sobota, 14 grudnia 2013

14. 'Błagam was oddajcie mi ją...'

Okazuje się ,że podoba wam się nawet taki rozwój wydarzeń co mnie bardzo cieszy :)
Dziękuję wam za tyle miłych słów pod ostatnim rozdziałem :)
W nagrodę rozdział pojawia się już dziś.


Prawdziwa miłość jest raną. I tylko tak można ją odnaleźć w sobie, gdy czyjś ból boli człowieka jak jego ból.
(Wiesław Myśliwski)


Spałem niespokojnie w łóżku w moim pokoju. Była godzina 3 nad ranem kiedy telefon stacjonarny na dole zaczął dzwonić. Wszyscy w mgnieniu oka znaleźliśmy się na dole. To ja pierwszy dopadłem słuchawki.
-Tak słucham?
-Dzień dobry ,my w sprawie porwania Alison George
-I co udało się wam namierzyć telefon ?
-No..tak jakby
-Co to znaczy 'tak jakby' ?
-No wiemy gdzie znajduje się telefon ale nie mamy 100% pewności ,że jest tam też pańska dziewczyna
-To czemu nie jedziecie tego sprawdzić ?!
-Spokojnie..
-Jak mam być spokojny ?!
-Da mi pan dokończyć ?-zapytał znudzony policjant
-Tak..
-No więc ,okazuje się ,że telefon jest w Menchesterze a z tego co wiemy Max George,brat porwanej, zna tamtą okolicę
-Zgadza się
-I pytanie z naszej strony jest zasadnicze,czy pan George mógłby pojechać z nami jako negocjator ?
-Max do ciebie -oddałem słuchawkę Maxowi
-Tak ..Oczywiście...Rozumiem...Ja ,sam ....Tak...Będę..Do widzenia.
Rozłączył się i zwrócił do nas
-Chcą abym pojechał tam i przekonał porywaczy do wypuszczenia Ali-chciałem coś powiedzieć ale Max mnie wyprzedził- Mam jechać sam,bez was. Wy macie czekać na nas w domu
-Ale dlaczego ?! -oburzyłem się
-Nie dyskutuj z policją jeżeli chcesz ją jeszcze kiedykolwiek zobaczyć.
-No dobrze...-spuściłem głowę
-Ja muszę już iść-powiedział i wyszedł
Wszyscy tak strasznie baliśmy się o Alison.
Max's POV
Dojechałem na komisariat a stamtąd razem z policjantami odjechałem radiowozem. Jechaliśmy do Menchesteru. 
-Niech pan się nie martwi ,wszystko będzie dobrze-poklepał mnie po ramieniu jeden z nich
-Miejmy nadzieję
Zatrzymaliśmy się pod moim starym domem.
-To stąd dochodzi sygnał z telefonu pana Sykesa
-Jak to ?
Wiedziałem ,że z tego miasta ale przez cały czas łudziłem się iż okaże się ,że za tym wszystkim wcale nie stoją nasi rodzice.
Wyposażyli mnie w kamizelkę kuloodporną i pistolet. Powiedzieli jeszcze tylko 'będziemy w pobliżu ,powiedz "już" a przyjdziemy'.  Wysiadłem z wozu i skierowałem się do domu. Powoli otworzyłem drzwi. Było cicho. Za cicho. Skierowałem się schodami na górę. Kiedy przechodziłem obok drzwi na strych usłyszałem płacz mojej siostry i głos ojca
-Zamknij się suko !
A potem dźwięk ,który oznaczał ,że on ja uderzył. Wpadłem do pokoju i zobaczyłem straszny widok. Moja siostrzyczka była przywiązana do krzesła. Po jej policzkach cały czas spływały łzy. Na rękach i nogach miała pełno siniaków. Jej ubrania były porozrywane. Ale co było najgorsze w miejscu okolic intymnych widniała krew.
-Maxiu skarbie co ty tu robisz ?-zapytała przesadnie miłym tonem kobieta ,którą wcześniej nazywałem matką
-Błagam oddajcie mi ją-jęknąłem
-Nie !-wydarł się 'ojciec' i uderzył ją w twarz-Ona nie zasługuje na twoją pomoc ,jest nikim.
-Przestań !
-Nie podnoś głosu na swojego ojca !
-Błagam -padłem na kolana- Błagam was oddajcie mi ją... -prosiłem
-Nie ma mowy !
-Już !
W tym momencie policjanci uzbrojeni w pistolety i innego rodzaju broń wkroczyli do akcji. Zajęli się 'matką' i 'ojcem'. Wyprowadzili ich z pomieszczenia a ja podbiegłem do Alison.
-Ali ! Nie zamykaj oczu-potrząsnąłem nią
-Max, tak strasznie bolą mnie okolice intymne ...
Powiedziała tylko tyle i zemdlała. Odwiązałem ją szybko i wziąłem na ręce. Zbiegłem na dół do policjantów.
-Pomocy ona zemdlała !
Zaraz dookoła nas zgromadził się sztab ludzi. Nie wiem jak ale na miejscu była karetka. Zajęli się nią od razu. Zabrałem się z nimi i pojechaliśmy do miejscowego szpitala. Tam podłączyli ją pod kroplówki i zrobili badania.
Ze stresu zjadłem już chyba wszystkie swoje paznokcie i powyrywałem resztki włosów jakie posiadałem na głowie.
-Pan George ?-zapytał mnie lekarz w białym kitlu
-Tak to ja
-Zapraszam za mną
Poszliśmy do jego gabinetu
-No więc pańska siostra została dość brutalnie zgwałcona. Ma liczne siniaki na rękach i nogach. Poza tym na szczęście nic jej nie jest. Jednak polecałbym jedną rzecz...
-Jaką ?
-Żeby po powrocie do Londynu zabrał ją pan do psychologa. Ludzie po takich przeżyciach maja traumę i jeśli nie chce pan aby popadła w depresję albo coś podobnego to dobrze by zrobiła jej taka wizyta. Dam panu namiary na jednego z najlepszych psychologów w mieście. Poza tym wszystko jest w porządku więc może pan ją zabrać do domu jednakże zalecałbym aby póki co nie zostawał sama,żeby cały czas był ktoś przy niej.
-Dobrze
Lekarz podał mi adres psychologa. Wyszedłem tam zdołowany do potęgi entej. Ten skurwysyn zgwałcił moją małą siostrzyczkę. Usiadłem pod jej salą i rozpłakałem się. Nie miałem jednak za dużo czasu na rozmyślania gdyż po chwili podeszła do mnie pielęgniarka
-Panie George ,siostra chciała pana widzieć
Prośba mojego aniołka zalała mój umysł. Skierowałem się do niej. Usiadłem obok i złapałem jej dłoń w swoją
-Już po wszystkim Aniołku,jesteś bezpieczna
-Max tak strasznie się bałam-powiedziała cichutko i rozpłakała się
Przyciągnąłem jej drobne ciało do siebie i mocno przytuliłem
-Syyy-syknęła z bólu
Całkowicie zapomniałem o siniakach na jej ciele.
-Myszko, możemy wrócić już do domu
-Zabierz  mnie stąd błagam -powiedziała z bólem w głosie
Kiedy widziałem jak strasznie ją skrzywdzono i jak z jej oczu wypływały co raz to nowe łzy, czułem się tak jakbym to ja był na jej miejscu. Odczuwałem cały jej ból. Miałem ochotę się z nią zamienić byleby tylko nie cierpiała.
-Możesz wstać ?-zapytałem z troską w głosie na co pokiwała twierdząco głową
Spróbowała wstać ale kolana się pod nią ugięły. Złapałem ją w ostatniej chwili. Podniosłem ją i delikatnie,aby jej nie zranić, wyniosłem z sali. Na dole czekali na nas policjanci.
-Możemy jechać
Odpowiedziałem na ich nie zadane pytanie. Wsiedliśmy wszyscy do radiowozu i pojechaliśmy w stronę Londynu. Cały czas miałem Ali na kolanach. Zobaczyłem,że chłopaki dzwonili już do mnie ze sto razy. Nie chciałem a właściwie nie miałem jak do nich oddzwonić. Po kilku godzinach byliśmy już w stolicy. Policjanci podwieźli nas pod nasz dom. Widziałem całą czwórkę ,która stała w oknie i czekała aż pojawimy się na horyzoncie. Kiedy dostrzegli ,że to my od razu wybiegli na dwór. Jeden z funkcjonariuszy otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Nie puściłem siostry ani na moment. Nathan od razu znalazł się koło nas
-Ali nic ci nie jest-powiedział
Dziewczyna jak na zawołanie wybuchnęła spazmatycznym płaczem.
-Co się dzieje ?-zapytał zdezorientowany
Pokiwał znacząco głową. Najwyraźniej zrozumiał bo już się nie odezwał. 
-Panie George -odwróciłem się do policjanta- Przeciwko waszym zostanie wytoczone postępowanie sądowe. Dobrze by było jakbyście się na nim stawili.
-Dobrze 
-Poinformujemy pana o nim
-Do widzenia
Zaniosłem mojego małego Aniołka do salonu. Zaraz za mną dreptał Nathan.
-Max ..-powiedziała cichutko
-Co kruszynko ?
-Chcę do Natha
-Dobrze
Zwróciłem się w stronę chłopaka i gestem ręki przywołałem go. Usiadł i przytulił moją siostrę. Wtuliła się w jego tors. Dobrze ,że ma kogoś takiego jak on. Siedzieli przytuleni do siebie. On głaskał ją po plecach próbując uspokoić ją. W końcu ze zmęczenia usnęła.
__________________________________________________________________________________________
No to jak widzicie Ali jest już w domu
Przeciwko ich 'rodzicom' będzie wytoczone postępowanie
I jak wam się podoba taki rozwój akcji
To dla was sprężyłam dupę i wstawiłam go z dnia na dzień więc liczę na obwite komentarze ;D

Resztę zostawiam wam :P
Jeśli ktoś ma do mnie jakieś pytanie niech piszę w komentarzu a ja  na nie odpowiem. Więc jak ktoś o coś zapyta to niech wchodzi i pacza czy nie odpowiedziałam :P
Dziękuję wam za taki szybki odzew pod ostatnim :*
Kocham was  wszystkie <3
I jeszcze jedno pytanie czy ty Paulino Czubaj czytasz mojego bloga na stałe ? Jeśli tak to czy mogłabyś dodać się do obserwatorów? Chciałabym wiedzieć ile osób naprawdę czyta moje wypociny :) W końcu to dla was je piszę XD

No to pozostawiam was z tym u góry i czekam na wasze komentarze ;*
/Neytri

23 komentarze:

  1. Jej ojciec to dupek. Rozumiem że jej nie chcieli ale żeby już zgwałcić na miejscu Maksa bym jak najszybciej się ich pozbyła z życie Ali i jego
    Max jaki opiekuńczy braciszek ^^
    Jak dobrze że już jest w domu i jest przy niej Nathan
    Weny skarbie ♥ ♥

    P.S u mnie rozdział pokaże się tak za godzinkę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. to był chyba najstraszniejszy rozdział na tym blogu ;c Jak jej własny ojciec i własna matka mogli jej zrobić ?;o Jestem w szoku. Rozdział mi się podoba mimo tego wydarzenia. Czekam z niecierpliwością jeszcze większą na kolejny rozdział ;*
    Ps. zapraszam do mnie ;*
    http://inmymemoriesyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Juhu! Wszystko już jest gut! No może nie do końca,ale trzeba myśleć pozytywnie, nawet jeśli jest się pesymistą, jak ja. I ta końcówka, w której Ali zasnęła w objęciach Nathana, słodko, co ja ogólnie słodyczy nie mogę xd. Czekam na następny i cieszę się, że dzisiaj dodałaś jeszcze jeden rozdział. Weny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten rozdział był taki smutny ...ale zarazem zajebisty do granic możliwości :)
    Końcówka była taka słodka
    Jakim człowiekiem trzeba być aby zrobić coś takiego swojej córce :/
    Mam nadzieję ,że wizyty u psychologa pomogą i nie popadnie w depresję
    Zresztą zawsze ma przy sobie takich zajebistych przyjaciół jak The Wanted
    Weny Mycho i do nn :*
    /Lottie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale cudo <3
    Taka akcja
    Ja czytałam z szeroko otwartą buzią
    No jak można tak skrzywdzić swoją własną córkę ,no ja się pytam jak :/
    Zgadzam się z moimi przedmówcami końcówka jest boska ,usnęła w jego ramionach
    Oni są cudowną parą i mam nadzieję ,że będzie już tylko lepiej :)
    Weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakbyś się nie domyśliła to Destiny :3 to stara Fajna Dziewczyna :P
      Wiesz zmieniłam nazwę C:

      Usuń
  6. Przerażający rozdział ale na szczęście kończy się dobrze :)
    Dziękuję w imieniu wszystkich czytelniczek za szybkie dodanie tego rozdziału :D
    Weny i do nn :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślałam ,że spadnę z krzesła (o mało co a bym spadła :P) jak czytałam jakich ona ma potwornych rodziców :/
    Ale na szczęście w porę wkroczył ta Maxiu i ją uratował
    Ale oni są słodcy z Nathem na czele :*
    Usnęła mu w ramionach jak słodko ^^
    Weny i do nn :*
    /SilencemyDarling

    OdpowiedzUsuń
  8. No to jak napisałaś sama sprężyłaś tyłeczek i mamy oto nowy rozdział :) Z czego oczywiście się bardzo cieszę :) Ali cała i zdrowa (powiedzmy ) nareszcie jest w domu z baby. Miejmy nadzieję ze już będzie lepiej , choć jak sama napisałaś planujesz jeszcze akieś ekscesy :) Pozdrawiam i życzę weny na klejne rozdziały...... Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może zrobiłabys tak jeszcze i udałoby Ci się dodać kolejny rozdział co? Ulubiony anonimek A :)

      Usuń
    2. Dzisiaj mi się sie uda bo muszę sie jeszcze pouczyć ale moge postarać sie dodać go na jutro :)
      Ale taki mały szantaż zrobię : musi byc minimum 20 komentarzy :D

      Usuń
    3. Szantażu koleżance się zachciało :P Osz ty hihihihih i tak masz dobrze po 20-30 komentarzy i tak dostajesz :) To mogłabyś nas już nie szantwżować :P

      Usuń
    4. No i masz 20 komentarzy :)

      Usuń
  9. To pierwszy tak straszny rozdział
    Ale warto było trochę się pomartwić aby potem przeczytać tak genialną końcówkę :*
    Nie wiem jak ty to robisz ale piszesz same zajebiste rozdziały :)
    Skąd ty bierzesz pomysły na takie cuda :?
    Weny kochana Geniuszko <3
    /Anonimek Spod Ciemnej Gwiazdy <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny rozdział <3
    /Juss McGuiness

    OdpowiedzUsuń
  11. Po prostu ŁAŁ!
    Na szczęście Ali jest już w domu :)
    Jak rodzice mogli zrobić coś takiego!? -.- Masakra... biedna Ali ;c
    Ale Nathn i Max będą ją teraz pilnować :)
    Cudowny rozdział ^^
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  12. ostroo.. nie no tego się tak do końca nie spodziewałam.. ale jestem pod wrażeniem wow.. dobra ja się nie będę rozpisywać.. ale tobie życzę weny i nie mogę się doczekać dalszych wydarzeń :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Matko.. Nie mam słów do tych.. ludzi..
    Jak oni mogli tak skrzywdzić swoją córkę.. ;/
    Jestem w szoku.
    I tyle powiem, weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział
    Był straszny na początku ale dobrze ,że wszystko się tak skończyło :)
    Czekam na nexta bo mam niedosyt ,mogłabym czytać twoje opo w kółko :D
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  15. W.O.W ....jestem pod wrażeniem tego rozdziału :)
    Był cudny a zarazem straszny :P
    Czytałam jakie postawiłaś ultimatum i informuję cię z wielką przyjemnością ,że mój kometarz jest dokładnie 20 ! :)
    Więc możesz już dodawać nexta ;*
    Weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. uwielbiam jak piszesz opowiadania. Zajebisty rozdział czekam na nexta:*

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudo cudo cudo *____*
    Kocham uwielbiam jezu jesteś najlepsza przeczytałam całe dzisiaj i chce więcej..
    Jej ojciec to sukinsyn, jak można tak potraktować własną, rodowitą córkę? Nie rozumiem takich rodziców -,-
    Nathan, boże jak słodko *_*
    weny i czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń