzucaj!
-Wszystko?-uniósł brwi.
-Tak!
Oddalił się od wody i odstawił mnie na ziemię.
-Co chcesz w zamian?
-Obiecasz mi coś.-popatrzył na mnie wyczekująco.
-Obiecuję.
-Ja wybiorę dla ciebie ubrania na randkę a ty będziesz musiała je założyć.-uśmiechnął się podstępnie.
-Nieeee....
-Nie masz wyboru.-pokazał mi język.
-No dobra.
-Aaaaaaaa! Shopping!-pomachał do mnie brwiami.
-Jesteś zdrowo walnięty.
-I tak mnie kochasz!
-Nie da się ukryć.-zachichotałam.
-A kochałabyś mnie jakbym nie był szalony?
-No...-zastanowiłam się.
-No właśnie! Ja jestem inny, niepowtarzalny.-wyszczerzył się.
-Chodźmy już kupować.
Pociągnął mnie w stronę ekskluzywnych sklepów.
-Tom niee...
-Ale co?
-Tutaj jest strasznie drogo...
-No i?
-Ja nie chcę takich drogich ciuchów....
-Ja kupuję więc siedź cicho i nie marudź!
Tyle miałam do powiedzenia-nic. Wpadł do sklepu i zaczął przeglądać ubrania. Słyszałam tylko : 'Ta nie,nie taki kolor,za długa, za krótka, nieeee....' i inne tego typu wypowiedzi.
-Ta jest idealna!-wykrzyknął w pewnym momencie.
-Jaka?
-Jaki masz rozmiar?-olał moje pytanie
-36
-Okey.
Wziął odpowiedni numer i pobiegł (dosłownie) do kasy. Zanim zdążyłam zobaczyć jaką sukienkę kupił wychodziliśmy już ze sklepu.
-Powiesz mi co kupiłeś?
-Nie-uśmiechnął się przebiegle.-Jaki masz rozmiar stopy?
-39.
-Poczekaj tu ja zaraz wrócę.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć zniknął w tłumie ludzi. Nie pozostało mi nic innego jak tylko poczekać na niego.
10 minut później wrócił z kilkoma innymi torbami.
-Już?
-Mhm-uśmiechnął się podstępnie.
-Pokażesz?
-Nie-e
-A idź ty!
Zaśmiał się ze mnie.
-Nie obrażaj się!
Nie odpowiedziałam tylko ruszyłam przed siebie.
-E e e ! Stop!
-Zaczęłam biec śmiejąc się pod nosem. Niestety z w-f nie miałam szóstki więc po chwili mnie złapał.
-Nie ładnie tak uciekać.-pomachał mi palcem przed nosem.
-A co mi zrobisz?
Zaczął poważnie myśleć. Mało brakowało a mogłabym zobaczyć jak wszystkie mechanizmy u niego w głowie zaczynają pracować.
Nie odpowiedział tylko razem wyszliśmy z galerii. Chciałam iść dalej kiedy przewrócił mnie na trawę
-Co ty robisz?
Zaczął mnie gilgotać. Dobrze wiedział, że to mój słaby punkt. Już wiedziałam jaką karę wymyślił.
-Ha-ha-ha widzisz taka kara zawsze cię czeka za uciekanie kochanemu Tomowi!
-Nie pochlebiaj sobie.-zachichotałam.
-A cicho bądź.-machnął na mnie ręką.
Popatrzył na mnie z taką jakąś dziwną i niezrozumianą dla mnie czułością.
-Stało się coś?
-Moja mała Ali dorasta.

-Oj Tommy-przytuliłam go.
-No wiem, wiem.
-Czasami to się zastanawiam czy to przez przypadek nie ty jesteś moim bratem.
-Czemu?-zapytał z uśmiechem.
-Bo częściej spędzam czas z tobą niż z Maxem-oboje zachichotaliśmy.
-Ćśiii-przystawił palec wskazujący do ust.-To będzie taka nasz mała tajemnica.
~*~
Kiedy wróciliśmy do domu Tom wziął mnie na barana i wniósł na górę po schodach. Na górze schodów spotkaliśmy się z Nathem.
-Hej
-Hejka-odpowiedzieliśmy razem
-Gdzie idziecie?
-Do...-nie zdążyłam dokończyć bo przerwał mi Misiek.
-Nie możesz iść z nami
-Czemu?
-Bo zobaczysz ją dopiero jak będzie gotowa.
-Ale jest dopiero...-zaczął Nath
-Nie martw się nie będzie się nudzić. No to bye-bye.-machnął ręką i zaniósł mnie dalej.
Ostatnie co zdążyłam zobaczyć to zdziwiona mina Sykesa.
-No to teraz cię ubieramy!-potarł ręce.
-Nie mam nic do gadania?
-Nope.

Podał mi ubrania i zamknął w łazience.
-Jak się przebierzesz to wyjdź.-powiedział zza drzwi.
Wyjęłam z opakowań rzeczy i je na siebie nałożyłam. Popatrzyłam w lustro i się przeraziłam. Miałam na sobie to:

Wyszłam z łazienki i podeszłam do Toma.
-Co to ma być?!
-Jak to co? Seksowne ciuchy.
-Wyglądam jakby ktoś wydarł mi sukienkę z tyłu!
-Och przesadzasz.-zaśmiał się.-Obróć się.
Zrobiłam to o co prosił.
-Wyglądasz ślicznie.
-Nathan nie będzie zadowolony jak tak wyjdę do publicznej restauracji.
-Przynajmniej będzie wiedział jaką dziewczynę próbuje przy sobie utrzymać.

___________________________________________________________________________________
Przepraszam za tak długą przerwę w pisaniu  ale nie miałam weny.
Naszedł mnie wczoraj no i napisałam rozdział :)
Mam nadzieję, że chociaż w części rekompensuje wam czas czekania na niego :)
No to chyba na tyle ode mnie :P
Czekam na wasze opinie:*
/Neytri