niedziela, 21 grudnia 2014

Epilog

'Wszystko co dobre kiedyś się kończy'- Czy aby na pewno?

Sprawdziłam wynik pięć razy i cały czas widziałam te cholerne dwie kreski.
- Niemożliwe.- rozpłakałam się.
Padłam na podłogę i nie wiedziałam co zrobić ze sobą. Łzy uciekały z moich oczu i wodospadami spływały po policzkach. Po nieokreślonym czasie wstałam i poszłam do pokoju.
-Ali...-do pokoju wpadł Mati ale kiedy zobaczył mnie od razu przestał mówić.-Co się stało ?-Kucnął obok mnie i pogłaskał mnie po głowie.
Podałam mu to przez co cały czas płaczę.
-Niemożliwe.....
-A jednak!-rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-Ćśiiiii...-przytulił mnie do swojego torsu.-Będzie dobrze , zobaczysz.
-Muszę iść do Toma...
-Chodź, odwiozę cię.
Przebrałam się w cieplejsze ubrania i poszliśmy.


Kiedy podjechaliśmy pod mój stary dom na podjeździe stało tylko jedno auto co dało mi do zrozumienia, że w domu jest tylko jeden osobnik, którym ku mojemu zbawieniu był Thomas.
Podziękowałam Matiasowi i wysiadłam kierując się do drzwi. Po drodze łzy znowu zaczęły ze mnie cieknąć. Zanim zdążyłam zapukać drzwi się otworzyły ukazując mym oczom nikogo innego jak Pana Sykesa.
-Ali?-był zdziwiony.-Co się stało?
-Jest Tom?
-Jasne, wchodź.
Otworzył szerzej drzwi sygnalizując mi abym weszła do środka. Nie wahałam się tylko przekroczyłam próg drzwi. 
-Powiesz mi co się stało?-za mną szedł Nath. Nie miałam zamiaru odpowiadać więc siedziałam cicho.-Odpowiedz. Co on ci zrobił?
-Nic.
Zakończyłam tą durną rozmowę i skierowałam się do pokoju Thomasa. Weszłam bez pukania.
-Nath, cholera jasna mówiłem ci, żebyś.....-odwrócił się i zamarł.-Ali, skarbie czemu ty płaczesz?!
Podbiegł od razu i wziął mnie w swoje ramiona. Tylko z nim czuje się w stu procentach bezpieczna.
-Powiesz mi czemu płaczesz, aniołku?
-Mhm....
-Spokojnie, nie poganiam cię. -zamyślił się i nagle wypalił. - Jeżeli ten Mati coś ci zrobił to mu jaja własnoręcznie oderwę i powieszę!
-To nie on....
-A więc co?
Pokazałam mu plastikowy patyczek.
-Co to znaczy Ali? Ja nie jestem dobry w te sprawy...
-Jestem....
Popatrzył na mnie i już wiedział co miałam zamiar powiedzieć.
-O matko......Z kim?
-Wiesz co?! Jak możesz!?
-Sorry .....ale tak jakoś mi się wyrwało. Czyli to Nathana?
-Tak.
-O Boże....
-On już mnie nienawidzi a co dopiero jak się dowie.-rozpłakałam się
-Musisz mu powiedzieć.
-Wiem....
-Byłaś już u lekarza?
-Jeszcze nie. Dopiero dziś się dowiedziałam i zaraz do ciebie przyjechałam.
-Na twoim miejscu poszedłbym od razu i mu powiedział. Może ci się wydawać, że on cię już nie kocha ale prawda jest inna. Strasznie tęsknił i wie, że to wszystko to tylko i wyłącznie jego wina. On naprawdę żałuje. Myślę, że może nawet się ucieszy. Jestem pewien, że ci pomoże.
-No to idę.
Podniosłam się z ziemi i skierowałam się na dół gdzie zostawiłam Sykesa. Zastałam go w salonie.
-Już idziesz?-zapytał patrząc na mnie uważnie
-Nie. Musimy pogadać.
-Nie ma sprawy. Siadaj.
Siadłam i nie wiedziałam jak zacząć. On grzecznie czekał i dał mi się zastanowić jak chce zacząć.
-Nath jak wiesz......Rozstaliśmy się i zrozumiem jeśli się nie zgodzisz...
-Oczywiście, że chce znowu z tobą być!-uśmiechnął się
-Co? Nie o to chodzi...
-Ou-posmutniał- więc kontynuuj...
-Jak już mówiłam, zrozumiem jeżeli powiesz nie lub się nie ucieszysz więc nie musisz udawać okey?
-Okey.
Zapadła cisza. Po chwili znowu przemówiłam.
-Jestem w ciąży.
Dopiero po wypowiedzeniu tego zdania miałam odwagę podnieść głowę i popatrzeć na Nathana. Szczęka mu opadła a jego oczy wyglądały jak dwie piłeczki ping-pongowe.
-Żartujesz?
-Wiedziałam...-spuściłam głowę i chciałam wyjść ale złapał mnie za rękę.
-Nie, stój. Źle mnie zrozumiałaś. Po prostu nie mogłem uwierzyć w to co powiedziałaś ale to nie znaczy, że dam ci drugi raz odejść. Tym razem nie popełnię tego samego błędu i nie dam ci wyjść. Kocham cię i tak samo będę kochał to dziecko. Jest moje i będzie moim kolejnym oczkiem w głowie. Pierwszym byłaś, jesteś i będziesz ty. Tym razem zrobię wszystko abyś nawet nie pomyślała o tym, że możesz mnie opuścić. Będę najlepszym ojcem i mężem na świecie.
-Mężem?
-Miałem to od dnia naszego rozstania i miałem nadzieję, że może kiedyś przyjdzie ta okazja, jak widać zostałem wysłuchany..
-O czym ty mówisz?
Nie odpowiedział tylko uklęknął przede mną i wyjął pudełeczko z pierścionkiem
-Kochałem cię od momentu kiedy przyszłaś do naszego domu w poszukiwaniu Maxa. Przez każdy następny dzień kochałem cię coraz mocniej. Później kiedy przyszedł dzień naszej pierwszej randki, znowu ktoś mi cię odebrał. Nawet nie wiesz jak się wtedy o ciebie martwiłem. Kiedy dowiedziałem się, że nic ci nie jest i że ty żyjesz skakałem po pokoju z radości. Od tego dnia nie spuszczałem cię z oczu nawet na moment. Podczas naszej znajomości popełniłem wiele błędów i popełniłbym kolejny gdybym dziś właśnie nie zadał ci tego pytania. Czy ty Alison George zechcesz uczynić mnie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie i wyjdziesz za mnie?

Podczas przemowy Nathana popłakałam się ale tym razem ze szczęścia. Widząc, że czeka odpowiedziałam ciche
-Tak.
On wstał i nie czekając na nic pocałował mnie.
-Jak słodko-przerwał nam Tom wyłączając kamerę. Czekaj co? Jaką kamerę?Skąd tam się w ogóle wzięła całe The Wanted? Wszyscy się do nas uśmiechali. Spojrzenia moje i Maxa się skrzyżowały a on się tylko do mnie uśmiechnął.
-Czy ty to wszystko nagrałeś?
-Mhm. Pokażecie to potem waszemu dzidziusiowi.

Czy mogłabym sobie wymarzyć lepszą rodzinę i lepszą przyszłość? Mam nieziemsko przystojnego i cudownego narzeczonego, dziecko w drodze , zwariowanych przyjaciół, najlepszego na świecie brata. Czego chcieć więcej?

______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
To definitywny koniec tego bloga.
Mam nadzieję, że zapadnie wam choć trochę w pamięć ta historia.
Przyznam, że ciężko mi się rozstać z Nathanem i Ali oraz całą zwariowaną gromadką. A wam?
Korzystając z okazji życzę Wam Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku. Niech spełnią się wam wszystkie marzenia a także żeby niczego wam nigdy nie brakowało a co najważniejsze w środku zostańcie na zawsze dziećmi ;)
Jako, że to ostatni rozdział proszę o komentarze od WSZYSTKICH czytelników tego bloga. Chcę wiedzieć czy wam się podobało i czy dobrze wspominacie naszą wspólną przygodę z naszymi bohaterami.
Nie zostaje mi nic innego jak powiedzieć 'Do zobaczenia'. Mam nadzieję, że chociaż z niektórymi z was spotkam się jeszcze na innych blogach. I ku waszej informacji nie wykluczam, że napiszę kolejne opowiadanie. Co wy na to? ;*
Kocham was wszystkich i dziękuję za możliwość napisania wam tej historii. Dziękuję wszystkim, którzy czytali moje wypociny. Dziękuję! ^^
Do zobaczenia ^_^
/Wasza Neytri

niedziela, 5 października 2014

32. ' Za późno już. '

Gdy­byś kiedy we śnie poczuła, że oczy mo­je już nie pat­rzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał.
(Stefan Żeromski)

-miesiąc wcześniej-
Obudziłam się o 7.00. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam, że obok mnie nie ma Nathana.
-Gdzie on jest?
Wstałam i zeszłam powoli na dół. Było cicho jak makiem zasiał. Poszłam jeszcze raz na górę i sprawdziłam pokoje chłopaków. Nikogo nie było. W końcu znalazłam kartkę w salonie, że poszli na próbę do nowego albumu.
-Fajnie, że ktoś mi powiedział wcześniej.
Jak na moje szczęście dziewczyny też nie miały czasu się spotkać. Wszyscy mnie wystawili więc postanowiłam wyjść sama. Założyłam:
I wyszłam na miasto. Nie miałam żadnego celu. Naszła mnie ochota na kawę na wynos więc weszłam do Starbucks'a. Przy kasie stał taki zajebiście przystojny chłopak
-Co podać takiej pięknej pani?
-Średnią kawę karmelową.
-Mogę poznać imię takiej ślicznotki?
-Alison-uśmiechnęłam się.
-Jestem Matias, ale wolę Mati lub po prostu Matt-posłał mi zabójczy półuśmiech.
-Miło poznać.
-Osobiście zrobię ci kawę.
-Dziękuję.
Zaczęłam się rumienić. Nathan dawno już nie mówił mi takich tekstów. W ogóle u nas w związku było aktualnie średnio. Nawet się już nie przytulaliśmy. Znikał wieczorami. Miałam nawet wrażenie, że może mnie zdradzać. A Mati był taki miły, taki inny. W domu wszyscy oprócz mojego chłopaka byli dla mnie mili. Mogę mieć już tego dosyć. Nie wiem czy ktoś by wytrzymał na moim miejscu?
-Alison!
Moja kawa była już gotowa.
-Średnia karmelowa dla pięknej pani.
-Bardzo dziękuję.
Miałam już odchodzić kiedy zawołał jeszcze:
-Jeżeli poczekasz to za 5 minut kończę zmianę..
-Poczekam.
Faktycznie chwilę później zdjął fartuch i przyszedł już w normalnym stroju.
-Zapraszam na spacer.
-Z wielką chęcią się przejdę.

Rozmawiało nam się przyjemnie, nawet bardzo. W pewnym momencie zapytał:
-Masz chłopaka?
-Mam...-moja mina od razu zrzedła
-O co chodzi?-podniósł palcem mój podbródek
Wytłumaczyłam mu wszystko.
-W takim razie jest kompletnym kretynem skoro nie widzi, że traci tak wspaniałą dziewczynę jak ty.
-Dziękuję za wysłuchanie mnie.
-Do usług. Dam ci mój numer żebyś mogła zadzwonić jak znowu będziesz chciała pogadać.

-teraz-

Tak rozpoczęła się nasza przyjaźń. Niestety z Nathem rozstaliśmy się bo jak to on mi powiedział 'Nie widzę przyszłości w naszym związku.'. Niestety to nie koniec. Mimo tego iż nie jesteśmy już razem kłócimy się o głupoty np. dziś zaczął na mnie krzyczeć, że napiłam się z jego kubka. I tak codziennie. Mam dosyć już tego. Wspiera mnie cała reszta ale i tak jest to nie do wytrzymania. Najgorsze jest to, że nie wiem o co mu chodzi dokładnie. Aktualnie idę z Tomem do kafejki bo chciał poznać Mati'ego. Tak, jeszcze się nie poznali.
-Jaki on jest?
-Fajny.-Tom zaczął się śmiać z mojej odpowiedzi.
-Wow, to żeś się wysiliła z odpowiedzią.
-No wiem.
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Zaraz go poznasz.
-A przystojny jest.
-Trzymaj kolegę w spodniach i uważaj żeby ci nie stanął.
-Taki jest przystojny?
-Nawet bardziej.
Otworzyliśmy drzwi wejściowe i zaczęliśmy się rozglądać w poszukiwaniu chłopaka.
-Jest!
-To on?-zapytał z niedowierzaniem Tom
-Mhm.
-Ojacieżpierdziele..
-Ładny nie?
-Noooooo...
-Cześć Mati.
Pocałował mnie w policzek jak to miał zwykle w zwyczaju.
-Matt poznaj Toma, Tom to jest Mati.
Podali sobie ręce.
-Więc to ty jesteś najlepszym przyjacielem Ali?
-Na to wychodzi.-zaśmiali się.
-Al..-westchnął Matt
-Co?
-Wróć na ziemię.
-Nie rozumiem..
-Przestań o nim myśleć. Psujesz sobie tylko dzień.
-Chyba za dobrze mnie znasz już.-westchnęłam.
-Tom..chyba trzeba ją jakoś rozerwać.
-Też tak myślę.
-Idziemy stąd.
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć już wychodziliśmy z knajpy.
-Gdzie idziemy?
-Zobaczysz.
Doszliśmy do salony fryzjerskiego.
-Co tu robimy?
-Zmieniamy cię kochanie.
-Nie....
-Tak!
-Matt ratuj on zwariował!
-Akurat się z nim zgadzam.
-Widzisz nie masz wyjścia.-zachichotał Tommy.
-Co robimy tej pięknej pani?-zapytała fryzjerka.
-Niespodziankę.
Nie zdążyłam nic powiedzieć a na oczach miałam opaskę. Kiedy materiał został zdjęty zobaczyłam inną osobę. Wyglądałam tak:
Z moich długich włosów zrobiły się krótkie. Kolor został zmieniony na ciemniejszy.
-I jak?-zapytałam z obawą
-Bosko.
-Ali wyglądasz.....wow.
-Czuję się inaczej jakoś.
-To dobrze.
-Dziękujemy pani bardzo.
-Nie ma za co.-odpowiedziała fryzjerka.
Wyszliśmy z salonu.
-Teraz zmieniamy styl.
-Niby na jaki.
-Fajny.
Chłopaki zaciągnęli mnie do sklepu z ubraniami. 
-Przymierz to,to i to.
Rzucali coraz to nowszymi ubraniami. Przebierałam się a oni mówili czy im się podoba czy też nie.

~.~
Kiedy wracałam z Parkerem do domu postanowiłam poruszyć pewien temat.
-Tom ja się wyprowadzę.
-Co?!-stanął jak wryty-Nie możesz!
-Ja nie dam rady...
-Ali proszę cię...-miał łzy w oczach.
-Matt pozwolił mi zamieszkać z nim więc będziesz miał blisko.
-Ale bedziesz spać w innym domu! Ali ja cię proszę powiedz, że żartujesz...
Pokręciłam tylko przecząco głową.
-Przepraszam.
Weszłam do domu i od razu udałam się do swojego (jeszcze) pokoju. Wyjęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Słyszałam jak na dole Tom mówi wszystko chłopakom. Przebrałam się w cieplejsze rzeczy bo na dworze zrobiło się już zimno.
Nagle drzwi do pokoju się otworzyły. Stałam tyłem więc nie widziałam kto to był.
-Tom nie karz mi zmieniać zdania.
-Ali..
Od razu się odwróciłam
-Czego chcesz Nathan?
-Nie rób tego...
-Za późno już. Mam dosyć. Ciągle się mnie czepiasz o wszystko. 
-Ale ja nie chcę żebyś się wyprowadzała do tego debila
-Nie obrażaj go!-krzyknęłam tak głośno, że chłopak podskoczył
-Trzeba było myśleć wcześniej co robisz a nie zwalać teraz winę na Matta
-Ale...
-Przestań już. Nie wiem o co ci chodzi znowu.
-Źle zrobiłem, że z tobą zerwałem i uświadomiłem to sobie dopiero jak on się pojawił. Myślałem, że się oddalamy przez to że tyle pracuje. Prawie się nie widywaliśmy. Myślałem, że tak będzie lepiej. Potem byłem taki bo to uśmierzało ból po twojej stracie ale...nie pomagało. Daj mi jeszcze jedną szansę..
-Trochę za późno.
-Ali proszę...
-Nie.
-Ładnie wyglądasz w tej fryzurze..-powiedział cicho i wyszedł.
Po chwili wrócił i powiedział
-Nie myśl sobie, że ja odpuszczę. Zepsułem coś to teraz to naprawię.
I wyszedł.
Ja natomiast spakowałam resztę rzeczy i zeszłam na dół gdzie czekał już Matt.
-Ali proszę..-zaczął Max
-Będziecie mogli nas odwiedzać. Nie wyprowadzam się na koniec świata raptem na inna ulicę. Będziemy się spotykać. Nie zostawię tak zajebistych przyjaciół i najlepszego brata na zawsze. Kocham was wszystkich pamiętajcie.
Podeszłam do każdego po kolei i pożegnałam się. Najciężej było mi powiedzieć 'żegnaj' do Toma i Maxa. Oboje płakali. 
Mati zabrał walizki i wyszliśmy. Kiedy wsiadłam do samochodu zobaczyłam Nathana w oknie, on płakał. Odwróciłam głowę i odjechaliśmy.

____________________________________________________________________________________________
Trochę dłuższy rozdział w nagrodę za czekanie i w ramach przeprosin.
Mam problemy ale i tak dałam radę go napisać dla was
Rozdziały będą się pojawiać rzadziej ale będą :)
Obiecuję.
Mam nadzieję, że podobał się rozdział.
Piszcie opinie w komentarzach ;*
Dziękuję za cierpliwość! 
/Neytri

czwartek, 4 września 2014

Ważne! Nie pomijać!

Otóż mam trzy sprawy:

1. Mam aktualnie pare kłopotów, z którymi nie potrafię sobie poradzić. Wpływają one negatywnie na moje pisanie. Nie mam weny bo cały czas martwię się. Plus właśnie zaczął się rok szkolny.

2. Jak pisałam w punkcie pierwszym mam kłopoty i stąd też zaległości na waszych blogach. Obiecuje wam że jeżeli jeszcze nie przeczytałam to to zrobię i skomentuję. Może nie wszystkie rozdziały ale przynajmniej ten ostatni. Jak tylko znajdę odrobinę czasu i uporam się z własnymi problemami, daje wam słowo, nadrobię.

3. Pod ostatnim rozdziałem pojawiły się 'hejty' bo nie dodałam rozdziału.
Anonimie jeżeli nie podoba ci się jak pisany jest ten blog to go nie czytaj! Wszyscy mamy prawo mieć gorszy czas w życiu, jesteśmy tylko ludźmi.
Rozdział się pojawi tylko jak uporam się z kłopotami. Mam nadzieję, że większą część z was zrozumie i nie zostawi mnie teraz kiedy mam gorszy okres. Starałam się dodawać rozdziały na czas i pisać jak najlepiej potrafię. Mam nadzieję, że po podliczeniu 'za' i 'przeciw' zdecydujecie na pozostanie ze mną, nieogarniętą Alison, zakochanym na zabój Nathanem i zwariowanymi chłopakami.

Jeżeli chcecie mnie wesprzeć albo chociaż zapewnić że mnie nie opuścicie zostawcie komentarz pod tym postem.
Dziękuję Wasza Neytri :*

P.S.
Podłączam się pod post Anusiaka który napisała o 'hejtach'. Masz rację Kochana.

sobota, 12 lipca 2014

31. ' Ekhem! nie przeszkadzam wam w czymś? '

[...] miłość po prostu jest. Bez definicji. 
Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj.
(Paulo Coelho)

Obudziłem się w wyśmienitym humorze obok dziewczyny, którą kocham nad życie. Wczorajsza noc była najlepszą w moim życiu. Popatrzyłem na miejsce obok siebie tylko po to aby zobaczyć słodko śpiącą Alison. Po mniej więcej pół godzinie jej powieki zaczęły się podnosić. Czekałem aż jej piękne oczy ujrzą światło dzienne. Kiedy przeniosła swój wzrok na mnie słodko się uśmiechnęła
-Dzień dobry.-cmoknąłem ją w usta.
-Z tobą na pewno będzie dobry.
-Ile już nie śpisz?
-Wystarczająco długo aby zobaczyć, że jesteś jeszcze piękniejsza kiedy śpisz.-zarumieniła się przez mój komplement.
-Przestań Nath.
-Mówię samą prawdę.
-Więc kłam-zachichotała.
-Nie potrafię.
Przerzuciłem ją na plecy i położyłem się na niej.
-Widzisz teraz już nie uciekniesz.
Nachyliłem się i delikatnie musnąłem jej usta. Odwzajemniła pieszczotę przez co nasz pocałunek się zaostrzył.
-A! Moje oczy!
Odwróciliśmy głowy aby zobaczyć Parkera, który swoimi rękami zakrywał sobie oczy.
-Wyjmij swój język z gardła mojej Misi!-wzburzył się.
-Musiałeś przyjść właśnie teraz?
-Oj nie narzekaj mieliście upojną noc i jeszcze ci mało.-pokręcił głową.
Podszedł do naszego łóżka i chciał wziąć Ali na ręce.
-Tom jestem naga, nie radzę ci tego robić.-zagroziła.
Chwilę się zastanawiał po czym zrobił coś czego się nie spodziewaliśmy. Zawinął moją dziewczynę w kołdrę i podniósł z łóżka. Wspomnę tylko iż byłem też nagi, a skoro zabrał kołdrę to sami możecie sobie wyobrazić w czym zostałem.
-Że też ci nie wstyd Nath.-zaśmiał się Tom i wyszedł z Ali z pokoju.
-Matko z kim ja mieszkam?-zapytałem sam siebie.
Nie chciało mi się wstawać więc jeszcze chwilę poleżałem. Po chwili zdałem sobie sprawę, że Ali jest tam sama z tą dziczą więc zebrałem w sobie wszystkie siły i wstałem. Ubrałem się szybko i zszedłem na dół. Słyszałem krzyki z kuchni więc tam się skierowałem. Nie myliłem się, byli tam i to wszyscy. Rozmawiali żywo ale nie słyszałem o czym. Postanowiłem się dowiedzieć.
-O czym tak rozprawiacie?
Wszystko ucichło. Zaczęli patrzeć się jeden na drugiego i nie wiedzieli co powiedzieć.
-A tak o....o pogodzie!-zachichotał Tom
-No właśnie-przytaknęła reszta
-Czyżby?
-Nie dochodź się już niczego bo nic nie ma.-Ali wstała i podeszła do lodówki.-Co chcesz na śniadanie?
-Jajecznicę?-zrobiłem maślane oczka
-Okey.
Wyjęła składniki i zaczęła szykować posiłek. Usiadłem przy stole z resztą domowników.
-Jak ci się spało BabyNath?-Jay pomachał do mnie brwiami
-Dobrze.
Popatrzyłem na Alison i zauważyłem, że się zarumieniła.
-A jak poszła randka?
-Dobrze.
-A powiesz coś więcej niż 'Dobrze'?
-Jesteśmy znów razem.-wyszczerzyłem się.
-Yay!-wszyscy przybili sobie 'piątki'
Podbiegli do Ali i wzięli ją na ręce. Zaczęli ją podrzucać.
-A! Puśćcie mnie wariaty!-chichotała.
Postawili ją na ziemie. Zanim zdążyła się ruszyć Tom zamknął ją w żelaznym uścisku i zaczął coś szeptać do ucha. Najpierw zaczęła się cicho śmiać a potem zaczęła się czerwienić. Nie miałem pojęcia o czym mogliby rozmawiać.
-Jesteś obrzydliwy Misiu!
-Nie prawda!
-Tak!
-Nie!
-Tak
-Nie
-Tak
-Nie
-Nie
-Tak!
-Hahahahahah przegrałeś!-Ali odtańczyła taniec zwycięstwa.
-Okey 1:1-oblizał wargę lekko nie zadowolony
-Oj nawet nie wiesz jak seksownie teraz wyglądasz..-zamruczała dziewczyna
-Ty dzisiaj rano wyglądałaś ładniej-poruszył znacząco brwiami
-Ekhem! nie przeszkadzam wam w czymś?
Oboje spojrzeli na mnie zdziwionymi oczami.
-Ale że w czym?
-W niczym.
Usiadłem przy stole i zająłem jedzeniem. Wpierniczałem starając się za wszelką cenę odwrócić swój umysł od 'Miśków'. Wkurza mnie to. Może i to jest mój najlepszy przyjaciel i moja dziewczyna no ale bez przesady? Oni wyglądają bardziej jak para zakochanych ludzi a nie jak przyjaciele. Muszę coś zrobić...tylko co. Wiem! Zabiorę ją na spacer.
Podniosłem głowę znad talerza i zauważyłem, że nikogo nie ma w kuchni.
-Gdzie wszystkich wywiało?-zapytałem sam siebie
Włożyłem brudny talerz do zmywarki i opuściłem kuchnię. Wszedłem do salonu i zobaczyłem tam wszystkich. Grali w jakieś gry.
-W co gracie?
-Ścigamy się! Kto się ze mną zmierzy?-Parker wyglądał na bardzo podekscytowanego
-Ja! Pokonam cię.-Ali wystawiła mu język.
-Haha nie dasz rady kochana.-cmoknął do niej w dziwny sposób.
-Jeszcze zobaczymy.
Usiedli na kanapie naprzeciw telewizora, wzięli w dłonie konsole i zaczęli się ścigać. O dziwo moja dziewczyna przegrywała.
-Widzisz Misiu zostajesz w tyle!-wydarł się Tom
W tym momencie Ali zrobiła jakiś zwrot i wyprzedziła Toma. Jego mina była epicka.
-Wygrałam!
-Jak to się mogło stać?-Parker schował twarz w dłoniach
-Chodź tu, już nie rozpaczaj.-Ali go przytuliła.-Jest coś co poprawi ci humor?
Brunet pokazał na swój policzek.
-Osz ty małpo jedna!
Dziewczyna roześmiała się szczerze i cmoknęła go w policzek.
-Oooo jak miło! Jeszcze raz!
Parker przestań bo przeginasz-pomyślałem.
-Chyba śnisz Skarbie.
-Sama się prosiłaś!
Tom złapał twarz mojej dziewczyny w dłonie i zaczął ją całować gdzie się tylko dało (poza ustami).
-Tom!-krzyczała i śmiała się.
-Ej a może już wystarczy, co?-powiedziałem zdenerwowany
Odsunęli się od siebie jak oparzeni.
-Sorry.
Spuścili głowy w geście skruchy. Ali wstała i podeszła do mnie.
-Przecież wiesz, że kocham tylko i wyłącznie ciebie. Tom to mój najlepszy przyjaciel i takie zachowanie to u nas norma. Ale to nigdy nie wpłynie na moje uczucia do ciebie. To o ciebie walczyłam, to z tobą uwielbiam spędzać czas, to ciebie kocham nad życie, to bez ciebie nie potrafię przeżyć i to ciebie zawsze będę miała w sercu. Nie kogo innego. Tylko ciebie. Nathana Sykesa.

_______________________________________________________________________________________________________________
Ta dam dam dam.
Wróciłam!
Przepraszam , że tak długo ale ogarnęła mnie nuda, totalny brak weny.
Stąd też rozdział może być lekko chaotyczny i nieposkładany. Za to przepraszam z góry.
Mam nadzieję, że jednak pomimo wszystko się wam podobał :)
Dziękuję, że jednak wiele z was było ze mną i wspierało chociażby ciepłymi słowami a niektóre nawet więcej. Dziękuję ;*
Wszystkie te osoby wiedzą ,o których mówię.
A tak poza tym jak wam mijają wakacje? Ktoś gdzieś jedzie?
Odpowiedzi chętnie przeczytam w komentarzach. Czekam aby się dowiedzieć jak planujecie spędzić resztę wakacji XD
Do nexta kochane, wytrzymałe i wierne czytelniczki :3

poniedziałek, 7 lipca 2014

Przepraszam za brak rozdziału przez tak długi czas ale odeszła ode mnie wena. Mam już pół rozdziału i nie wiem co napisać dalej, kompletna pustka. Obiecuję, że w ciągu tygodnia góra półtorej pojawi się 31 rozdział. Jeszcze raz przepraszam :(
Mam nadzieję, że wybaczycie...
Do 31 ;/

sobota, 10 maja 2014

30. ' Podoba mi się to jeszcze bardziej niż możesz sobie to wyobrazić. '

Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim. I nie ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy zdołamy zatrzymać przy sobie ukochaną osobę. Kochać – to utracić panowanie nad sobą.
(Paulo Coelho)
Powoli aby nie upaść schodziłam po schodach na dół. Stukot moich obcasów przywołał do salony wszystkich mężczyzn, nie tylko Natha i Toma. Zanim zdążyłam się pokazać zauważyłam iż Sykes wygląda mega elegancko
Wyłoniłam się zza futryny. 
-Wejdź dalej.-zachęcili mnie.
Posłuchałam ich i zrobiłam o co prosili. Wszyscy jak na zawołanie wciągnęli powietrze i wybałuszyli na mnie oczy (poza Tomem). 
-I jak?
-Wyglądasz...
-Super..
-Elegancko...
-Wow...
-Sexownie!
Za to stwierdzenie Jay został zdzielony w głowę przez Maxa i Nathana.
-Co ?!
-To jest moja mała siostra! Uważaj na słowa!
-Ona jest zajęta już!-dołożył Nath
-No tak właściwie to nie-wtrąciłam się
Po tych słowach Nath się zarumienił
-BabyNath się zawstydził!-zawołał Misiek
-Ali, idziemy ?
-Mhm.
Złapał mnie pod rękę i razem wyszliśmy.
-To powiesz mi gdzie jedziemy ?-zapytałam jak tylko wsiedliśmy do auta
-Nie-zaśmiał się- Nie wiem czy ci mówiłam ale wyglądasz oszałamiająco
Zarumieniłam się co oczywiście nie umknęło uwadze mojego towarzysza.
-Nie musisz się rumienić, mówię tylko prawdę-pstryknął mnie w policzek przez co jeszcze bardziej się zaczerwieniłam.
Nath przybliżył się do mojego ucha i wymruczał
-Ale to mnie bardzo kręci.
Trzepnęłam go w kolano przez co wybuchnął śmiechem.
-No i z czego się śmiejesz, co ?
-Z ciebie. Słodka jesteś, wiesz ?
-No co ty nie powiesz.-burknęłam pod nosem
-No i popatrz dojechaliśmy.
Rozejrzałam się i zauważyłam....NIC. Byliśmy na pustkowiu bez oświetlenia!
-Nath...
-Hm?
-Czy ty nie pomyliłeś drogi?-zapytałam ostrożnie
-Nie-pokręcił głową
-To...
-Ty po prostu nie dostrzegasz pewnych rzeczy...jeszcze-uśmiechnął się cwaniacko
Zaczęłam iść ale jego ręka mnie zatrzymała.
-Eee stój. Najpierw to
Pomachał chustką przed moimi oczami.
-Ale..-zanim zdążyłam odpowiedzieć zawiązał ją na moich oczach.
-Teraz musisz mi zaufać.
-Mam wybór?
-Nie.
-Okey tylko nie wepchnij mnie na nic.
-Nic nie obiecuję.
Usłyszałam jego śmiech a następnie zaczęliśmy iść. Usłyszałam otwieranie i zamykanie się drzwi. Poczułam ciepłe powietrze na ramionach z czego wywnioskowałam iż weszliśmy do jakiegoś budynku.
-Rezerwacja na nazwisko Sykes-powiedział mój przewodnik
-Stolik dla dwojga w..
-Tak!-wyprzedził go
-Za mną proszę.
Opaska nadal nie została zdjęta z moich oczu przez co nie wiedziałam gdzie jesteśmy i gdzie idziemy.
-Już możesz zdjąć opaskę.
Zsunęłam materiał i nie mogłam uwierzyć. Znajdowaliśmy się ...sama nie wiem gdzie dokładnie
-O mamciu jak tu ładnie.
-Cieszę się, że ci się podoba.
Uśmiechnęliśmy się do siebie po czym Nath jak gentleman odsunął mi krzesełko abym mogła usiąść i po chwili zrobił to samo zajmując miejsce naprzeciwko mnie.
-Nie mogę uwierzyć,że jesteśmy ...tutaj.-pokazałam rękami na miejsce.
-Przeszkadza mi tylko jedna rzecz.-powiedział.
-Jaka?
-Wszyscy faceci się na ciebie gapią przez tą twoją sukienkę.
Zaśmiałam się na jego słowa.
-Co w tym takiego  śmiesznego ?
-Tom powiedział to samo zanim wyszliśmy.
Po chwili podszedł do nas kelner.
-Co życzą sobie państwo do jedzenia ?
-Ja poproszę sałatkę z kurczakiem.-powiedziałam
-A dla mnie lasagne.
-Coś do picia?
-Może czerwone wino?-zapytał Nath
-Z chęcią się napiję.-uśmiechnęłam się do niego
-To wszystko ?
-Tak.
-Na posiłek trzeba będzie chwilkę poczekać.
Odszedł ale po chwili wrócił z naszym winem. Nalał nam je do kieliszków.
-Za miły wieczór?-wzniósł toast Sykes
-Za miły wieczór.
-I jak ci się podoba?
-Muszę przyznać, że udało ci się mnie zaskoczyć.

Nathan's POV

Teraz albo nigdy. Czułem jak serce wali mi w klatce piersiowej. Teraz albo nigdy.
-Starałem się. Możemy teraz poważnie porozmawiać ?
-Myślę, że tak.
-Wiem, że ciężko wybaczyć coś takiego jak ja zrobiłem ale jednak dałaś radę, a przynajmniej starasz się. Wiem, że nie jest ci łatwo. Ale mimo wszystko ja też cierpię chociaż wiem, że jestem sam sobie winny. Zrobię wszystko aby odzyskać cię i znów mieć tylko dla siebie. Każdego dnia boję się, że wyjdziesz gdzieś i poznasz kogoś innego, lepszego, przystojniejszego i nie będzie już dla nas szans. Żałuję tego co zrobiłem. Bardzo. Cały czas marzę o tym aby tamten dzień się nigdy nie zdarzył. -Widziałem łzy w jej oczach. Teraz najgorsza część. Wstałem i klęknął przed nią. Widziałem zaskoczenie wypisane na jej twarzy ale kontynuowałem. Wyjąłem z marynarki pudełko z
-Kocham cię tak bardzo, że każdy dzień bez ciebie jest nic nie warty. Nie chcę spędzać czasu z dala od ciebie. Znaczysz dla mnie cały świat. Jeżeli weźmiesz tą bransoletkę będzie to oznaczało, że mi wybaczasz jeżeli nie...zrozumiem. -wziąłem głęboki wdech czekając na jej reakcje.
Wyciągnęła rękę w kierunku pudełeczka i je zatrzasnęła.
W tamtym momencie straciłem wszelkie nadzieje.
Potem zrobiła coś co mnie zdziwiło. Rzuciła się na mnie i mnie pocałowała.
-Wybaczę ale nie wezmę tak drogiej bransoletki.
Wstałem i okręciłem ją dookoła własnej osi. Postawiłem ją na ziemi i wpiłem się w jej malinowe usta. Ten pocałunek był inny niż wszystkie pozostałe. Był przesiąknięty emocjami. Między nami płonął ogień namiętności. W końcu odkleiliśmy się od siebie. Złączyłem nasze czoła.
-Niestety będziesz musiała zachować bransoletę bo nie mogę jej już zwrócić.-uśmiechnąłem się do niej a ona zachichotała.
-Zrobiłeś to specjalnie.
-No ba.
Wziąłem jej rękę i nałożyłem na nią podarunek. Usiedliśmy przy stole bo kelner przyniósł nasze posiłki. Popatrzyłem na niego a on tak po prostu bez żadnych zahamowań lustrował Alison. Zacisnąłem szczękę.
-Coś jeszcze?-zapytałem niemiło
-Nie nie-speszył się i szybko odszedł.
-Czemu byłeś taki nie miły?
-Nie widziałaś jak on cię rozbierał wzrokiem ?
-No widziałam i co z tego?
-Jak to co z tego? Jesteś moją dziewczyną!
-Jestem?-po jej słowach spaliłem buraka. Faktycznie nie zapytałem jej o to. Ale ja jestem głupi!
-Znaczy...bo...no ja.....chciałem zapytać....czy....no...
-Z chęcią.-zachichotała.
Spuściłem głowę ze wstydu.
-Jesteś słodki jak się rumienisz i nie wiesz co powiedzieć.
Popatrzyłem na jej oczy. Tak ślicznie się mieniły. Mogłem wyczytać, że jest szczęśliwa.

Po zjedzonym posiłku zabrałem moją DZIEWCZYNĘ do samochodu.
-To gdzie teraz?-zapytała
-A gdzie chcesz?
-Do domu.
-Jak moja pani sobie życzy.
Odpaliłem auto i pojechałem do domu. Weszliśmy do budynku i zapaliliśmy światło.
-Jest tu ktoś?!-zawołała
Odpowiedziała jej cisza co oznaczało tylko jedno: nikogo nie ma w domu.
-Idę się umyć, dobrze?
-Mhm. Będę u siebie w pokoju.
Pokiwała głową i poszła do łazienki. Zgodnie z tym co powiedziałem poszedłem do mojej sypialni i położyłem się na łóżku. Strasznie cieszył mnie fakt, że ją odzyskałem i znowu jest cała moja. Po jakichś 10 minutach usłyszałem puknie do drzwi

*SCENY EROTYCZNE, CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!*
-Proszę.
Zza drewnianej powłoki wyłoniła się Ali. Na jej widok mnie zatkało i to tak totalnie.
Miała takie idealne ciało. Podeszłą powolnym i seksownym krokiem do łóżka a ja nie wiedziałem co się dzieje. Nie mogłem się ruszyć. Wspięła się na łóżko i na czworaka, idealnie eksponując swoje piękne piersi, przeszła od początku materaca aż do mnie. Usiadła na mnie okrakiem i pocałowała mnie w usta.
-Podoba ci się to co widzisz czy raczej nie?-zapytała kokieteryjnie
Już nie wytrzymałem. Złapałem ją za biodra i jednym ruchem położyłem ją pod sobą tak, że teraz to ja byłem na górze.
-Podoba mi się to jeszcze bardziej niż możesz sobie to wyobrazić.
Zacząłem ją namiętnie całować. Jej ręce natomiast błądziły pod moją koszulką. Oderwałem się od niej tylko na moment po to aby zdjąć z siebie T-shirt. Czułem jak napięcie w moich spodniach rosło z każdą minutą. Delikatnie podniosłem ją do pozycji siedzącej. Rozpiąłem jej stanik i rzuciłem go gdzieś w kąt pokoju. Kiedy moje oczy spoczęły na jej dwóch półkulach zamurowało mnie. Jak to możliwe, że jedna osoba jest tak wyjątkowa?
-Możesz przestać ?-zapytała cicho
-Ale co?
-Nie patrz się tak na moje piersi
-Podziwiam tylko.
Nie zdążyła odpowiedzieć bo wziąłem jedną z jej piersi do ust. Zacząłem pieścić językiem jej sutki przez co po chwili usłyszałem ciche pojękiwanie, które mnie tylko zmotywowało do dalszej pracy. Jej delikatna rączka zaczęła rozpinać mi spodnie i ściągać bokserki. Wzięła mojego penisa do ręki i zaczęła nią poruszać w górę i w dół. Tym razem role się odwróciły i to ja pojękiwałem tylko nieco głośniej, ponieważ rozkosz którą mi dawała była nie do opisania. Nawet nie wiem kiedy ale znalazłem się na plecach. Nachyliła się i wzięła cały mój sprzęt do ust przez co zabrakło mi powietrza. Jeszcze żadna dziewczyna nie doprowadziła mnie do takiego stanu samą grą wstępną. Kiedy czułem, że jestem już na skraju wytrzymałości przejąłem kontrolę. Położyłem ją na plecach i zniżyłem się do poziomu jej łechtaczki. Zacząłem ją lizać i delikatnie przygryzać aby dodać mojej ukochanej rozkoszy. Widziałem i słyszałem, że jest już blisko dlatego podniosłem się i pocałowałem ją w usta.
-Teraz czas na najlepsze.
Założyłem prezerwatywę na mojego już gotowego członka i bez ostrzeżenia wszedłem w nią. Pisnęła cicho ale po chwili się rozluźniła. To dało mi znak, że mogę kontynuować. Wchodziłem i wychodziłem z niej sprawiając nam obu przyjemność.
Uprawialiśmy miłość, nie seks. 
Kiedy oboje doszliśmy opadłem bezsilny na łóżko obok niej.
-To był mój najlepszy raz.
-Mój też.
Okryłem nas kołdrą a ona wtuliła się w mój tors. Zasnęliśmy wycięczeni przyjemnością.

___________________________________________________________________________________________
Ha-ha powróciłam :D
Przepraszam, że tak długo mnie nie było ale nie miałam weny :/
Ale teraz powróciła i znowu mam przyjemność z pisania :*
Strasznie się z tego cieszę :P
Mam nadzieję, że rozdział wam się podobał :)
Dużo z was pisało do mnie i mówiło, że chciałoby sexytime więc macie ! C:
Nie mam do pisania takich rzeczy talentu więc jest jaki jest, ważne że jest ;)
Piszcie w komentarzach co sądzicie o tym rozdziale :)

Ponieważ jest to rozdział 30 na który wszyscy (tak mi się wydaję) czekali, ponieważ Ali znów jest z Nathanem, proszę aby każdy kto czyta ten blog skomentował. Nawet jeżeli ktoś czyta a nie ma konta to może to zrobić z anonima i podpisać imieniem. Chcę po prostu wiedzieć ile osób to czyta. To bardzo dla mnie ważne wam zajmie to zaledwie 2 minutki a dla mnie znaczy na prawdę wiele.

To chyba na tyle :)
Żegnam was ciepło 
I do nn ale tym razem trochę szybciej go wstawię :P

Dziękuję za uwagę XD
/Neytri

piątek, 4 kwietnia 2014

29. ' Co to ma być?! '

Przyjaciel to ktoś kto jest z tobą zawsze a miłość życia to osoba, która jest z tobą na zawsze.

-Aaaaa jaki ten film był super!
-Ja zawsze wybieram tylko fajne filmy-Tom zaśmiał się z mojej reakcji.
-Dziękuję ci bardzo za zabranie mnie na niego.-cmoknęłam jego policzek.
-Dla mojej Misi wszystko.-Przytuliłam mnie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że cię mam.
-Nie bardziej niż ja z tego, że mam ciebie.-wystawił mi język.
-Oj TomTom!-wyszczerzyłam się do niego.
Zawsze jak tak rozmawiamy czuję, że mam wszystko. Najlepszego przyjaciela, który znajdzie dla mnie zawsze czas.
-A no właśnie!-brunet coś sobie przypomniał.
-Co się stało?
-Ty masz jutro randkę.
-No mam, no i co w związku z tym?
-Trzeba iść na mały shopping!-pisnął jak mała dziewczynka i podskoczył zadowolony.
-Jesteś gorszy niż dziewczyna!-zaczęłam się z niego nabijać.
-Tak?-zrobił dziwną minę.
-Tak!
Nim zdążyłam się obejrzeć już byłam w jego ramionach a on niósł mnie w nieznanym mi kierunku. Po chwili oprzytomniałam i zobaczyłam, że zbliżamy się do fontanny.
-Nawet o tym nie myśl!
-Już pomyślałem-zaśmiał się
-Zrobię wszystko tylko mnie do niej nie wrzucaj!
-Wszystko?-uniósł brwi.
-Tak!
Oddalił się od wody i odstawił mnie na ziemię.
-Co chcesz w zamian?
-Obiecasz mi coś.-popatrzył na mnie wyczekująco.
-Obiecuję.
-Ja wybiorę dla ciebie ubrania na randkę a ty będziesz musiała je założyć.-uśmiechnął się podstępnie.
-Nieeee....
-Nie masz wyboru.-pokazał mi język.
-No dobra.
-Aaaaaaaa! Shopping!-pomachał do mnie brwiami.
-Jesteś zdrowo walnięty.
-I tak mnie kochasz!
-Nie da się ukryć.-zachichotałam.
-A kochałabyś mnie jakbym nie był szalony?
-No...-zastanowiłam się.
-No właśnie! Ja jestem inny, niepowtarzalny.-wyszczerzył się.
-Chodźmy już kupować.
Pociągnął mnie w stronę ekskluzywnych sklepów.
-Tom niee...
-Ale co?
-Tutaj jest strasznie drogo...
-No i?
-Ja nie chcę takich drogich ciuchów....
-Ja kupuję więc siedź cicho i nie marudź!
Tyle miałam do powiedzenia-nic. Wpadł do sklepu i zaczął przeglądać ubrania. Słyszałam tylko : 'Ta nie,nie taki kolor,za długa, za krótka, nieeee....' i inne tego typu wypowiedzi.
-Ta jest idealna!-wykrzyknął w pewnym momencie.
-Jaka?
-Jaki masz rozmiar?-olał moje pytanie
-36
-Okey.
Wziął odpowiedni numer i pobiegł (dosłownie) do kasy. Zanim zdążyłam zobaczyć jaką sukienkę kupił wychodziliśmy już ze sklepu.
-Powiesz mi co kupiłeś?
-Nie-uśmiechnął się przebiegle.-Jaki masz rozmiar stopy?
-39.
-Poczekaj tu ja zaraz wrócę.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć zniknął w tłumie ludzi. Nie pozostało mi nic innego jak tylko poczekać na niego.
10 minut później wrócił z kilkoma innymi torbami.
-Już?
-Mhm-uśmiechnął się podstępnie.
-Pokażesz?
-Nie-e
-A idź ty!
Zaśmiał się ze mnie.
-Nie obrażaj się!
Nie odpowiedziałam tylko ruszyłam przed siebie.
-E e e ! Stop!
-Zaczęłam biec śmiejąc się pod nosem. Niestety z w-f nie miałam szóstki więc po chwili mnie złapał.
-Nie ładnie tak uciekać.-pomachał mi palcem przed nosem.
-A co mi zrobisz?
Zaczął poważnie myśleć. Mało brakowało a mogłabym zobaczyć jak wszystkie mechanizmy u niego w głowie zaczynają pracować.
Nie odpowiedział tylko razem wyszliśmy z galerii. Chciałam iść dalej kiedy przewrócił mnie na trawę
-Co ty robisz?
Zaczął mnie gilgotać. Dobrze wiedział, że to mój słaby punkt. Już wiedziałam jaką karę wymyślił.
-Ha-ha-ha widzisz taka kara zawsze cię czeka za uciekanie kochanemu Tomowi!
-Nie pochlebiaj sobie.-zachichotałam.
-A cicho bądź.-machnął na mnie ręką.
Popatrzył na mnie z taką jakąś dziwną i niezrozumianą dla mnie czułością.
-Stało się coś?
-Moja mała Ali dorasta.

-Oj Tommy-przytuliłam go.
-No wiem, wiem.
-Czasami to się zastanawiam czy to przez przypadek nie ty jesteś moim bratem.
-Czemu?-zapytał z uśmiechem.
-Bo częściej spędzam czas z tobą niż z Maxem-oboje zachichotaliśmy.
-Ćśiii-przystawił palec wskazujący do ust.-To będzie taka nasz mała tajemnica.
~*~
Kiedy wróciliśmy do domu Tom wziął mnie na barana i wniósł na górę po schodach. Na górze schodów spotkaliśmy się z Nathem.
-Hej
-Hejka-odpowiedzieliśmy razem
-Gdzie idziecie?
-Do...-nie zdążyłam dokończyć bo przerwał mi Misiek.
-Nie możesz iść z nami
-Czemu?
-Bo zobaczysz ją dopiero jak będzie gotowa.
-Ale jest dopiero...-zaczął Nath
-Nie martw się nie będzie się nudzić. No to bye-bye.-machnął ręką i zaniósł mnie dalej.
Ostatnie co zdążyłam zobaczyć to zdziwiona mina Sykesa.
-No to teraz cię ubieramy!-potarł ręce.
-Nie mam nic do gadania?
-Nope.

Podał mi ubrania i zamknął w łazience.
-Jak się przebierzesz to wyjdź.-powiedział zza drzwi.
Wyjęłam z opakowań rzeczy i je na siebie nałożyłam. Popatrzyłam w lustro i się przeraziłam. Miałam na sobie to:

Wyszłam z łazienki i podeszłam do Toma.
-Co to ma być?!
-Jak to co? Seksowne ciuchy.
-Wyglądam jakby ktoś wydarł mi sukienkę z tyłu!
-Och przesadzasz.-zaśmiał się.-Obróć się.
Zrobiłam to o co prosił.
-Wyglądasz ślicznie.
-Nathan nie będzie zadowolony jak tak wyjdę do publicznej restauracji.
-Przynajmniej będzie wiedział jaką dziewczynę próbuje przy sobie utrzymać.

___________________________________________________________________________________
Przepraszam za tak długą przerwę w pisaniu  ale nie miałam weny.
Naszedł mnie wczoraj no i napisałam rozdział :)
Mam nadzieję, że chociaż w części rekompensuje wam czas czekania na niego :)
No to chyba na tyle ode mnie :P
Czekam na wasze opinie:*
/Neytri

niedziela, 16 marca 2014

28. ' Masz sępie. '

Przyjaciele - jedna dusza w dwóch ciałach.
(Arystoteles)


Obudziłam się następnego dnia ponieważ poczułam coś mokrego na policzku. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Toma, który swoimi ustami przykleił się do mojego policzka.
-Wreszcie się Słońce obudziło.-uśmiechnął się do mnie promiennie.
-Takie pobudki poproszę codziennie.
-Do usług księżniczko.
-Połóż się obok.
Przewrócił się na plecy i objął mnie ramieniem. Wtuliłam się w jego tors.
-Nie wiem czy wiesz Szkrabie ale masz jutro randkę.
-Co, jaką randkę?
-To ty nie wiedziałaś?-zrobił przerażoną minę i złapał się za głowę.-O Boże wygadałem się.
Już nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać.
-Kłamałaś!
-Mhm.-pokiwałam głową
-Pożałujesz!
Rzucił się na mnie z łaskotkami. Zaczęłam piszczeć wniebogłosy i rzucać się po łóżku.
-Toooooooooooooooooooooooooooooooooooooooom! Przeeeeeeeeeeeeeeeeeeestaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaań!
-To jest K-A-R-A !
-Błagam-dalej się śmiałam-przestań Misiu.
-No za takie słodkie słówka jestem Ci w stanie odpuścić.- posłał w moją stronę swój popisowy uśmiech.
-Taki uśmiech chcę widzieć zawsze.-powiedział a ja nie wiedziałam o co mu chodzi.-Szczerzysz się tak bardzo, że zaraz chyba dostaniesz skurczu mięśni.-zachichotał.
-Oj Tommy, Tommy ty sobie nawet nie wyobrażasz jak ja cię kocham.
-Nie, to ty sobie nie wyobrażasz jak ja cię kocham.
-Która jest tak właściwie godzina?
-Coś koło 11?-podrapał się po głowie myśląc głęboko.-Tak, chyba tak.
-To chyba pora wstawać?
-No.....chyba tak
-To wstajemy.

Podniosłam się z łóżka i skierowałam do szafy z ubraniami.
-Stój!
Odwróciłam się w stronę Parkera
-Ja ci wybiorę ciuchy-uśmiechnął się szeroko.
-Mogę zaprotestować?
-Nie!
-No okey.
Zanurkował w czeluściach mojej garderoby a a usiadłam na fotelu czekając na przyjaciela. W końcu po 10 minutach wyszedł z tym zestawem w rękach.
-I jak, podoba się?
-Jest cudne Tom.

Szybko wskoczyłam w ciuchy wybrane przez niego i razem zeszliśmy na dół.
-Misia...
-Mhm?
-O której ty idziesz jutro na tą randkę?
-Szczerze to nie wiem...
Zamyśliłam się i starałam sobie przypomnieć czy Nath mówił coś o godzinie naszego spotkanie ale nie mogłam nic sobie przypomnieć.
-Pewnie jakoś wieczorem...
-Hmmm..-Tom nad czymś myślał
-Co tam tak myślisz mądry człowieku?
-Przeliczyłem wszystko i wychodzi na to, że zdążymy jeszcze pójść dzisiaj razem do kina i może przy okazji znajdziesz jakąś sukienkę na randkę-wyszczerzył się.
-Cóż za genialny pomysł Miśku.
-No ba, bo to ja.-wypiął dumnie pierś do przodu.
-A na co pójdziemy?
-Leci teraz w kinach taki film-podrapał się po głowie- nie pamiętam tytułu ale jest o najlepszych przyjaciołach, którzy mają się ku sobie
-Lol!
-Co?
-Tak się nazywa film.-zachichotałam
-Aaaaa no fakt, tak no to na to chodźmy.
-Spoko, zapowiada się fajnie.
-Ale najpierw śniadanie dla mojego Szkraba.
-A co pan zamierza mi przygotować?
-Jako że kucharz ze mnie średni, proponuję tosty!
-Oooo no to dawaj szybciej do tej kuchni.
Popchnęłam go w stronę tostera a on tylko dał ze mnie w śmiech.
-Widzę, że ktoś tu głodny jest.
-Nie, nawet nie ale jak pomyślę sobie po twoich tostach to aż mi ślinka cieknie.

Oboje się zaśmialiśmy. Nie wiem jak wy ale ja uwielbiam spędzać z nim czas ^^ Nigdy się nie nudzę. Wiele osób mówiło nam już, że wyglądamy jak para zakochanych ludzi. Czasami mam wrażenie ,że mamy identyczne mózgi ;)
-Śniadanie dla ślicznej pani.
Parker położył przede mną tościki.
-A ty nie jesz?
-Jak się podzielisz to zjem.-uśmiech nr.5
-Masz sępie.-zachichotałam i dałam mu dwa tosty.
~*~
Po śniadaniu szybko wyszliśmy z domu aby zdążyć na kolejny seans. Kupiliśmy bilety, popcorn i colę a następnie udaliśmy się na salę kinową.
-No to przed nami fajny film-zaśmiał się Tom kiedy siedzieliśmy już na naszych miejscach.
-Ćśiiii
-Oj no dobra już cicho jestem.
Zachichotałam na jego słowa. Przestaliśmy już rozmawiać bo na ekranie pojawiły się pierwsze sceny filmu.

_________________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział już wasz :)
W następnym powinna być już randka :)
Podekscytowani? Ja bardzo :D
Ten rozdział bardzo miło mi się pisało :*
Mam nadzieję, że podoba się on wam tak samo bardzo jak mi XDD
No to zostawia was z nim 
Do nn ^_^
/Neytri

piątek, 14 marca 2014

Liebster Award X od Gucci Zakręcona

Pytanka:
1.Co lubisz robić w wolnym czasie?
Zazwyczaj słucham muzyki :)
2.Jaki jest twój ulubiony przedmiot szkolny?
Angielski i plastyka.
3. Jakiego przedmiotu nienawidzisz?
Historii.
4.Jakiej muzyki słuchasz?
Głównie popu ale często czegoś innego.
5.Czy uprawiasz jakiś sport? Jeśli tak, to jaki?
Tak zawodowo to nie ale uwielbiam grać w siatkówkę :D
6.Jak wyobrażasz sobie świat w roku 2050?
Będziemy latać :P
7.Jesteś wysoką czy niską osobą?
Raczej wysoką. Zależy z kim porównasz :*
8.Wymień dwa zespoły, których nienawidzisz
Nie posiadam takich. Nie lubię Ariany Grandy ale to nie zespół :P
9.Ile masz lat?
Tajemnica państwowa.
10.Gdybyś była wielkim wynalazcą to co byś chciała wynaleźć?
Robota, który uczyłby się za mnie :)
11.Lubisz blondynów, brunetów, czarnych czy rudych?
Blondynów, brunet i czarny to to samo więc tych też. Lubię jeszcze szatynów :* Zależy od charakteru ^^

Chciałam serdecznie podziękować Gucci za nominację XD
Dziekuję :****

Nie nominuję nikogo bo nie obserwuję aż tyle blogów żeby w każdym Liebster dodawać kogoś nowego :P

A tak na koniec dzisiaj powinien pojawić się jeszcze nowy rozdział :))

poniedziałek, 3 marca 2014

27. ' Tylko niech Tom Ci za bardzo nie pomaga w przygotowaniu tej randki! '

Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia.
(Fiodor Dostojewski)

Obudziłam się rano w swoim cieplutkim łóżeczku. Od razu przed oczami pojawił się nasz, to znaczy mój i Natha pocałunek w deszczu. To było takie...aww słodkie. Nie ważne jak bardzo bym się tego wypierała to i tak go kocham. Zawarliśmy umowę. Dam mu szansę na związek jak się postara. Wiem, że to zrobi. 
Zrzuciłam z siebie kołdrę i wypełzłam z łóżka. Skierowałam się do szafy i wybrałam ciuchy na dziś

W idealnym humorze zeszłam na dół. Otworzyłam lodówkę i postanowiłam zrobić naszym śpiochom śniadanie. Postawiłam na stos kanapek. Kiedy już moje dzieło było gotowe ponownie weszłam na piętro a le tym razem po to aby obudzić chłopców. Pierwsze drzwi- Jay. Weszłam i zastałam go śpiącego.
-Tak jak przewidywałam-westchnęłam
Podeszłam do niego i go obudziłam. Tak samo gładko poszło z Tomem, Maxem i Sivą. Gorzej było z Nathem.
-Naaaaaaaathaaaaaaaaaaaan wstawaj!
-Nie!-krzyknął i przykrył głowę poduszką.
-No ale prooooooszę...
-Ali...
-No wstawaj
Nic nie powiedział tylko przyciągnął mnie do siebie tak że leżałam na łóżku razem z nim
-Tak lepiej.-uśmiechnął się z miną zwycięzcy.
-Ale musimy wstawać...
-Nie musimy.
-Musimy.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie!
-Oj no Nathuś...-szturchnęłam go nosem w ramię.
-No dobra..
Wstał i z grymasem na twarzy zaczął się ubierać.
-No rozchmurz się.
-Ty zawsze musisz mnie tak brutalnie budzić.-mruknął.
-Ja? Brutalnie?
-No!
-Chłopaki zwalili by cię z łóżka a ja tak delikatnie.
-Ale nie dostałem buziaka!-pisnął jak pięciolatek.
-Och przepraszam jaśnie pana.
Podeszłam do niego i cmoknęłam jego usta. Jednak, że Nath to Nath, złapała za mój podbródek i wpił się w moje usta.
Usłyszeliśmy znaczące odchrząknięcie. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w kierunku drzwi.
-Witam Państwa!-wyszczerzył się Parker.-Jak miło widzieć takie obrazki z rana.
Objął nas ramionami i przytulił.
-Jak to dobrze, że się pogodziliście!-był szczęśliwy jak dziecko kiedy dostanie upragnioną zabawkę.
-No..Tak jakby...Jeszcze nie..-powiedzieliśmy z Sykesem.
-Jak to?-zdziwił się
-Normalnie.-popatrzyłam na niego znacząco mając nadzieję, że zrozumie.
-Acha.-a jednak zrozumiał co miałam mu do powiedzenia.
-Idę na dół na śniadanie.-poinformowałam ich.
Wyszłam z pokoju i stanęłam za rogiem. Chciałam podsłuchać ich rozmowę.
-Kazała mi się wykazać.-powiedział Nath.
-Pomogę ci.
-W czym?
-Zorganizuję to tak, że będzie idealnie.
-A skąd ty niby wiesz więcej niż ja?
-Jestem jej najlepszym przyjacielem?-powiedział a raczej zapytał Tom
-No fakt...-z bruneta jakby uszło powietrze.
-Pomogę ci i wszystko wróci do normy.
-Dzięki. Jesteś zajebistym przyjacielem.
-Ale pamiętaj o jednym..-zaczął groźnie.
-O czym?
-Jeżeli zawiedziesz, będzie przez ciebie smutna lub chociaż uroni jedną łzę, to wtedy własnoręcznie cię wykastruję.

Dalej już nie podsłuchiwałam tylko poszłam na dół. Jak ja kocham tego opiekuńczego wariata. Bez niego moje życie byłoby takie...puste.
-Witam państwa!-krzyknęłam od wejścia
-Witam naszą Alison!-odkrzyknęli
-Co tam pichcisz nasz kucharzu?-podeszłam do McGuinessa, który coś gotował
-Śniadanie.
-Jak oryginalnie.-wszyscy się zaśmialiśmy.- A tak serio to co nam przyrządzasz?
-Robię jajecznicę.
-To gotuj dalej.

Chwilę później do nas zeszli Tom i Nathan.
-Nasi zakochańcy się całowali!-wykrzyknął Parker.
Wszyscy spojrzeli się na nas.
-To prawda?-zapytał Max
-Mhm.
-Tylko tym razem ogarnij swój popęd i nie rań jej.-zastrzegł Jay.
-Inaczej masz od nas wszystkich wpierdol.-cała czwórka popatrzyła na niego groźnie.
-Ej wrzućcie na luz. Miło mi, że się o mnie troszczycie ale to już lekka przesada.-zachichotałam.

Nie zdążyłam nic dodać bo Sykes złapał mnie za rękę i wyciągnął z kuchni. Wybiegliśmy z domu śmiejąc się na całego. Nie puszczając swoich dłoni zaczęliśmy spacerować w nieznanym nam kierunku.
-Może pójdziemy gdzieś na śniadanie?-zaproponował
-Okey, tylko gdzie?
-Proponuję tą naleśnikarnię.
Zaprowadził mnie do lokalu. Tam zamówiliśmy po porcji naszych ulubionych przysmaków. Ja z serem, on z nutellą.
-Ali?
-Hmm?
-Dałabyś się pojutrze zaprosić na...
-Na co?
-No na...na randkę-powiedział pod nosem.
-Z kim?
-No ze mną!
-W takim razie bardzo chętnie-uśmiechnęłam się.
-Uff-odetchnął z ulgą.
W tym momencie oboje skończyliśmy jeść i postanowiliśmy już się zbierać. Zapłaciliśmy i wyszliśmy. Droga do domu zajęła nam raptem 10 minut wolnym spacerem. Przed wejściem postanowiłam wykorzystać swoją przewagę. Pocałowałam go w te jego pełne usta i powiedziałam
-Tylko niech Tom Ci za bardzo nie pomaga w przygotowaniu tej randki!-zaśmiałam się
Otworzyłam drzwi i pędem weszłam do domu. Usłyszałam tylko
-Skąd ty o tym wiesz?!-rozżalony głos chłopaka rozniósł się echem po korytarzu.
W duchu przybiłam sobie 'piątkę' bo znowu udało mi się zdobyć nad nim przewagę. Powraca dawna Ali, ta która uwielbia być górą. Kocham go ale można się z nim tak fajnie droczyć, że aż ciężko się powstrzymać. Zobaczymy co nasz Beniaminek przygotuje.

_________________________________________________________________________________________
Hej hej hello!
Witam to znowu ja :D
Z waszego głosowania wychodzi, że w roli chłopaka Ali widzicie Natha. W takim razie fabuła na najbliższe rozdziały już ustalona :)
Mam nadzieję, że rozdział mimo swojej długości spodobał się wam.
Czekam na opinie Kochane wy moje <3
Do nn XDD
/Neytri

niedziela, 23 lutego 2014

26. ' Nie ładnie tak odbijać innym partnerów. '



Nadzieja pomaga iść naprzód;
 wytrwałość - stać,
 a odwaga - wracać.
(Władysław Grzeszczyk)

Na jej słowa na mojej twarzy zagościł największy uśmiech jaki byłem w stanie zrobić.
-Mówisz poważnie?
-W 100%. Ale jest jeden warunek..
-Jaki? Zrobię wszystko!
-Musisz tylko przyrzec mi jedną rzecz.
-Co tylko chcesz!
-Nigdy więcej mnie nie zdradzisz.
-Obiecuję!
-Odpowiesz mi na jedno pytanie?
-Mhm.
-Dlaczego to wtedy zrobiłeś?
-Nie wiem ale zaraz tego pożałowałem.-spuściłem głowę.
-Wybaczę ci, bo za bardzo cię kocham.
-To znaczy, że znowu jesteśmy parą?-zapytałem z nadzieją.
-Nie.
-Jak to?
-Na bycie razem musisz zasłużyć i pokazać mi, że dobrze zrobiłam wybaczając ci.
-Masz to jak w banku.
Podeszła do mnie i mnie pocałowała.
-Tak w ogóle nie zdążyłem ci powiedzieć ale wyglądasz cudownie.
-Dziękuję.
-Wyróżniasz się z tłumu.
-Wiem.-zachichotałam
Tęskniłem za takimi relacjami między naszą dwójką. Nagle drzwi od pokoju się otworzyły.
-Wiedziałem, że was tu znajdę.-powiedział Tom.
-A czemuż to nas szukasz Misiu?-nienawidzę jak mówią tak do siebie, jestem wtedy zazdrosny.
-Ja tak właściwie do Młodego.-spojrzał na mnie poważnie.
-Więc słucham.
-Zgaduję, że ci wybaczyła?-pokiwałem głową na 'tak'.- Jeżeli coś spartolisz albo chociaż uroni przez ciebie jedną łzę to dostaniesz taki wpierdol, że się nie pozbierasz. I wtedy będę miał gdzieś to iż jesteśmy przyjaciółmi. Zapamiętaj!-pogroził mi palcem.
-Oj Misiu!-Ali podeszła do niego i go przytuliła.- Nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że cię mam.
-I wzajemnie.-przytulił ją do swojej klatki piersiowej.-Ale nie odwracaj mojej uwagi! Przysięgnij, że jej nie skrzywdzisz.
-Przysięgam.-położyłem rękę na sercu a drugą podniosłem do góry, to takie pokazanie że mówię prawdę.
-Ale Ali ...-zaczął Tom.
-Nie, Tom wszystko jest załatwione.-mówili niezrozumiałym dla mnie szyfrem.
-O co chodzi?-zapytałem zdezorientowany.
-O to czy jesteście razem czy nie.
-Powiedziałam, że wszystko ustaliliśmy.
-Ale skąd..
-Znamy się na wylot. Ja wiem co ona czuje i na odwrót.
-To samo dotyczy słów. Wiem co chce powiedzieć zanim otworzy usta.
-Jesteśmy połączeni 'specjalnym porozumieniem'.-powiedzieli razem.
-Także miedzy nami stosunki są już neutralne. Zaczynamy wszystko od nowa.-powiedziała do mnie.
-Ale to znaczy, że..
-Nie, źle się wyraziłam. Zapomnijmy po prostu o tej feralnej nocy, okey?
-Tak.
Uśmiechnęliśmy się do siebie.
-No dobra Misia idziemy tańcować.
Parker pociągnął ją na dół. Cieszę się, że mi wybaczyła. Teraz tylko muszę zrobić wszystko aby nasze relacje wróciły na dawną płaszczyznę. 
Jednak jedna sprawa mnie nurtuje. Co jest między Miśkami...to znaczy między Alison a Tomem. Jestem zazdrosny!
-No nic, idę na dół do reszty.
Zszedłem do części dla VIP-ów. Przy stole siedziała tylko Beatrix.
-Hej.
-Hej. Pogodziłeś się już z Al?
-Tak-uśmiechnąłem się sam do siebie.
-Widać.-zaśmiała się.
-Jak to?
-Promieniejesz.-wyszczerzyła się.
-A gdzie reszta?
-Wszyscy tańczą.
-To zapraszam panią na parkiet.
Podałem jej rękę a ona natychmiastowo ja chwyciła. Kiedy tylko znaleźliśmy się w sali dla tańczących wzrokiem starałem się odszukać Alison.
-Tam jest.
Tric wskazała parę, która wykonywała coś w rodzaju erotycznego tańca.
-A z kim ona tak tańczy?
-Jak to z kim?-zaśmiała się ruda.-Z Tomem.-odpowiedziała tak jakby to było oczywiste.-No dawaj tańczymy.
Zaczęliśmy się bujać w rytm muzyki.
-Odbijany.
Usłyszałem po chwili głos Maxa. Porwał dziewczynę w swoje ramiona a ja zostałem sam. Postanowiłem podejść do Miśków i odbić dziewczynę.
-Odbijany.
Nie zapytałem o zgodę tylko 'porwałem' ją w swoje obroty.
-Nie ładnie tak odbijać innym partnerów.-zaśmiała się brunetka.
-Trudno. Da radę.
-Duszno się trochę zrobiło, może pójdziemy się przewietrzyć?-zaproponowała.
-Okey.
Wyszliśmy z budynku na świeże powietrze. Dziewczyna stanęła obok mnie i nabrała w płuca tlenu.
-Chciałbym żeby tak było już zawsze.
-Tak znaczy jak?
-Dobrze.
Popatrzyłem jej prosto w oczy. Z jej mogłem wyczytać zrozumienie. Rozumiała moje uczucia. Nie wiem ile tak staliśmy ale w pewnym momencie poczułem na swoim nosie wodę. Oboje zadarliśmy głowy do góry aby zobaczyć co jest powodem tych kropli. Jak na zawołanie zaczęło padać, właściwie lać.
-Zawsze moim największym marzeniem było pocałować ukochaną osobę w deszczu. To takie romantyczne.-rozmarzyła się George.
Nie myśląc długo nad tym co właśnie zamierzam zrobić podniosłem jej podbródek i wpiłem się w jej malinowe usta. Nie protestowała, wręcz przeciwnie, oddawała pocałunki. Każdy z osobna. Staliśmy w ulewę całując się i nie zwracając uwagi na otoczenie.
______________________________________________________________________________________
Spisaliście się świetnie!
W bardzo krótkim czasie uzyskałam 24 komentarze
Dziękuję :*
W ramach podziękowań dodaje kolejny rozdział szybciej niż planowałam :D
Mam nadzieję, że wam się spodobał.
Taki bardziej romantyczny (moim zdaniem) :)
Zostawiam was z emocjami i czekam na opinie XDD
P.S. Pojawiły się dwie ankiety. Proszę was zagłosujcie! Mam dwa pomysły na dalsze scenariusze opowiadania ale potrzebuję waszych opinii.
Do nn :***
/Neytri

piątek, 21 lutego 2014

25. ' Myślę, że przyszedł czas na wybaczenie. '

Żadna wielka miłość nie umiera do końca. 
Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć.
(Jonathan Carroll)

-Jak myślicie, impreza będzie udana?-zapytała nas Ree jak tylko wsiadłyśmy do auta
-Szczerze? Myślę, że nie zapomnimy jej przez długi czas.
Wszystkie zachichotałyśmy.
-Al?-szepnęła mi na uch Jess.
-Mhm.
-Myślisz, że spodobam się Jayowi?
-Będzie tobą zachwycony.
-Tak sądzisz?
-Jestem tego pewna.
-Dziękuję ci, za wszystko.
-Nie ma za co.-uśmiechnęłam się do niej.
-Jesteś dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam.
Przytuliłam ją. Obie miałyśmy zawsze tylko braci a to nie to samo. Fajnie wiedzieć, że masz się do kogo zwrócić po pomoc w typowo damskich sprawach.
Taksówka zatrzymała się pod klubem a my  (po zapłaceniu oczywiście) wysiadłyśmy z niej w wyśmienitych humorach. 
-To jak idziemy wyrywać facetów ?-zaśmiała się Trix.
-No pewnie.-przybiłyśmy sobie 'piątki' i weszłyśmy do środka.
-Ej, ja idę do chłopaków a wy idźcie na parkiet.-powiedziała Ree.
Zrobiłyśmy tak jak mówiła. Czułyśmy na sobie wzrok mężczyzn co dodawało nam odwagi. Wszystkie zdawałyśmy sobie sprawę z tego iż jesteśmy mega seksowne. Weszłyśmy w tłum tańczących ludzi i zaczęłyśmy wywijać biodrami. Wydaję mi się, że każdy obecny w tym pomieszczeniu facet skupił swoją uwagę właśnie na nas.

-Nie wiem czy wiesz Mała ale jesteś boska!
Odwróciłam się w stronę męskiego głosu i zobaczyłam Toma. Rzuciłam mu się na szyję.
-Twoja bluzka lekko prześwituje.-pokazał palcem na mój dekolt.
-Wiem.
-Aha, taki był plan.
-Noooo
-Oj Misia, Misia.
-Też cię kocham.
-Hej dziewczyny.
Podeszli do nas Max i Jay. Oczywiście Trix i Jess były wniebowzięte kiedy zaprosili je do tańca.
-Coś czuję, że szykują nam się dwie nowe pary.-rzekł po chwili Misiek.
-Mhm.-pokiwałam głową z uśmiechem.
-Ty coś wiesz!
-Nieeee
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Nie!Nie!Nie!
-No dobra.-odparł zawiedziony.- Ale wiedz, że i tak się dowiem.
-Pomarzyć można.-zaśmiałam się.

Cały czas czułam na sobie wzrok męskiej części. A właściwie na moim tyłku, nie na mnie. Po  przetańczeniu kilku szybkich piosenek rozpięłam sobie górne guziki koszuli.
-Misia?
-Hmm?
-Nie powinnaś chyba aż tak rozpinać sobie bluzki.
-Czemu?
-Bo ci faceci chyba zaraz stracą oczy.-zaśmiał się.
Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam, że uwaga każdego faceta znajdującego się w tym klubie skupiona jest na moim dekolcie.
-Wiesz co? Ja chyba idę do stolika.
-Tylko nie kręć za bardzo pupą!-poruszał znacząco brwiami.
Pokazałam mu język i poszłam do reszty naszej paczki, która siedziała w części dla VIP-ów
-Hej
-Hejka
-Już nie tańczysz?
-No już nie mam sił.
Usiadłam obok Sykesa i sięgnęłam po drinka (chłopcy przynieśli je wcześniej). Zamoczyłam usta w lekko procentowej cieczy.
-Jak ci się podoba klub?-zagadnął Nath
-Jest bardzo fajny.-uśmiechnęłam się do niego.
Zapadła krępująca cisza.
-A! Tak w ogóle to muszę ci podziękować.
-Za co?
-Za to, że powiedziałeś Jess prawdę.
-Nie ma za co.
-Jest. Przynajmniej przy niej możemy być sobą.-szturchnęłam go w ramię.
-Nie długo już wyjeżdżają.-powiedział z wyraźną niechęcią.
-Szkoda, polubiłam twoją rodzinę.
-To dobrze..-mruknął pod nosem.
Od tej chwili nasza rozmowa zaczęła się rozkręcać. Cały czas popijaliśmy drinki.
-Dobra rusz dupę i idziemy tańczyć!
Złapałam Natha za rękę i pociągnęłam w stronę tańczących ludzi.
 Zaczęliśmy tańczyć do jakiejś szybkiej piosenki. Był tłum i mało miejsca więc cały czas ocieraliśmy się o siebie ciałami. Brunet położył swoje ręce na moich biodrach a ja zarzuciłam mu ręce na szyje.

Nathan's POV

Ten taniec przywołał wszystkie wspomnienia. Te dobre i te złe. Te kiedy byliśmy razem i te zaraz po naszym rozstaniu. Patrzyłem w jej oczy. Spoglądałem w ten ocean pięknych tęczówek.
-Pójdźmy w cichsze miejsce.-zaproponowałem a ona kiwnęła lekko głową.
Zaprowadziłem nas do ustronnego i spokojnego korytarza. Był tam rząd drzwi. Otworzyłem pierwsze z nich i wpuściłem dziewczynę.
-Myślę, że przyszedł czas na wybaczenie.-powiedziała.
_______________________________________________________________________________________
Przepraszam,przepraszam,przepraszam...
Przepraszam za opóźnienie z dodaniem, przepraszam za to iż jest taki krótki 
Jest krótki dlatego, że następny jest dłuższy.
Mam nadzieję, że wybaczycie :/
Mogę wam powiedzieć, że wszystko zaczyna sie powoli układać i prostować ale jednak na ich 'powrót' trzeba będzie jeszcze chwili cierpliwości.
Dziękuję za cierpliwość wam wszystkim :*

Zostawiam was z tym u góry i czekam na wasze opinie w komentarzach ;)
Do nexta :****
/Neytri

niedziela, 16 lutego 2014

Help us !

Przed końcem zespołu (który mam nadzieję jednak się nie wydarzy) uzbierajmy 100.000.000 na teledysku do Glad You Came.
Pomóżcie !

piątek, 7 lutego 2014

24. ' Nath będzie o ciebie zazdrosny. '

I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką.
(Paulo Coelho)

Wczoraj położyłam się spać dopiero po usłyszeniu wielu ciekawych historyjek z życia Nathana. Jego mama jest taką miła osobą. Niestety kiedy rano obudziłam się o godzinie 8.00 nie potrafiłam już zasnąć z powrotem. Wstałam więc i nałożyłam na siebie przygotowane ubrania
O dziwo za oknem świeciło słońce co jak na Londyn jest bardzo rzadkie. Od razu mój humor polepszył się o połowę. Z uśmiechem na ustach zeszłam na dół i wkroczyłam do kuchni. Przygotowałam tam śniadanie dla wszystkich domowników. Postanowiłam iść na miasto i skorzystać z ładnej pogody. Zamknęłam dom aby nikt nie okradł moich śpiochów a następnie skierowałam swoje kroki w kierunku parku. Znalazłam wolną ławkę i usiadłam na niej. Moje myśli chcąc nie chcąc od razu powędrowały do jednej osoby. Minęło sporo czasu a on nadal nie znalazł sobie żadnej nowej dziewczyny, chociaż mógł. Cały czas pokazuje mi jak bardzo żałuje tego co zrobił. Mimo tego ja nadal nie potrafię mu wybaczyć, mimo że chcę. Mam pewną wewnętrzną blokadę. Nagle telefon w mojej torebce zawibrował. Wyjęłam go i spojrzałam na wyświetlacz: Tommy <3. Bez chwili wahania odebrałam.
-Misiu gdzie ty jesteś ?
-Jest tak ładna pogoda, że wyszłam się przewietrzyć.
-Czyli gdzie ?
-W parku niedaleko naszego domu.
-Zaraz będę.
Nie zdążyłam zaprotestować bo natychmiast się rozłączył Westchnęłam rozbawiona. Mój kochany Tom. Odchyliłam twarz w stronę słońca i przymknęłam oczy. Nie wiem ile tak siedziałam ale nagle coś albo ktoś zasłonił moje słońce.
-Nie zostawiłaś żadnej karteczki. Nic. Wiesz jak ja się martwiłem.
-Oj no przepraszam. Ale zrobiłam wam śniadanie.-usprawiedliwiłam się.
-Phi. To ni w porównaniu z tym co ja przeżywałem.
-Przepraszam.
-A tak właściwie to po co tu przyszłaś? Nie uwierzę, że tylko po to aby delektować się słońcem.-założył ręce na piersi.
-Musiałam pomyśleć.
-A o czym?-usiadł obok mnie.
-Ja już sama nie wiem co mam robić...
-Z Nathanem? To o niego chodzi, prawda?
Pokiwała twierdząco głową.
-Ty go nadal kochasz. Boisz się, że znów cię zrani i będziesz ponownie cierpiała.
Nic nie odpowiedziałam bo to nie było pytanie, to było stwierdzenie. On doskonale wie co siedzi w mojej głowie.
-Nie możesz cały czas patrzeć wstecz. Musisz ruszyć do przodu. Albo daj mu szansę naprawić to co zepsuł albo idź dalej, zacznij od nowa. Jeżeli nie wierzysz, że wasz potencjalny związek mógłby przynieść zamierzony efekt daj mu szansę ale nie na związek, daj mu szansę zacząć od nowa. Najpierw znajomość, tak jak teraz, potem przyjaźń a jak da radę i nie zawiedzie twojego zaufania to coś więcej. Musicie oboje dać sobie czas. Ty jemu na poprawę, on tobie na pełne wybaczenie. W związku najważniejsze jest zaufanie. Jeśli go nie masz to to nie ma sensu.
-Dziękuję Ci.
Przytuliłam się do niego.
-Za co?
-Za wszystko.
-Cieszę się, że pomogłem.
-Rozjaśniłeś mi kilka spraw, niestety nie wszystko jest jeszcze jasne.
-Dasz radę. Może na początek porozmawiaj z nim i wyjaśnijcie sobie wszystko jeszcze raz od początku. Myślę, że on też woli wiedzieć na czym stoi.
-Masz rację.
-Tylko poczekaj aż Karen i Jess wyjadą.
-Tak, tak zrobię.
Obije się zaśmialiśmy. Taki przyjaciel to skarb. Jest zawsze blisko mnie.
-Twoja przyszła dziewczyna będzie miała wielkie szczęście i jeżeli tego nie doceni to skopię jej tyłek.
-Jak Nathan nie da rady i znowu coś zepsuje to ja się z nim policzę. Jego buźka nie będzie już taka ładna.
-Haha dobrze Tommy.
-Masz ze sobą ten naszyjnik.-popatrzył na moją szyję.
-Oczywiście, zawsze go noszę.
Spojrzałam na jego rękę gdzie idealnie eksponowała się bransoletka. Nasze puzzelki symbolizowały najwspanialszą przyjaźń jakiej kiedykolwiek doświadczyłam.
Tom podał mi jak gentelman rękę, którą od razu chwyciłam. We wspaniałych humorach co chwilę żartując wróciliśmy do domu.
-Gdzie byliście?
Naskoczył na nas zaraz po wejściu mój brat.
-Na spacerze. Korzystamy z ładnej pogody.
-Twój 'chłopak' razem z rodziną siedzi w kuchni.
-Dobrze.
Zaśmialiśmy się.
-Tak w ogóle to bardzo ładnie wyglądasz siostrzyczko.
-Och dziękuję Maxiu.
-Misia leć no się przywitać do kuchni.
-Już już.
Poszłam do wspomnianego pomieszczenia.
-Dzień dobry.
Weszłam i przywitałam się z Jess i Karen cmoknięciem w policzek. Następnie podeszłam do Natha i pocałowałam go w usta.
-Smakowało wam śniadanie? Sama robiłam.
-Pychota.-skwitowała młoda Sykesówna.
-Dzieci, ja miałam taki pomysł..-zaczęła rodzicielka Sykesów.
-Jaki?-przerwał jej brunet.
-Daj dokończyć starej matce.-zażartowała.-Pójdźcie gdzieś wszyscy razem na jakąś imprezę czy coś.
-Ale to by oznaczało, że pani zostanie sama w domu.
-Jaka pani?!-zbulwersowała się.
-Um, to znaczy zostaniesz sama w domu.
-No i co ?
-Jesteś naszym gościem. Nie wypada.
-Ale jestem z was także najstarsza, więc musicie się mnie słuchać. Tak więc zarządzam iż dziś idziecie na imprezę.
-Ty Jess idziesz oczywiście z nami ,prawda ?
-Oczywiście.-zaśmiała się blondynka jednak po chwili zamarła i wytrzeszczyła oczy.-Ja nie mam odpowiednich ciuchów!
-Spokojnie ja mam pod dostatkiem. Znajdzie się coś i dla ciebie.
-Och dzięki-odetchnęła z ulgą.
-Tylko wiesz słońce nie ubierz mojej córci tak....um, wyzywająco?
-Dobrze, rozumiem.-zachichotałyśmy z Jessicą.
Złapałam ja za rękę i pociągnęłam do salonu gdzie jak zgaduje znajdowała się reszta zespołu. Nie myliłam się. Wszyscy siedzieli i grali na konsolach.
-Ej!
Wszyscy na mnie spojrzeli.
-Dzisiaj wychodzimy na imprezę. Dostaliśmy rozkaz od Karen.
-Jeeeeeeeej!-wydarli się.
-Seev zadzwoń do Ree i zaproś ją a ty Max poinformuj Trix, z pewnością będą chciały iść. My idziemy zrobić coś na obiad więc nie włazić mi do kuchni!
-Tak jest!-zasalutowali jak w wojsku.
-Ale ich sobie wychowałaś.- Karen pokręciła z niedowierzaniem głową.
-Moja dziewczyna jest bardzo mądra.-zaśmiał się Nathan a ja mu zawtórowałam.
-No to młodzieży, ta damska części, do garów!-zaśmiała się matka rodzeństwa.
Razem z Jess poszłyśmy z powrotem do kuchni i zaczęłyśmy szykować moja popisową potrawę-Risotto. Dla wszystkich ugotowałyśmy z kurczakiem a dla Jaya z warzywami

Podreptałyśmy do jadalni i nakryłyśmy stół. Rozłożyłyśmy obrus, postawiłyśmy kieliszki do wina.
-Obiad!
Od razu wszyscy pojawili się w jadalni.
-Ale pięknie pachnie.
-A więc..-zaczęłam.
-Nie zaczyna się zdania od 'A więc'!-krzyknął Max.
-Dobrze. Jess schowaj porcję Georga.
-Nieeeee!-zapiszczał jak mała dziewczynka.
-Trzeba myśleć wcześniej.-popatrzyłam na niego karcąco.-Czy ktoś jeszcze ma zamiar mi przerwać ?-odpowiedziała mi cisza.
Karen przyglądał się temu wszystkiemu z uśmiechem na ustach. Pokręciła nie dowierzając głową.
-A więc-specjalnie zaczęłam od tego, spojrzałam na Maxa i kontynuowałam.-W wazie po prawej jest risotto..
-Risotto! Że też musiałem się odezwać..-rozpaczał mój brat.
-Po prawej jest z kurczakiem a ta po lewej jest dla ciebie Jay. Zawiera tylko warzywa ani grama  mięsa.
-Dziękuję, że pamiętałaś.-uśmiechnął się do mnie ciepło.
Każdy (oprócz Maxia) nałożył sobie po porcji.
-Smacznego.
-Wzajemnie.-odpowiedzieli równo.
-Ali no błagam...Ja kocham twoje risotto.
-A będziesz mi jeszcze przerywał?
-Nie! Obiecuję, że nie!
-Jess podaj jego porcję.
Brat złapał talerz i przyciągnął jak najbliżej do siebie.
-Co ty robisz?
-To na wypadek jakbyś chciała mi go zabrać.
Wszyscy się zaśmialiśmy. W miłej atmosferze dokończyliśmy posiłek.

-Za ile wychodzimy?-zapytałam kiedy skończyliśmy jeść.
-Za dwie godzinki. Wyrobicie się?-zapytał Nath patrząc mi w oczy.
-Myślę, że tak.-uśmiechnęłam się.-A może spotkamy się na miejscu? Powiedzcie Ree i Trix, żeby przyszły tutaj. Dojedziemy same a wy pojedźcie wcześniej.
-No dobra.
Złapałam Jess za rękę i zaprowadziłam na górę do sypialni mojej i Natha (póki jego rodzina jest w domu, to właśnie tam są wszystkie moje rzeczy).
-Pomożesz mi?-zapytała blondynka z nadzieją.
-No pewnie.
-Muszę ci powiedzieć, że mój brat ma cholerne szczęście że cię ma. Jesteś najlepszą jego dotychczasową dziewczyną.-powiedziała podejrzliwie badając moje zachowanie.
-Um, dzięki
-Już nie udawaj.
-Ale czego?
-Nath mi wszystko powiedział.
-Wszystko czyli co ?
-Że nie jesteście razem.
-To znaczy, że..?
-Nie, mama nie wie.
-Aha.
-Wiem dlaczego nie jesteście razem. Przykro mi. Opieprzyłam już go za to. Nie żebym chciała cię przekonywać czy coś ale on żałuje tego co zrobił, bardzo.
-Jess proszę...-jęknęłam
-Okey.-podniosła ręce w obrończym geście.-Nie rozmawiamy o tym teraz ale wiedz, że jeszcze porozmawiamy.-zagroziła i się zaśmiała.
-A tobie się podoba Jay, prawda?
-Skąd wiesz?
-Właśnie mi powiedziałaś i wywnioskowałam po tym jak non stop na niego patrzysz.
-Widać to aż tak bardzo?
-Nie ja po prostu jestem dziewczyną i wiem na co zwracać uwagę. Chłopaki i tak nie wiedzieliby o co chodzi.
Usłyszałyśmy pukanie do drzwi.
-Proszę.
-Cześć dziewczynki-Karen wychyliła się zza drzwi.-Mogę wam pomóc?
-Pewnie.
Weszła do środka i usiadła na łóżku.
-Mogę wam na przykład zrobić makijaż albo fryzury.-uśmiechnęła się do nas. -Jednak w sprawie stroju zdaję się na was bo się na tym kompletnie nie znam.-zaśmiała się.
-Okey, no to zaczynamy.
Podeszłam do szafy i zaczęłam kompletować nasze stroje.
-Ali..?
-Mhm
-Kto to jest Ree i Trix?
-Ree to skrót od imienia Nareesha a ona z kolei jest dziewczyną Sivy. Trix to zdrobnienie od Beatrix a ona jest naszą przyjaciółką. 
-To ta była dziewczyna Nathana?
-Tak.
-Była ustawką, prawda?
-Mhm.
-I wy się z  nią nadal przyjaźnicie?
-Ona jest bardzo fajna. W ogóle myślę, że polubisz je obie.
-Mam nadzieję..-bąknęła pod nosem.
-Wolisz sukienkę,spodnie,spódniczkę ?
-A jak powinnam?
-Nie jest to imprez oficjalna więc jak chcesz. Możesz założyć nawet dresy.-zachichotałyśmy
-Mamo muszę wyglądać jak cnotka?
-Nie-zaśmiała się
-Chcę chociaż raz wyglądać jak sexbomba!
-Ja nawet wiem po co-zażartowałam przez co nastolatka pacnęła mnie w ramię.-Okey okey, spokojnie. Bez przemocy.
-Szukaj ubrań a nie!-pospieszyła mnie śmiejąc się przy okazji
Zanurkowałam w szafie.
-Mam!
-Co?
-Nasze ubrania, są idealne.
-Pokaż.
-Nie, zobaczysz dopiero efekt końcowy. Zakładaj.
Podałam jej ciuchy, które ona bez zastanowienia założyła. Następnie Karen zrobiła jej makijaż i fryzurę. Efekt końcowy był niesamowity


Ja natomiast postawiłam na coś bez obcasów. 

Jednak te spodenki idealnie podkreślały moje pośladki (gdzieniegdzie ukazywały moja bieliznę) a bluzka pokazywała cały koronkowy stanik.
Fryzura i makijaż były takie


-Wyglądacie obłędnie.-skomplementowała nas Karen
-Dziękujemy.
-Nath będzie o ciebie zazdrosny. Mimo, że nie masz obcasów to masz strasznie krótkie spodenki i prześwitującą koszulę a pod spodem czerwoną koronkową bieliznę.-pokręciła z rozbawieniem głową.
-Oj tam oj tam.
-A ty stroisz się dla Jaya co?-zapytała córkę
-Powiedziałaś jej?
-Nie musiała, może i jestem stara ale nie głupia i ślepa. Spodobasz się mu.
-Dziękuję.-zarumieniła się.
W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Zbiegłam na dół i zobaczyłam dziewczyny. 
-Hej.-cmoknęłyśmy się w policzki.
-Widzę, że zgrałyśmy się z tematyką strojów.-zaśmiała się Trix.
Obejrzała je od dołu do góry i musiałam jej przyznać rację. 

Ruda założyła na siebie
A mulatka
-Wszystkie założyłyśmy ćwieki i czarne ciuchy.
-Jako jedyna nie masz butów na obcasie.-popatrzyła na mnie Ruda
-No, nie chciałam
-I tak wyglądasz zniewalająco, zresztą jak zwykle.
-A! Idzie z nami jeszcze Jess, siostra Nathana
-A gdzie jest?
-Jess! Chodź na dół.
Po chwili blondynka pojawiła się obok nas.
-Jestem Nareesha ale i tak wszyscy mówi Ree
-A ja Beatrix, w skrócie Trix
-Wyglądasz świetnie-skomplementowała ją mulatka
-Dzięki, to robota Ali i mamy
Dziewczyny popatrzyły na mnie skonsternowane.
-Karen pomagała nam z fryzurami i makijażem.-wyjaśniłam.
-To co idziemy?
-Tak. Karen wychodzimy!
-Dobrze, miłej zabawy!-odkrzyknęła z góry.
Wyszłyśmy z domu iw siadłyśmy do wcześniej zamówionej taksówki. Czas podbić imprezę.
________________________________________________________________________________________________
Rozdział w miarę długi wyszedł :D
A więc zapowiada sie impreza i to całkiem niezła XDD
Szykujcie się ! :*

Czekam na wasze opinie w komentarzach
Mam nadzieję, że jednak mimo wszystko się podobał :)

A właśnie bym zapomniała założyłam niedawno twittera i mam pytanie. Ma ktoś z was konto ? Jeśli tak to podajcie swoje nazwy w komentarzu to was dodam c:

Do nexta :****
/Neytri