niedziela, 23 lutego 2014

26. ' Nie ładnie tak odbijać innym partnerów. '



Nadzieja pomaga iść naprzód;
 wytrwałość - stać,
 a odwaga - wracać.
(Władysław Grzeszczyk)

Na jej słowa na mojej twarzy zagościł największy uśmiech jaki byłem w stanie zrobić.
-Mówisz poważnie?
-W 100%. Ale jest jeden warunek..
-Jaki? Zrobię wszystko!
-Musisz tylko przyrzec mi jedną rzecz.
-Co tylko chcesz!
-Nigdy więcej mnie nie zdradzisz.
-Obiecuję!
-Odpowiesz mi na jedno pytanie?
-Mhm.
-Dlaczego to wtedy zrobiłeś?
-Nie wiem ale zaraz tego pożałowałem.-spuściłem głowę.
-Wybaczę ci, bo za bardzo cię kocham.
-To znaczy, że znowu jesteśmy parą?-zapytałem z nadzieją.
-Nie.
-Jak to?
-Na bycie razem musisz zasłużyć i pokazać mi, że dobrze zrobiłam wybaczając ci.
-Masz to jak w banku.
Podeszła do mnie i mnie pocałowała.
-Tak w ogóle nie zdążyłem ci powiedzieć ale wyglądasz cudownie.
-Dziękuję.
-Wyróżniasz się z tłumu.
-Wiem.-zachichotałam
Tęskniłem za takimi relacjami między naszą dwójką. Nagle drzwi od pokoju się otworzyły.
-Wiedziałem, że was tu znajdę.-powiedział Tom.
-A czemuż to nas szukasz Misiu?-nienawidzę jak mówią tak do siebie, jestem wtedy zazdrosny.
-Ja tak właściwie do Młodego.-spojrzał na mnie poważnie.
-Więc słucham.
-Zgaduję, że ci wybaczyła?-pokiwałem głową na 'tak'.- Jeżeli coś spartolisz albo chociaż uroni przez ciebie jedną łzę to dostaniesz taki wpierdol, że się nie pozbierasz. I wtedy będę miał gdzieś to iż jesteśmy przyjaciółmi. Zapamiętaj!-pogroził mi palcem.
-Oj Misiu!-Ali podeszła do niego i go przytuliła.- Nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że cię mam.
-I wzajemnie.-przytulił ją do swojej klatki piersiowej.-Ale nie odwracaj mojej uwagi! Przysięgnij, że jej nie skrzywdzisz.
-Przysięgam.-położyłem rękę na sercu a drugą podniosłem do góry, to takie pokazanie że mówię prawdę.
-Ale Ali ...-zaczął Tom.
-Nie, Tom wszystko jest załatwione.-mówili niezrozumiałym dla mnie szyfrem.
-O co chodzi?-zapytałem zdezorientowany.
-O to czy jesteście razem czy nie.
-Powiedziałam, że wszystko ustaliliśmy.
-Ale skąd..
-Znamy się na wylot. Ja wiem co ona czuje i na odwrót.
-To samo dotyczy słów. Wiem co chce powiedzieć zanim otworzy usta.
-Jesteśmy połączeni 'specjalnym porozumieniem'.-powiedzieli razem.
-Także miedzy nami stosunki są już neutralne. Zaczynamy wszystko od nowa.-powiedziała do mnie.
-Ale to znaczy, że..
-Nie, źle się wyraziłam. Zapomnijmy po prostu o tej feralnej nocy, okey?
-Tak.
Uśmiechnęliśmy się do siebie.
-No dobra Misia idziemy tańcować.
Parker pociągnął ją na dół. Cieszę się, że mi wybaczyła. Teraz tylko muszę zrobić wszystko aby nasze relacje wróciły na dawną płaszczyznę. 
Jednak jedna sprawa mnie nurtuje. Co jest między Miśkami...to znaczy między Alison a Tomem. Jestem zazdrosny!
-No nic, idę na dół do reszty.
Zszedłem do części dla VIP-ów. Przy stole siedziała tylko Beatrix.
-Hej.
-Hej. Pogodziłeś się już z Al?
-Tak-uśmiechnąłem się sam do siebie.
-Widać.-zaśmiała się.
-Jak to?
-Promieniejesz.-wyszczerzyła się.
-A gdzie reszta?
-Wszyscy tańczą.
-To zapraszam panią na parkiet.
Podałem jej rękę a ona natychmiastowo ja chwyciła. Kiedy tylko znaleźliśmy się w sali dla tańczących wzrokiem starałem się odszukać Alison.
-Tam jest.
Tric wskazała parę, która wykonywała coś w rodzaju erotycznego tańca.
-A z kim ona tak tańczy?
-Jak to z kim?-zaśmiała się ruda.-Z Tomem.-odpowiedziała tak jakby to było oczywiste.-No dawaj tańczymy.
Zaczęliśmy się bujać w rytm muzyki.
-Odbijany.
Usłyszałem po chwili głos Maxa. Porwał dziewczynę w swoje ramiona a ja zostałem sam. Postanowiłem podejść do Miśków i odbić dziewczynę.
-Odbijany.
Nie zapytałem o zgodę tylko 'porwałem' ją w swoje obroty.
-Nie ładnie tak odbijać innym partnerów.-zaśmiała się brunetka.
-Trudno. Da radę.
-Duszno się trochę zrobiło, może pójdziemy się przewietrzyć?-zaproponowała.
-Okey.
Wyszliśmy z budynku na świeże powietrze. Dziewczyna stanęła obok mnie i nabrała w płuca tlenu.
-Chciałbym żeby tak było już zawsze.
-Tak znaczy jak?
-Dobrze.
Popatrzyłem jej prosto w oczy. Z jej mogłem wyczytać zrozumienie. Rozumiała moje uczucia. Nie wiem ile tak staliśmy ale w pewnym momencie poczułem na swoim nosie wodę. Oboje zadarliśmy głowy do góry aby zobaczyć co jest powodem tych kropli. Jak na zawołanie zaczęło padać, właściwie lać.
-Zawsze moim największym marzeniem było pocałować ukochaną osobę w deszczu. To takie romantyczne.-rozmarzyła się George.
Nie myśląc długo nad tym co właśnie zamierzam zrobić podniosłem jej podbródek i wpiłem się w jej malinowe usta. Nie protestowała, wręcz przeciwnie, oddawała pocałunki. Każdy z osobna. Staliśmy w ulewę całując się i nie zwracając uwagi na otoczenie.
______________________________________________________________________________________
Spisaliście się świetnie!
W bardzo krótkim czasie uzyskałam 24 komentarze
Dziękuję :*
W ramach podziękowań dodaje kolejny rozdział szybciej niż planowałam :D
Mam nadzieję, że wam się spodobał.
Taki bardziej romantyczny (moim zdaniem) :)
Zostawiam was z emocjami i czekam na opinie XDD
P.S. Pojawiły się dwie ankiety. Proszę was zagłosujcie! Mam dwa pomysły na dalsze scenariusze opowiadania ale potrzebuję waszych opinii.
Do nn :***
/Neytri

piątek, 21 lutego 2014

25. ' Myślę, że przyszedł czas na wybaczenie. '

Żadna wielka miłość nie umiera do końca. 
Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć.
(Jonathan Carroll)

-Jak myślicie, impreza będzie udana?-zapytała nas Ree jak tylko wsiadłyśmy do auta
-Szczerze? Myślę, że nie zapomnimy jej przez długi czas.
Wszystkie zachichotałyśmy.
-Al?-szepnęła mi na uch Jess.
-Mhm.
-Myślisz, że spodobam się Jayowi?
-Będzie tobą zachwycony.
-Tak sądzisz?
-Jestem tego pewna.
-Dziękuję ci, za wszystko.
-Nie ma za co.-uśmiechnęłam się do niej.
-Jesteś dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam.
Przytuliłam ją. Obie miałyśmy zawsze tylko braci a to nie to samo. Fajnie wiedzieć, że masz się do kogo zwrócić po pomoc w typowo damskich sprawach.
Taksówka zatrzymała się pod klubem a my  (po zapłaceniu oczywiście) wysiadłyśmy z niej w wyśmienitych humorach. 
-To jak idziemy wyrywać facetów ?-zaśmiała się Trix.
-No pewnie.-przybiłyśmy sobie 'piątki' i weszłyśmy do środka.
-Ej, ja idę do chłopaków a wy idźcie na parkiet.-powiedziała Ree.
Zrobiłyśmy tak jak mówiła. Czułyśmy na sobie wzrok mężczyzn co dodawało nam odwagi. Wszystkie zdawałyśmy sobie sprawę z tego iż jesteśmy mega seksowne. Weszłyśmy w tłum tańczących ludzi i zaczęłyśmy wywijać biodrami. Wydaję mi się, że każdy obecny w tym pomieszczeniu facet skupił swoją uwagę właśnie na nas.

-Nie wiem czy wiesz Mała ale jesteś boska!
Odwróciłam się w stronę męskiego głosu i zobaczyłam Toma. Rzuciłam mu się na szyję.
-Twoja bluzka lekko prześwituje.-pokazał palcem na mój dekolt.
-Wiem.
-Aha, taki był plan.
-Noooo
-Oj Misia, Misia.
-Też cię kocham.
-Hej dziewczyny.
Podeszli do nas Max i Jay. Oczywiście Trix i Jess były wniebowzięte kiedy zaprosili je do tańca.
-Coś czuję, że szykują nam się dwie nowe pary.-rzekł po chwili Misiek.
-Mhm.-pokiwałam głową z uśmiechem.
-Ty coś wiesz!
-Nieeee
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Nie!Nie!Nie!
-No dobra.-odparł zawiedziony.- Ale wiedz, że i tak się dowiem.
-Pomarzyć można.-zaśmiałam się.

Cały czas czułam na sobie wzrok męskiej części. A właściwie na moim tyłku, nie na mnie. Po  przetańczeniu kilku szybkich piosenek rozpięłam sobie górne guziki koszuli.
-Misia?
-Hmm?
-Nie powinnaś chyba aż tak rozpinać sobie bluzki.
-Czemu?
-Bo ci faceci chyba zaraz stracą oczy.-zaśmiał się.
Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam, że uwaga każdego faceta znajdującego się w tym klubie skupiona jest na moim dekolcie.
-Wiesz co? Ja chyba idę do stolika.
-Tylko nie kręć za bardzo pupą!-poruszał znacząco brwiami.
Pokazałam mu język i poszłam do reszty naszej paczki, która siedziała w części dla VIP-ów
-Hej
-Hejka
-Już nie tańczysz?
-No już nie mam sił.
Usiadłam obok Sykesa i sięgnęłam po drinka (chłopcy przynieśli je wcześniej). Zamoczyłam usta w lekko procentowej cieczy.
-Jak ci się podoba klub?-zagadnął Nath
-Jest bardzo fajny.-uśmiechnęłam się do niego.
Zapadła krępująca cisza.
-A! Tak w ogóle to muszę ci podziękować.
-Za co?
-Za to, że powiedziałeś Jess prawdę.
-Nie ma za co.
-Jest. Przynajmniej przy niej możemy być sobą.-szturchnęłam go w ramię.
-Nie długo już wyjeżdżają.-powiedział z wyraźną niechęcią.
-Szkoda, polubiłam twoją rodzinę.
-To dobrze..-mruknął pod nosem.
Od tej chwili nasza rozmowa zaczęła się rozkręcać. Cały czas popijaliśmy drinki.
-Dobra rusz dupę i idziemy tańczyć!
Złapałam Natha za rękę i pociągnęłam w stronę tańczących ludzi.
 Zaczęliśmy tańczyć do jakiejś szybkiej piosenki. Był tłum i mało miejsca więc cały czas ocieraliśmy się o siebie ciałami. Brunet położył swoje ręce na moich biodrach a ja zarzuciłam mu ręce na szyje.

Nathan's POV

Ten taniec przywołał wszystkie wspomnienia. Te dobre i te złe. Te kiedy byliśmy razem i te zaraz po naszym rozstaniu. Patrzyłem w jej oczy. Spoglądałem w ten ocean pięknych tęczówek.
-Pójdźmy w cichsze miejsce.-zaproponowałem a ona kiwnęła lekko głową.
Zaprowadziłem nas do ustronnego i spokojnego korytarza. Był tam rząd drzwi. Otworzyłem pierwsze z nich i wpuściłem dziewczynę.
-Myślę, że przyszedł czas na wybaczenie.-powiedziała.
_______________________________________________________________________________________
Przepraszam,przepraszam,przepraszam...
Przepraszam za opóźnienie z dodaniem, przepraszam za to iż jest taki krótki 
Jest krótki dlatego, że następny jest dłuższy.
Mam nadzieję, że wybaczycie :/
Mogę wam powiedzieć, że wszystko zaczyna sie powoli układać i prostować ale jednak na ich 'powrót' trzeba będzie jeszcze chwili cierpliwości.
Dziękuję za cierpliwość wam wszystkim :*

Zostawiam was z tym u góry i czekam na wasze opinie w komentarzach ;)
Do nexta :****
/Neytri

niedziela, 16 lutego 2014

Help us !

Przed końcem zespołu (który mam nadzieję jednak się nie wydarzy) uzbierajmy 100.000.000 na teledysku do Glad You Came.
Pomóżcie !

piątek, 7 lutego 2014

24. ' Nath będzie o ciebie zazdrosny. '

I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką.
(Paulo Coelho)

Wczoraj położyłam się spać dopiero po usłyszeniu wielu ciekawych historyjek z życia Nathana. Jego mama jest taką miła osobą. Niestety kiedy rano obudziłam się o godzinie 8.00 nie potrafiłam już zasnąć z powrotem. Wstałam więc i nałożyłam na siebie przygotowane ubrania
O dziwo za oknem świeciło słońce co jak na Londyn jest bardzo rzadkie. Od razu mój humor polepszył się o połowę. Z uśmiechem na ustach zeszłam na dół i wkroczyłam do kuchni. Przygotowałam tam śniadanie dla wszystkich domowników. Postanowiłam iść na miasto i skorzystać z ładnej pogody. Zamknęłam dom aby nikt nie okradł moich śpiochów a następnie skierowałam swoje kroki w kierunku parku. Znalazłam wolną ławkę i usiadłam na niej. Moje myśli chcąc nie chcąc od razu powędrowały do jednej osoby. Minęło sporo czasu a on nadal nie znalazł sobie żadnej nowej dziewczyny, chociaż mógł. Cały czas pokazuje mi jak bardzo żałuje tego co zrobił. Mimo tego ja nadal nie potrafię mu wybaczyć, mimo że chcę. Mam pewną wewnętrzną blokadę. Nagle telefon w mojej torebce zawibrował. Wyjęłam go i spojrzałam na wyświetlacz: Tommy <3. Bez chwili wahania odebrałam.
-Misiu gdzie ty jesteś ?
-Jest tak ładna pogoda, że wyszłam się przewietrzyć.
-Czyli gdzie ?
-W parku niedaleko naszego domu.
-Zaraz będę.
Nie zdążyłam zaprotestować bo natychmiast się rozłączył Westchnęłam rozbawiona. Mój kochany Tom. Odchyliłam twarz w stronę słońca i przymknęłam oczy. Nie wiem ile tak siedziałam ale nagle coś albo ktoś zasłonił moje słońce.
-Nie zostawiłaś żadnej karteczki. Nic. Wiesz jak ja się martwiłem.
-Oj no przepraszam. Ale zrobiłam wam śniadanie.-usprawiedliwiłam się.
-Phi. To ni w porównaniu z tym co ja przeżywałem.
-Przepraszam.
-A tak właściwie to po co tu przyszłaś? Nie uwierzę, że tylko po to aby delektować się słońcem.-założył ręce na piersi.
-Musiałam pomyśleć.
-A o czym?-usiadł obok mnie.
-Ja już sama nie wiem co mam robić...
-Z Nathanem? To o niego chodzi, prawda?
Pokiwała twierdząco głową.
-Ty go nadal kochasz. Boisz się, że znów cię zrani i będziesz ponownie cierpiała.
Nic nie odpowiedziałam bo to nie było pytanie, to było stwierdzenie. On doskonale wie co siedzi w mojej głowie.
-Nie możesz cały czas patrzeć wstecz. Musisz ruszyć do przodu. Albo daj mu szansę naprawić to co zepsuł albo idź dalej, zacznij od nowa. Jeżeli nie wierzysz, że wasz potencjalny związek mógłby przynieść zamierzony efekt daj mu szansę ale nie na związek, daj mu szansę zacząć od nowa. Najpierw znajomość, tak jak teraz, potem przyjaźń a jak da radę i nie zawiedzie twojego zaufania to coś więcej. Musicie oboje dać sobie czas. Ty jemu na poprawę, on tobie na pełne wybaczenie. W związku najważniejsze jest zaufanie. Jeśli go nie masz to to nie ma sensu.
-Dziękuję Ci.
Przytuliłam się do niego.
-Za co?
-Za wszystko.
-Cieszę się, że pomogłem.
-Rozjaśniłeś mi kilka spraw, niestety nie wszystko jest jeszcze jasne.
-Dasz radę. Może na początek porozmawiaj z nim i wyjaśnijcie sobie wszystko jeszcze raz od początku. Myślę, że on też woli wiedzieć na czym stoi.
-Masz rację.
-Tylko poczekaj aż Karen i Jess wyjadą.
-Tak, tak zrobię.
Obije się zaśmialiśmy. Taki przyjaciel to skarb. Jest zawsze blisko mnie.
-Twoja przyszła dziewczyna będzie miała wielkie szczęście i jeżeli tego nie doceni to skopię jej tyłek.
-Jak Nathan nie da rady i znowu coś zepsuje to ja się z nim policzę. Jego buźka nie będzie już taka ładna.
-Haha dobrze Tommy.
-Masz ze sobą ten naszyjnik.-popatrzył na moją szyję.
-Oczywiście, zawsze go noszę.
Spojrzałam na jego rękę gdzie idealnie eksponowała się bransoletka. Nasze puzzelki symbolizowały najwspanialszą przyjaźń jakiej kiedykolwiek doświadczyłam.
Tom podał mi jak gentelman rękę, którą od razu chwyciłam. We wspaniałych humorach co chwilę żartując wróciliśmy do domu.
-Gdzie byliście?
Naskoczył na nas zaraz po wejściu mój brat.
-Na spacerze. Korzystamy z ładnej pogody.
-Twój 'chłopak' razem z rodziną siedzi w kuchni.
-Dobrze.
Zaśmialiśmy się.
-Tak w ogóle to bardzo ładnie wyglądasz siostrzyczko.
-Och dziękuję Maxiu.
-Misia leć no się przywitać do kuchni.
-Już już.
Poszłam do wspomnianego pomieszczenia.
-Dzień dobry.
Weszłam i przywitałam się z Jess i Karen cmoknięciem w policzek. Następnie podeszłam do Natha i pocałowałam go w usta.
-Smakowało wam śniadanie? Sama robiłam.
-Pychota.-skwitowała młoda Sykesówna.
-Dzieci, ja miałam taki pomysł..-zaczęła rodzicielka Sykesów.
-Jaki?-przerwał jej brunet.
-Daj dokończyć starej matce.-zażartowała.-Pójdźcie gdzieś wszyscy razem na jakąś imprezę czy coś.
-Ale to by oznaczało, że pani zostanie sama w domu.
-Jaka pani?!-zbulwersowała się.
-Um, to znaczy zostaniesz sama w domu.
-No i co ?
-Jesteś naszym gościem. Nie wypada.
-Ale jestem z was także najstarsza, więc musicie się mnie słuchać. Tak więc zarządzam iż dziś idziecie na imprezę.
-Ty Jess idziesz oczywiście z nami ,prawda ?
-Oczywiście.-zaśmiała się blondynka jednak po chwili zamarła i wytrzeszczyła oczy.-Ja nie mam odpowiednich ciuchów!
-Spokojnie ja mam pod dostatkiem. Znajdzie się coś i dla ciebie.
-Och dzięki-odetchnęła z ulgą.
-Tylko wiesz słońce nie ubierz mojej córci tak....um, wyzywająco?
-Dobrze, rozumiem.-zachichotałyśmy z Jessicą.
Złapałam ja za rękę i pociągnęłam do salonu gdzie jak zgaduje znajdowała się reszta zespołu. Nie myliłam się. Wszyscy siedzieli i grali na konsolach.
-Ej!
Wszyscy na mnie spojrzeli.
-Dzisiaj wychodzimy na imprezę. Dostaliśmy rozkaz od Karen.
-Jeeeeeeeej!-wydarli się.
-Seev zadzwoń do Ree i zaproś ją a ty Max poinformuj Trix, z pewnością będą chciały iść. My idziemy zrobić coś na obiad więc nie włazić mi do kuchni!
-Tak jest!-zasalutowali jak w wojsku.
-Ale ich sobie wychowałaś.- Karen pokręciła z niedowierzaniem głową.
-Moja dziewczyna jest bardzo mądra.-zaśmiał się Nathan a ja mu zawtórowałam.
-No to młodzieży, ta damska części, do garów!-zaśmiała się matka rodzeństwa.
Razem z Jess poszłyśmy z powrotem do kuchni i zaczęłyśmy szykować moja popisową potrawę-Risotto. Dla wszystkich ugotowałyśmy z kurczakiem a dla Jaya z warzywami

Podreptałyśmy do jadalni i nakryłyśmy stół. Rozłożyłyśmy obrus, postawiłyśmy kieliszki do wina.
-Obiad!
Od razu wszyscy pojawili się w jadalni.
-Ale pięknie pachnie.
-A więc..-zaczęłam.
-Nie zaczyna się zdania od 'A więc'!-krzyknął Max.
-Dobrze. Jess schowaj porcję Georga.
-Nieeeee!-zapiszczał jak mała dziewczynka.
-Trzeba myśleć wcześniej.-popatrzyłam na niego karcąco.-Czy ktoś jeszcze ma zamiar mi przerwać ?-odpowiedziała mi cisza.
Karen przyglądał się temu wszystkiemu z uśmiechem na ustach. Pokręciła nie dowierzając głową.
-A więc-specjalnie zaczęłam od tego, spojrzałam na Maxa i kontynuowałam.-W wazie po prawej jest risotto..
-Risotto! Że też musiałem się odezwać..-rozpaczał mój brat.
-Po prawej jest z kurczakiem a ta po lewej jest dla ciebie Jay. Zawiera tylko warzywa ani grama  mięsa.
-Dziękuję, że pamiętałaś.-uśmiechnął się do mnie ciepło.
Każdy (oprócz Maxia) nałożył sobie po porcji.
-Smacznego.
-Wzajemnie.-odpowiedzieli równo.
-Ali no błagam...Ja kocham twoje risotto.
-A będziesz mi jeszcze przerywał?
-Nie! Obiecuję, że nie!
-Jess podaj jego porcję.
Brat złapał talerz i przyciągnął jak najbliżej do siebie.
-Co ty robisz?
-To na wypadek jakbyś chciała mi go zabrać.
Wszyscy się zaśmialiśmy. W miłej atmosferze dokończyliśmy posiłek.

-Za ile wychodzimy?-zapytałam kiedy skończyliśmy jeść.
-Za dwie godzinki. Wyrobicie się?-zapytał Nath patrząc mi w oczy.
-Myślę, że tak.-uśmiechnęłam się.-A może spotkamy się na miejscu? Powiedzcie Ree i Trix, żeby przyszły tutaj. Dojedziemy same a wy pojedźcie wcześniej.
-No dobra.
Złapałam Jess za rękę i zaprowadziłam na górę do sypialni mojej i Natha (póki jego rodzina jest w domu, to właśnie tam są wszystkie moje rzeczy).
-Pomożesz mi?-zapytała blondynka z nadzieją.
-No pewnie.
-Muszę ci powiedzieć, że mój brat ma cholerne szczęście że cię ma. Jesteś najlepszą jego dotychczasową dziewczyną.-powiedziała podejrzliwie badając moje zachowanie.
-Um, dzięki
-Już nie udawaj.
-Ale czego?
-Nath mi wszystko powiedział.
-Wszystko czyli co ?
-Że nie jesteście razem.
-To znaczy, że..?
-Nie, mama nie wie.
-Aha.
-Wiem dlaczego nie jesteście razem. Przykro mi. Opieprzyłam już go za to. Nie żebym chciała cię przekonywać czy coś ale on żałuje tego co zrobił, bardzo.
-Jess proszę...-jęknęłam
-Okey.-podniosła ręce w obrończym geście.-Nie rozmawiamy o tym teraz ale wiedz, że jeszcze porozmawiamy.-zagroziła i się zaśmiała.
-A tobie się podoba Jay, prawda?
-Skąd wiesz?
-Właśnie mi powiedziałaś i wywnioskowałam po tym jak non stop na niego patrzysz.
-Widać to aż tak bardzo?
-Nie ja po prostu jestem dziewczyną i wiem na co zwracać uwagę. Chłopaki i tak nie wiedzieliby o co chodzi.
Usłyszałyśmy pukanie do drzwi.
-Proszę.
-Cześć dziewczynki-Karen wychyliła się zza drzwi.-Mogę wam pomóc?
-Pewnie.
Weszła do środka i usiadła na łóżku.
-Mogę wam na przykład zrobić makijaż albo fryzury.-uśmiechnęła się do nas. -Jednak w sprawie stroju zdaję się na was bo się na tym kompletnie nie znam.-zaśmiała się.
-Okey, no to zaczynamy.
Podeszłam do szafy i zaczęłam kompletować nasze stroje.
-Ali..?
-Mhm
-Kto to jest Ree i Trix?
-Ree to skrót od imienia Nareesha a ona z kolei jest dziewczyną Sivy. Trix to zdrobnienie od Beatrix a ona jest naszą przyjaciółką. 
-To ta była dziewczyna Nathana?
-Tak.
-Była ustawką, prawda?
-Mhm.
-I wy się z  nią nadal przyjaźnicie?
-Ona jest bardzo fajna. W ogóle myślę, że polubisz je obie.
-Mam nadzieję..-bąknęła pod nosem.
-Wolisz sukienkę,spodnie,spódniczkę ?
-A jak powinnam?
-Nie jest to imprez oficjalna więc jak chcesz. Możesz założyć nawet dresy.-zachichotałyśmy
-Mamo muszę wyglądać jak cnotka?
-Nie-zaśmiała się
-Chcę chociaż raz wyglądać jak sexbomba!
-Ja nawet wiem po co-zażartowałam przez co nastolatka pacnęła mnie w ramię.-Okey okey, spokojnie. Bez przemocy.
-Szukaj ubrań a nie!-pospieszyła mnie śmiejąc się przy okazji
Zanurkowałam w szafie.
-Mam!
-Co?
-Nasze ubrania, są idealne.
-Pokaż.
-Nie, zobaczysz dopiero efekt końcowy. Zakładaj.
Podałam jej ciuchy, które ona bez zastanowienia założyła. Następnie Karen zrobiła jej makijaż i fryzurę. Efekt końcowy był niesamowity


Ja natomiast postawiłam na coś bez obcasów. 

Jednak te spodenki idealnie podkreślały moje pośladki (gdzieniegdzie ukazywały moja bieliznę) a bluzka pokazywała cały koronkowy stanik.
Fryzura i makijaż były takie


-Wyglądacie obłędnie.-skomplementowała nas Karen
-Dziękujemy.
-Nath będzie o ciebie zazdrosny. Mimo, że nie masz obcasów to masz strasznie krótkie spodenki i prześwitującą koszulę a pod spodem czerwoną koronkową bieliznę.-pokręciła z rozbawieniem głową.
-Oj tam oj tam.
-A ty stroisz się dla Jaya co?-zapytała córkę
-Powiedziałaś jej?
-Nie musiała, może i jestem stara ale nie głupia i ślepa. Spodobasz się mu.
-Dziękuję.-zarumieniła się.
W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Zbiegłam na dół i zobaczyłam dziewczyny. 
-Hej.-cmoknęłyśmy się w policzki.
-Widzę, że zgrałyśmy się z tematyką strojów.-zaśmiała się Trix.
Obejrzała je od dołu do góry i musiałam jej przyznać rację. 

Ruda założyła na siebie
A mulatka
-Wszystkie założyłyśmy ćwieki i czarne ciuchy.
-Jako jedyna nie masz butów na obcasie.-popatrzyła na mnie Ruda
-No, nie chciałam
-I tak wyglądasz zniewalająco, zresztą jak zwykle.
-A! Idzie z nami jeszcze Jess, siostra Nathana
-A gdzie jest?
-Jess! Chodź na dół.
Po chwili blondynka pojawiła się obok nas.
-Jestem Nareesha ale i tak wszyscy mówi Ree
-A ja Beatrix, w skrócie Trix
-Wyglądasz świetnie-skomplementowała ją mulatka
-Dzięki, to robota Ali i mamy
Dziewczyny popatrzyły na mnie skonsternowane.
-Karen pomagała nam z fryzurami i makijażem.-wyjaśniłam.
-To co idziemy?
-Tak. Karen wychodzimy!
-Dobrze, miłej zabawy!-odkrzyknęła z góry.
Wyszłyśmy z domu iw siadłyśmy do wcześniej zamówionej taksówki. Czas podbić imprezę.
________________________________________________________________________________________________
Rozdział w miarę długi wyszedł :D
A więc zapowiada sie impreza i to całkiem niezła XDD
Szykujcie się ! :*

Czekam na wasze opinie w komentarzach
Mam nadzieję, że jednak mimo wszystko się podobał :)

A właśnie bym zapomniała założyłam niedawno twittera i mam pytanie. Ma ktoś z was konto ? Jeśli tak to podajcie swoje nazwy w komentarzu to was dodam c:

Do nexta :****
/Neytri

sobota, 1 lutego 2014

23. ' Bo ty jesteś moim kochanym,łysym braciszkiem a Tom jest moim Misiem. Kocham was obu. '


Ludzie tęsknią za całkowitą odmianą, 
a jednocześnie pragną, 
by wszystko pozostało takie jak dawniej.
(Paulo Coelho)


Rano obudziłam się w czyichś ramionach. Odwróciłam się aby zobaczyć twarz ich właściciela. Nie było to dla mnie wielkim zdziwieniem kiedy ujrzałam Nathana. Spał jeszcze słodko się uśmiechając. W tamtym momencie przyłapałam się na tym iż myślę jakby to wszystko wyglądało gdyby nie zdrada. Odrzuciłam szybko od siebie te myśli. Popatrzyłam jeszcze raz na jego twarz. Cmoknęłam go w czoło i wydostałam się z jego uścisku. Po cichu poszłam do garderoby i ubrałam się w 
Wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi aby Sykes mógł jeszcze chwilę pospać. Spojrzałam szybko na zegarek. Wskazywał godzinę 8.45. Idealny czas aby obudzić Jess. Z takim postanowieniem skierowałam się do jej pokoju.
-Jess wstajemy -potrząsnęłam nią delikatnie.
-Nie chcę mamo...
-Sykes bo się zaraz spóźnimy na sesję
Momentalnie otworzyła oczy i popatrzyła na mnie zdziwiona.
-O mamo ja całkowicie zapomniałam o tym ...
-To nie chcesz iść ?
-Chcę!
W podskokach poleciała do walizki i migiem przebrała się w normalne ubrania.
-A teraz blondyneczko na dół na śniadanie.
Obie się zaśmiałyśmy.
Po szybkim posiłku zdecydowałyśmy, że szybciej będzie autem ale że żadna z nas nie ma prawka trzeba było obudzić, któregoś z chłopaków.
-To idź obudź mojego brata.-powiedziała dziewczyna
-Ale..on jeszcze śpi..-próbowałam się wymigać
-No proszę cię, jesteś jego dziewczyną więc na pewno ci nie odmówi.
Popchnęła mnie w kierunku schodów.
-Tyle, że on nie jest moim chłopakiem..-marudziłam pod nosem
Weszłam do pokoju Natha, który jak się okazało nadal spał.
-Nath..
Podeszłam do niego i zaczęłam budzić
-Nathy...
Nadal nic.
-Nathan!
Spadł z łóżka ale przynajmniej się obudził.
-Co?-zapytał zaspany
-Musisz nas zawieźć na sesję.
-Nie może nikt inny?
-Mówiłam twojej siostrze ale ona powiedziała, że jesteś moim 'chłopakiem' więc na 100% nas zawieziesz.
-Okey.
Mówiąc to wstał chwycił spodnie i wciągnął je na siebie. To samo zrobił z koszulką i butami. Gotowi zeszliśmy do przedpokoju gdzie czekała na nas blondynka.
-Widzisz?-uśmiechnęła się-Mówiłam ci, że nas zawiezie.
Nie skomentowaliśmy tego. Wsiedliśmy do auta i szybko pojechaliśmy do studia.
Zaraz na wejściu musiałam się przedstawić. Kiedy tylko usłyszeli moje imię i nazwisko wpuścili nas do środka. Zaprowadzono mnie do odpowiedniej sali.
-Witam nazywam się John i jestem fotografem.
Przedstawił się mężczyzna.
-Alison George.
-To może od razu przejdźmy do sesji?
-Oczywiście.
Sykes i Jess usiedli na kanapie i przyglądali się. Mną natomiast zajęły się wizażystki i stylistki. Po skończeniu kwestii wyglądu wróciłam na plan gdzie czekał na mnie 'mój' fotograf. Usłyszałam jeszcze kawałek rozmowy rodzeństwa.
-Pasujecie do siebie, wiesz?
-Dzięki.
-Jesteś z nią szczęśliwy?
-Jak nigdy.-westchnął.
-Stało się coś?
-Nie nie.-zaprzeczył szybko.
Tylko tyle usłyszałam ale to w zupełności wystarczyło aby stwierdzić, że żałuje swojego czynu. Mimo to nie potrafię mu póki co wybaczyć. Ustawiłam się przed obiektywem i zaczęłam pozować tak jak nakazał fotograf.

~*~

Po ciężkiej pracy wybraliśmy te najładniejsze zdjęcia.
-Te egzemplarze znajdą się w gazecie.
-Dobrze.
-Muszę pani powiedzieć, że bardzo dobrze mi się z panią pracowało. 
-Mi z panem też.
-Jest pani bardzo fotogeniczna. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miał przyjemność pracować z panią. Do widzenia.
-Do widzenia.
Uśmiechnęłam się na myśl, że właśnie pochwalił mnie jeden z najlepszych fotografów na świecie. Pozbierałam swoje rzeczy i udałam się do Sykesów.
-I jak ci poszło?-zapytali od razu.
-Myślę, że dobrze.
Wyciągnęłam z torby kopie zdjęć, które otrzymałam jako pamiątkę.
-Obejrzyjcie.
-Jesteś piękna...-rozmarzyła się Jessica.-Też chcę tak wyglądać.-założyła ręce na piersi i śmiesznie wydęła usta.
-Tu akurat muszę się zgodzić z siostrą.-wtrącił Nath.
-Chcesz wyglądać jak ja?!
-Nie! Chodziło mi o to, że jesteś piękna...-zarumienił się.
-Dziękuję.
Szybko cmoknęłam go w policzek.
-To jak idziemy?
-Tak.
Zadowoleni ruszyliśmy do domu. Od razu po przekroczeniu progu usłyszeliśmy krzyki z salonu. Weszliśmy tam i zobaczyliśmy, że oglądają zdjęcia Nathana z dzieciństwa.
-O! Przyszła nasza gwiazda!-Tom podbiegł do mnie i wziął na ręce po czym zaczął się kręcić.
-Tom, wariacie postaw mnie na ziemię!-śmiałam się wniebogłosy.
-Moja mała Misia...-rozczulił się i pocałował mnie w czoło.
-Ej! To moja siostra!-obruszył się Maxiu.
-Ale moja Misia!-bronił mnie Parker.
-Ali!-wrzasnęli oboje.
-Co?-zaśmiałam się.
-Musisz wybrać! Albo Parker albo ja.-powiedział George
-Nie mogę wybierać.
-Czemu?
-Bo ty jesteś moim kochanym,łysym braciszkiem a Tom jest moim Misiem. Kocham was obu.-zachichotałam.
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie co powiedziałam i, że powiedziałam to przy mamie i siostrze Sykesa. Zastanowiłam się jak można ładnie wybrnąć z tej sytuacji.
-Ale i tak najbardziej z was wszystkich kocham Natha.
Podeszłam do chłopaka i przytuliłam. Tym samym rozwiązałam niezręczną sytuację a mama bruneta westchnęła wzruszona.
-O matko! Mały Nathan!
Pisnęłam jak dziecko kiedy zobaczyłam na stole zdjęcia przedstawiające małego Sykesika.
-Mamo....Dlaczego to tu przywiozłaś?-powiedział zażenowany
-Nie martw się braciszku. Tutaj tylko stoisz przy basenie. Za chwilę jest zdjęcie jak pierwszy raz sikasz.-zażartowała Jess-Takie piękne wspomnienie..-rozmarzyła się da żartów.

_________________________________________________________________________________________
Hej hej hello ! :*
No to wracam do wad z rozdziałem po przerwie. 
I jak wam się podobał ?
Och takie wspomnienia z dzieciństwa XDD

Co tam u was ? 
U mnie właśnie kończą się ferie i za chwilę znowu będę musiała zapierniczać do szkoły :/
Ale są tego plusy. Nie wiem czemu ale jak mam nawał materiału i mało wolnego czasu, częściej przychodzi do mnie wena. Kiedy mam masę wolnego czasu nic nie mogę z siebie wykrzesać :P
Taaa wiem dziwne :P

Także ten ... Czekam na opinie ! <3
/Neytri