poniedziałek, 30 grudnia 2013

17. ' Nie, zobaczysz ją jutro. '

Rozdział że specjalną dedykacją dla mojego skarba Caroliny Nash. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Zdrowia szczęścia pomyślności ,w życiu dużo radości . I ogółem abyś była zawsze uśmiechnięta Precelku ty mój <3
 Radości i zdrowia we wszystkich dniach życia.
Spełnienia marzeń najskrytszych. 
Gwiazdki z nieba i rumieńców na twarzy. 
Niech Cię usypia światło księżyca i szum wiatru za oknem. 
Niech Cię budzi śpiew własnego słowika i słońca strumienie. 
Spokoju duszy i zimą różowych nauszników na uszy.
____________________________________________________________________________________________
[...] miłość po prostu jest. Bez definicji. 
Kochaj i nie żądaj zbyt wiele.
 Po prostu kochaj.
(Paulo Coelho)

-Lepiej ci już?
Zapytałam mojego chłopaka kiedy wypił całą herbatę.
-Szczerze to nie za bardzo
-Mój ty biedaku kochany
Przytuliłam go.
-Ja też chce Misia się przytulić do ciebie
Zaprotestował Parker
-Ale to moja dziewczyna Tom. Ręce od niej z daleka
Zagroziła moja kaleka.
-To nadal moja najlepsza przyjaciółka 
Misiek się do mnie uśmiechnął
-Panowie ,panowie,panowie -wstałam z kolan Sykesa- Spokojnie ,znajdę czas dla was obu. A teraz wybacz Nath ale porywam Toma i idziemy robić kolację

Złapałam Tommy'eg za rękę i zaciągnęłam do kuchni. Słyszałam jak Beniaminek jeszcze coś mruczy nadąsany pod nosem.
-Oj Misia jaki on jest o ciebie zazdrosny 
Zachichotał brunet
-Przestań
Nakazałam ale on nie dostosował się do mojego polecenia i dalej gadał
-Ta akcja z kolejką. On panicznie boi się takich rzeczy ale jak zauważył ,że możesz jechać ze Stylesem to od razu przyleciał. Albo teraz ,przecież jestem waszym przyjacielem i nic ci nie zrobię  a jednak nadal jest chorobliwie zazdrosny
-Mam się z tego cieszyć ?-zapytałam z sarkazmem w głosie
-Nie ale możesz wykorzystać
-Parker ja nie jestem tobą
-Powinienem się za to obrazić ale za bardzo cię lubię Słonko
-Mówię ci to z dobroci serca -nabrałam powietrze w płuca i kontynuowałam-przeginasz i to po całej linii,zaraz się na siebie pogniewamy
-Ale Misia
Przykleił się do moich pleców
-Przecież tą zazdrość można wykorzystać-skamlała mi nad uchem
-Nie chcę tego słuchać

Zaczęłam robić kolację.
-A co tu tak pięknie pachnie ?
Po pół godzinie do pomieszczenia wpadł mój żarłoczny brat.
-Kolacja
Już podchodził do garnków kiedy dostał ścierą po łapach
-Łapy precz od  moich garnków !
-Ale..
-Nie ma ale wynocha z kuchni i czekać. Zjesz razem ze wszystkimi innymi
Spuścił głowę i wyszedł.
~*~
Po kolacji wszyscy leżeli na kanapach i powoli trawili pożarte jedzenie. Przypomniało mi się ,że miałam jechać do dr.Craig na wizytę.Popatrzyłam na zegarek  była 17.40 a na 18.00 miałam wizytę. Pociągnęłam brata za koszulę
-Gdzie ty mnie prowadzisz ?
-Zapomnieliśmy o wizycie u psychologa
-Faktycznie
-Zakładaj buty ,jak się pośpieszysz to zdążymy
Znowu po cichu opuściliśmy dom i wsiedliśmy do auta. Po piętnastu minutach byliśmy pod szukanym budynkiem.
Weszliśmy po schodach i skierowaliśmy się do odpowiedniego gabinetu. Zapukałam delikatnie a następnie weszłam do środka
-Witam ponownie
Przywitała nas pani Craig
-Siadajcie moi drodzy
Usiedliśmy na krzesłach a ona zajęła miejsce na przeciwko nas.
-Więc jak się czujesz ?
-Dobrze
-Masz czasami jakieś przebłyski i wizje tego co się tam działo ?
-Czasami ale coraz rzadziej
-To dobrze -uśmiechnęła się- Oznacza to ,że wszystko idzie po naszej myśli. Moja rola w takim razie skończona na tym etapie. Natomiast jeżeli przy intymnym dotyku czy czymś podobnym zaczną ci się pokazywać sceny gwałtu i zaczniesz je porównywać to zapraszam. Wtedy trzeba będzie coś zrobić. Póki co tyle wystarczy.
-Dziękujemy
Odezwał się pierwszy raz mój brat
-Pana proszę o opiekę nad siostrą
-Oczywiście
Objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie
-Dziękuję o oby nie do zobaczenia, no chyba ,że na towarzyskiej kawie
Zażartowała a my się zaśmialiśmy.
Podziękowaliśmy jej jeszcze raz i wyszliśmy z gabinetu.
-Widzisz ,wszystko idzie w dobrym kierunku
-To dobrze

Wyciągnęłam telefon i odblokowałam go
-Ups
-Co tam ?
-Nathan dzwonił już 55 razy a nie ma nas zaledwie godzinę
-Jak się martwi biedaczek-zaśmiał się
-Haha no
-Mam pytanie ..
-Pytaj śmiało -zachęciłam go
-Czy ty nadal masz opory przed noszeniem sukienek ?
-Tak
-To ja ci pomogę to zmienić. Słyszałaś co mówiła pani doktor
-Ale ona nie mówiła o takiej pomocy-zaprotestowałam
-Ale i tak ci pomogę . Jedziemy na zakupy Słonko

Zaciągnął mnie do samochodu i pojechał w kierunku galerii
-Zadzwoń może do Beniaminka żeby się nie martwił
-Masz rację
Wybrałam numer mojego chłopaka i zadzwoniłam
-Ali ! Gdzie ty jesteś ?!
-Jadę z Maxem do galerii-słyszałam jak wypuścił powietrze z ulgą
-Po co ?
-Na zakupy
-Nie mogłaś mi powiedzieć ?
-Oj no ,nie zdążyłam
-Oj Kochanie co ja z tobą mam ?
-Same problemy -zachichotałam
-No to miłych zakupów i wracaj szybko
-Czyżbyś się stęsknił ?
-Za tobą ,pewnie -zaśmiałam się
-Pa
-Stój!
-Co ?
-Kochanie jak jedziecie na zakupy to przy okazji kup sobie długa sukienkę
-Po co ?
-Bo jutro jest gala ,na której musisz mi towarzyszyć-zaśmiał się- Więc Max ci pomoże
-A musi być długa ?
-Niby nie ale wiesz wolę żeby inni cię nie oglądali. Więc kup długą
-Haha dobrze
-Pa

Rozłączył się.
-Już załatwione
To stwierdzenie skierowałam do brata
-A i masz mi pomóc wybrać sukienkę na jutrzejszą galę
-Okey
~*~
Po galerii chodziliśmy chyba z cztery godziny ale było warto. Kupiłam super sukienki 
-To teraz została mi już tylko do znalezienia sukienka na galę
-Nie!-zaprotestował Max
-Czemu ?
-Usiądź w tej kawiarence-wskazał mi ją palcem -I poczekaj tam na mnie.
Nie dał mi dojść do słowa tylko po prostu zniknął . Nie pozostało mi nic innego jak iść tam i czekać.
Po pół godzinie wrócił braciszek
-No to już mamy wszystko i możemy wracać do domu -klasnął w ręce 
-A pokażesz mi tą sukienkę ?
-Nie, zobaczysz ją jutro.
-Osz ty !
-I tak mnie kochasz
-No ba. Takiego brata nie da się nie kochać
Oboje się zaśmialiśmy i w dobrych nastrojach udaliśmy się z powrotem do auta aby następnie pojechać do domu.
_________________________________________________________________________________________
Witam wszystkich ! :)
Od razu na wstępie składam wam życzenia na Nowy Rok :)

Szampana piccolo,
Brokatu na czoło,
Uśmiechu na twarzy,
Szampańskiej zabawy,
Życzeń serdecznych,
Wspomnień najlepszych oraz braku kaca
kiedy w Nowym Roku pamięć wraca …

Mam nadzieję ,że rozdział się wam podobał :)
Przepraszam za to ,że musiałyście tak długo czekać :/
Jak myślicie jaką sukienkę wybrał dla  Ali Max ?
Taki zazdrosny Nath ,że aż mi się fajnie o nim pisało :P

No nic kochane zostawiam was sam na sam z opinią o tym tam na górze XD
Dziękuję za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem ,to wiele dla mnie znaczy :)
Do nexta :*
/Neytri

piątek, 20 grudnia 2013

16. ' Nigdy więcej! '

Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. 
Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć.
 Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.
(Albert Camus)

Po wizycie u psychologa poczułam się lepiej. Co prawda mam mieć jeszcze kilka wizyt ale Max będzie chodzić ze mną. Kiedy jechaliśmy do domu brat zapytał 
-Czy to ,że zakładasz teraz takie a nie inne ciuchy jest spowodowane  TYM ?
Pokiwałam tylko głową
-Zabieram cię na lody
Jak powiedział tak zrobił. Po chwili już siedzieliśmy w kawiarni i jedliśmy kolorowe gałki.
-Patrz
George pokazał palcem w kierunku otyłego faceta. W tym samym momencie mężczyzna zauważył nas i zaczął się do nas przybliżać
-Cześć Max
Odezwał się kiedy stał obok naszego stolika
-To twoja nowa dziewczyna ?
-Nie-zaśmiał się Max- To moja siostra
Wyciągnął do mnie rękę i się przedstawił
-Scooter Braun. Jestem menadżerem tej dziczy
-Aaaa rozumiem. Alison , siostra tego tam -wskazałam na brata palcem
-Co tu robicie ?-zapytał 
-Pewnie to samo co pan
Odpowiedziałam z uśmiechem. Wydawał się bardzo miły
-Jaki pan ? Nie jestem aż tak stary. Scooter,po prostu Scooter
-Okey, Scooter
-Lepiej-zaśmiał się
Atmosfera podczas rozmowy była przemiła. Był strasznie pozytywną osobą.
-W ogóle doszły mnie słuchy ,że  Młody ma nową dziewczynę
Na te słowa się lekko zarumieniłam.
-Znacie ją ?
Łysy pokiwał głową na 'tak'
-Kto to ?
-Siedzi obok ciebie
Zachichotał mój braciszek
-Jesteś jego dziewczyną
Ostrożnie pokiwałam głową
-Ale ma szczęście. Pierwsza przyzwoita dziewczyna
Zaśmialiśmy się wszyscy. Nagle telefon brata zaczął wibrować. Odebrał i zaczął rozmawiać.
-Wzywają nas do domu. -zwrócił się do mnie- Podobno nie wzięłaś telefonu. Nath się martwi
-Ups, faktycznie nie mam go ze sobą
-Dobra Braun my spadamy
Pożegnaliśmy się z mężczyzną i odjechaliśmy stamtąd.
~*~
-O już nie przesadzaj,przecież nic mi nie jest
Właśnie kłóciłam się moim chłopakiem o brak telefonu i wyjście z domu bez pozwolenia.
-A jakby ci się coś stało ?
-Byłam z Maxem-westchnęłam znudzona
-Czemu mi nic nie powiedziałaś ?
-Nie było czasu
-Nawet na to ?
-Wywlókł mnie z domu i tyle mnie tu było
-Masz szczęście ,że nie umiem się na ciebie długo złościć
Powiedział i mnie przytulił do siebie.
-Pójdziemy na spacer ?-zaproponował
-Bardzo chętnie
Pobiegłam się jeszcze przebrać bo na dworze było już trochę chłodno.
Gotowi wyszliśmy na dwór.
-Gdzie idziemy ?
Zapytałam ciekawa
-Zapraszam panią do wesołego miasteczka
-Uwielbiam wesołe miasteczka
Cmoknęłam go w policzek zadowolona z jego pomysłu. Powoli nie śpiesząc się nigdzie szliśmy przytuleni do siebie do wyznaczonego celu.
-Ale wielkie !
Krzyknęłam zadowolona kiedy zobaczyłam
-No ,za duże-powiedział Nath po cichu pod nosem
Jeździliśmy na wszystkim co było w zasięgu ręki.
-Tam jeszcze nie byliśmy
Wskazałam ręką na największy rollercoaster
-Nie idziemy tam
Chłopak zaparł się nogami i rękami aby się tylko nie ruszyć
-No proszę
Zrobiłam maślane oczka ale nawet to nie zadziałało
-Ok to idę sama

Odwróciłam się i poszłam do kolejki. Stanęłam obok młodego chłopaka i czekałam. W pewnym momencie chłopak się do mnie odwrócił i wtedy zobaczyłam ,że to Harry. Tak ten Harry Styles z 1D.
-Witaj jestem Harry-wyciągnął do mnie rękę
-Alison
-Jedziesz sama ?
-No ,mój chłopak się boi i nie chce jechać więc zostałam sama-westchnęłam
-Tak się składa ,że ja też nie mam z kim jechać więc może pojedziemy razem ?
-No spoko
-Cześć -nagle podszedł do nas Nath- Ona jedzie ze mną
-Ale mówiłeś ,że nie jedziesz -odpowiedziałam zdziwiona
-Rozmyśliłem się
-Ale masz lęk wysokości
-Wcale nie !

I takim oto sposobem na młyn weszłam z moim chłopakiem.
-Ale ty jesteś zazdrosny
Zaśmiałam się kiedy już siedzieliśmy na swoich miejscach
-Wcale nie -obruszył się
-Jak nie jak tak. Masz lęk wysokości a jak tylko zobaczyłeś Harry'ego to przyleciałeś w podskokach-zaśmiałam się
-Nie możesz jeździć z nim ,masz mnie
Objął mnie ramieniem i położył swoją głowę na mojej.
~*~
-Nigdy więcej!
Marudził Nath kiedy tylko zeszliśmy.
-Chyba zaraz zwymiotuję
Nie dość ,że miał ten lęk wysokości to jeszcze był cały zielony.
-Może pójdź do łazienki albo coś ?
-Nie ,dam radę
Zaraz jak to powiedział popędził w stronę toalet.
-Oj Nathy,Nathy

Siedziałam na ławce i czekałam na niego. Po całych dziesięciu minutach wyszedł stamtąd. Jego twarz nabrała kolorów.
-Lepiej ?-zapytałam z troską
-Tak-pokiwał ochoczo głową
-Chodź ty mój bohaterze do domu
Zachichotałam a on obrzucił mnie morderczym spojrzeniem. Na szczęście dał się zaprowadzić do domu.
Kiedy tylko przekroczyliśmy nasz skromne progi rzuciła się na nas dzieciarnia
-I jak było ?
-Nie teraz-powiedziałam wymijająco- Zróbcie ciepłą herbatę
Zarządziłam a oni popędzili robić napój. Po paru chwilach wrócili z parującym kubkiem. My zdążyliśmy z brunetem usiąść na sofie. Podali mu kubek. Nathan oplótł go rękami i zaczął powoli pić. Pogłaskałam go po głowie
-Co wyście robili ,że on wygląda jak....no tak jak wygląda ?-zapytał Jay
-Chciałam iść na rollercoaster ale on nie chciał. No więc poszłam sama. W kolejce spotkałam Harry'ego Styles'a i chciałam jechać z nim bo też nie miał pary. Tylko ,że kiedy mój mały zazdrośnik to zobaczył w podskokach przyleciał do nas i powiedział iż jedzie ze mną. No i po przejażdżce wyglądał tak jak na załączonym obrazku-wskazałam ręką na chłopaka siedzącego obok
-To ty nie wiedziałaś ,że on ma lęk wysokości ?
-Wiedziałam ale on się uparł i tyle
-Oj Nathan,Nathan
-No co ?
-On z nią bezczelnie flirtował!-zaparł się
-Ty już lepiej pij tą herbatę Beniaminku
Zaśmiałam się i poklepałam go po głowie.
________________________________________________________________________________________
Przepraszam ,że tak długo czekaliście na rozdział ale miałam małe problemy ...
No więc tak
Komentujcie to u góry :P

Jak przygotowania do świąt ? Czekacie na prezenty ?
Ja szczerze mówiąc nie mogę się doczekać rozpakowania prezentów :P
No i jedzenia tych pyszności :)

Zostawiam was sam na sam z tym rozdziałem i komentarzami
Do nn :*
/Neytri

wtorek, 17 grudnia 2013

15. 'Jednak jesteś dziwką,nic nie wartą'

Przechylona kursywa oznacza wspomnienia jak coś :)
Są sceny drastyczne więc jak nie chcesz nie musisz czytać !
Szczęście...a istnieje w ogóle coś takiego ?

Obudziły mnie promienie słońca wpadające do pomieszczenia. Leniwie otworzyłam oczy. Poruszyłam się i wtedy poczułam przeraźliwy ból w podbrzuszu. Powoli starałam się obrócić na drugi bok. Kiedy już to zrobiłam zobaczyłam iż obok mnie leży ,a właściwie śpi, Nathan. Patrzyłam na niego i miałam wrażenie jakby przede mną leżał jakiś młody bóg. Jak spał wyglądał tak słodko i niewinnie. W pewnym momencie otworzył swoje śliczne oczy i uśmiechnął do mnie
-Nie ładnie tak się na mnie patrzeć-wychrypiał
-Oj tam
-Jak się czujesz ?-zapytał z troską
-Już lepiej
-Chodź tu do mnie
Rozłożył swoje ramiona a ja się w niego wtuliłam
-Nawet nie wiesz ile na to czekałem-wymruczał mi do ucha
-Na co ?
-Na to żeby wreszcie mieć kogoś tak wspaniałego przy sobie-cmoknął mnie w głowę
Przeleżeliśmy tak przytuleni do siebie jeszcze godzinkę. Potem oboje stwierdziliśmy ,że jesteśmy głodni. W mojej głowie ciągle widziałam obraz jak 'ojciec' mnie gwałci. Miałam uraz. Nie wiem czy gdyby teraz Nathan zrobił coś więcej niż tylko przytulenie mnie lub pocałowanie ,nie zamknęłabym się w sobie lub też nie próbowała porównać jego dotyku do tego co działo się kilkanaście godzin temu. Wstaliśmy z łózka i rozdzieliliśmy się, Nathan poszedł zrobić śniadanie a ja ubrać się.
Stanęłam przy szafie próbując wybrać coś normalnego. Na samą myśl o tym aby założyć sukienkę mdliło mnie. Nie chciałam aby ktokolwiek widział moje ciało. Nawet mój chłopak. Źle czułam się się z tym iż dotykano mnie w TYCH miejscach w tak brutalny sposób. Teraz wolałam założyć na siebie coś co nie odkrywało ani mojego dekoltu ani pupy. Wybrałam
Po dopracowaniu wszystkich szczegółów zeszłam na dół. Sykes panoszył się po kuchni w fartuszku i przyrządzał coś zawzięcie.
-Co gotujesz ?
Podskoczył kiedy mnie usłyszał.
-Nie ładnie się tak zakradać-cmoknął mnie w usta- Robię naleśniki
-Mmmmm ale mi smaka narobiłeś-zaśmiał się
-Zapraszam panią do stołu
Postawił przede mną talerz pełen naleśników.
-Smacznego 
Powiedział kiedy usiał naprzeciwko mnie. Jedliśmy i rozmawialiśmy. W pewnym momencie do kuchni wszedł Max
-Cześć wam-uśmiechnął się do nas
-Cześć brat
-Co macie dobrego ?
Zajrzał mi przez ramię aby zobaczyć co mam na talerzu
-Oooo,podzielisz się ?-zrobił maślane oczka
-Masz
Podsunęłam mu talerz przed twarz a on cmoknął mnie w policzek
-Dziękuję o Pani
Nie mieliśmy za dużo czasu aby porozmawiać bo do kuchni wpadł nie kto inny jak Tom
-Jak dobrze cię widzieć Misia-przytulił mnie do siebie przez co usłyszeliśmy lekkie warknięcie z drugiej strony stołu. Popatrzyliśmy tam. Nath siedział i gniewnie patrzył na Parkera
-Co mu jest ?
Zapytał mnie szeptem Misiek co tylko pogorszyło warczenie.
-Nie wiem ale to jest lekko dziwne
Odszepnęłam mu,też na ucho.
-Misia zwolnij krzesełko-poprosił mój towarzysz
-Jak...
Nie zdążyłam dokończyć bo Tom już siedział na krześle a ja u niego na kolanach.
-Możecie przestać ?-zapytał nas Sykes 
-Ale co ?-zapytaliśmy zdezorientowani 
-To -wskazał na nas rękami
-Aa ,ja już chyba wiem o co mu chodzi-szepnęłam do Misia
-O co ?
Nie odpowiedziałam tylko wstałam i podeszłam do mojego chłopaka. Usiadłam mu na kolanach i rękami objęłam jego szyję
-Tak lepiej-uśmiechnął się brunet
~*~
Chłopcy zawzięcie oglądali coś na telewizorze a mi się nudziło więc poszłam do kuchni. Nie zaznałam jednak za dużo spokoju gdyż po chwili wszedł za mną Max
-Ali musimy porozmawiać-powiedział poważnie
-O co chodzi ?
-Pamiętasz...jak byliśmy Tam..oni...lekarz kazał...no musimy iść do psychologa-powiedział zrezygnowany- I chodzi o to ,że ja nas już umówiłem-ściszył głos- Na dzisiaj
-No dobra
-Pójdziesz ?
-Ale z tobą
-Ok
~*~
Wymknęliśmy się z domu po cichu aby nikt nie wiedział gdzie idziemy. Nie chciałam aby chłopcy wiedzieli ,że chodzę do psychologa,przynajmniej na razie.
Dojechaliśmy do dużego budynku. Był straszny. Nie z wyglądu tylko z tego ,że na budynku były umieszczone tablice z nazwiskami psychologów. A było ich niezliczenie wiele. Normalnie psychiatryk. Szczerze mówiąc bałam się tej wizyty. 
Przeszliśmy przez drzwi wejściowe i podeszliśmy do sekretarki.
-Dzień dobry,byliśmy umówieni do doktor Craig
-Nazwisko ?
-George
-Tak jest, gabinet numer 15 na drugim piętrze
Zgodnie z jej wskazówkami skierowaliśmy się pod odpowiednie pomieszczenie. Zapukaliśmy lekko do drzwi i kiedy usłyszeliśmy 'proszę' weszliśmy do środka.
 Za biurkiem siedziała kobieta pod pięćdziesiątkę. Miała czarne włosy i małą twarz. Wyglądała przyjaźnie więc przestałam się bać przynajmniej jednej rzeczy.
-Byliśmy umówieni na wizytę
-Państwo George tak ?
-Zgadza się
-Więc jaki macie problem ?
Zapytała miło się uśmiechając.
-Zostałam zgwałcona i lekarz boi się ,że popadnę w depresję-powiedziałam
-Rozumiem
Zanotowała coś w swoim czerwonym zeszycie.
-Możesz mi wszystko opowiedzieć ?
Pokiwałam głową

'Wsadzili mnie do auta. Widziałam Nathana, który przez chwilę gonił nas swoim samochodem ale w końcu jakoś go zgubili. Wtedy dopiero zaczęłam się bać bo jedyna możliwa pomoc właśnie się zgubiła. W samochodzie panowała bezwzględna cisza.
Jechaliśmy jakiś czas kiedy za oknem zauważyłam znane mi budynki. Byliśmy w Menchesterze. Zatrzymali się pod naszym domem i siłą wywlekli mnie z auta. Zanieśli mnie na strych i przywiązali do krzesła. Nie wiedziałam co chcą ze mną zrobić.
'Matka' wyszła z pokoju zostawiając mnie samą z ojcem.
-I co teraz zrobisz mała suko,co ? Nikt ci nie pomoże -zaśmiał mi się prosto w twarz-Możemy zrobić z tobą co chcemy. Ostrzegaliśmy cię ,że Max ma się o niczym nie dowiedzieć jednak zlekceważyłaś nasz zakaz. Co mi teraz powiesz ?
Uderzył mnie w twarz otwartą ręką
-Odpowiadaj jak mówię!
Łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
-Nie rycz! I tak nic ci to nie pomoże
Po chwili do pokoju wróciła matka z nożem w ręku.
-Masz
Rzuciła ostre narzędzie do rąk ojca. Teraz mój strach osiągnął kulminacyjny punkt. 
On podszedł do mnie i przystawił mi go do gardła
-Jedno słowo a nie zawaham się tego użyć i będziesz leżała martwa na podłodze. Rozumiesz ?
Pokiwałam pośpiesznie głową
-Grzeczna dziewczynka
Tego jednak się nie spodziewałam. Zaczął zdzierać ze mnie ciuchy nie zważając na nic.
-Potrzymaj
Rzucił oschle do kobiet stojącej po drugiej stronie pokoju. Ona podeszła i przytrzymała nóż przy moim gardle. Mężczyzna rozpiął i zdjął swoje spodnie. Zaczęłam się cała trząść ze strachu. Podszedł do mnie już nagi i złapał za moje nogi. Zaczął mnie macać TAM. Pisnęłam cicho
-Zamknij się-warknął
Zdjął ze mnie moja bieliznę i ostrym ruchem wszedł we mnie. Bez żadnego strzeżenia ,niczego. Wchodził i wychodził ze mnie. Swoimi biodrami mocno napierał na moje uda domagając się głębszego wstępu. Kiedy nie byłam wstanie tego zrobić złapał mnie mocno za nie i siłą rozszerzył. Wszedł dzięki temu jeszcze głębiej. Kiedy to zrobił poczułam jeszcze większy ból. Był nie do zniesienia ,rozsadzał mnie od środka. To nie było ani trochę przyjemne. Jemu to sprawiało przyjemność a ja marzyłam aby tylko skończył. Widziałam w jego oczach zadowolenie. W pewnym momencie spuścił się we mnie nawet nie wychodząc z mojego ciała. Czułam obrzydzenie. Schylił się aby mieć lepszy dostęp i zaczął mi robić tak zwaną palcówkę. Wkładał i wykładał swoje aż trzy palce. Nie czułam podniecenia wręcz coś innego,kompletnie odwrotnego. Nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy raz. Kiedy skończył zaśmiał się i kopnął mnie w brzuch
-Jednak jesteś dziwką,nic nie wartą
Całe dolne partie mojego ciała były obolałe. Zostawili mnie na noc samą. Wiedzieli ,że i tak nie będę w stanie stąd uciec. Przez cały czas płakałam z bólu jaki mi zaserwowali. 
Rano wrócili i zaczęli się wydzierać ,krzyczeć i bić mnie gdzie popadnie. kilka razy oberwałam w twarz. Nie wytrzymałam i zajęczałam
-Przestań
-Zamknij się suko!
I znowu mnie uderzył. Ale wtedy otworzyły się też drzwi. Stanął w nich Max..'

-Resztę już pani zna z opowiadań mojego brata
Zakończyłam swoją historię a po moich policzkach leciały łzy. Brat przesiadł się i objął mnie ramieniem w geście dodania mi otuchy. Kiedy powiedziałam to wszystko jakoś dziwnie mi ulżyło. Niestety wiedziałam,że to nie koniec.
________________________________________________________________________________________________

Hej hej hello ! :)
Jak wam mija dzień ?
Mnie idealnie :)
Zdążyłam napisać rozdział ,odrobiłam homework na jutro itd.
Dobra nie zanudzam swoimi prywatnymi sprawami
Jak wam się podobał rozdział ?
Opisałam jak wyglądało to z perspektywy Alison

Czekam na komentarze :)
Postarajcie się dobra ?

/Neytri

sobota, 14 grudnia 2013

14. 'Błagam was oddajcie mi ją...'

Okazuje się ,że podoba wam się nawet taki rozwój wydarzeń co mnie bardzo cieszy :)
Dziękuję wam za tyle miłych słów pod ostatnim rozdziałem :)
W nagrodę rozdział pojawia się już dziś.


Prawdziwa miłość jest raną. I tylko tak można ją odnaleźć w sobie, gdy czyjś ból boli człowieka jak jego ból.
(Wiesław Myśliwski)


Spałem niespokojnie w łóżku w moim pokoju. Była godzina 3 nad ranem kiedy telefon stacjonarny na dole zaczął dzwonić. Wszyscy w mgnieniu oka znaleźliśmy się na dole. To ja pierwszy dopadłem słuchawki.
-Tak słucham?
-Dzień dobry ,my w sprawie porwania Alison George
-I co udało się wam namierzyć telefon ?
-No..tak jakby
-Co to znaczy 'tak jakby' ?
-No wiemy gdzie znajduje się telefon ale nie mamy 100% pewności ,że jest tam też pańska dziewczyna
-To czemu nie jedziecie tego sprawdzić ?!
-Spokojnie..
-Jak mam być spokojny ?!
-Da mi pan dokończyć ?-zapytał znudzony policjant
-Tak..
-No więc ,okazuje się ,że telefon jest w Menchesterze a z tego co wiemy Max George,brat porwanej, zna tamtą okolicę
-Zgadza się
-I pytanie z naszej strony jest zasadnicze,czy pan George mógłby pojechać z nami jako negocjator ?
-Max do ciebie -oddałem słuchawkę Maxowi
-Tak ..Oczywiście...Rozumiem...Ja ,sam ....Tak...Będę..Do widzenia.
Rozłączył się i zwrócił do nas
-Chcą abym pojechał tam i przekonał porywaczy do wypuszczenia Ali-chciałem coś powiedzieć ale Max mnie wyprzedził- Mam jechać sam,bez was. Wy macie czekać na nas w domu
-Ale dlaczego ?! -oburzyłem się
-Nie dyskutuj z policją jeżeli chcesz ją jeszcze kiedykolwiek zobaczyć.
-No dobrze...-spuściłem głowę
-Ja muszę już iść-powiedział i wyszedł
Wszyscy tak strasznie baliśmy się o Alison.
Max's POV
Dojechałem na komisariat a stamtąd razem z policjantami odjechałem radiowozem. Jechaliśmy do Menchesteru. 
-Niech pan się nie martwi ,wszystko będzie dobrze-poklepał mnie po ramieniu jeden z nich
-Miejmy nadzieję
Zatrzymaliśmy się pod moim starym domem.
-To stąd dochodzi sygnał z telefonu pana Sykesa
-Jak to ?
Wiedziałem ,że z tego miasta ale przez cały czas łudziłem się iż okaże się ,że za tym wszystkim wcale nie stoją nasi rodzice.
Wyposażyli mnie w kamizelkę kuloodporną i pistolet. Powiedzieli jeszcze tylko 'będziemy w pobliżu ,powiedz "już" a przyjdziemy'.  Wysiadłem z wozu i skierowałem się do domu. Powoli otworzyłem drzwi. Było cicho. Za cicho. Skierowałem się schodami na górę. Kiedy przechodziłem obok drzwi na strych usłyszałem płacz mojej siostry i głos ojca
-Zamknij się suko !
A potem dźwięk ,który oznaczał ,że on ja uderzył. Wpadłem do pokoju i zobaczyłem straszny widok. Moja siostrzyczka była przywiązana do krzesła. Po jej policzkach cały czas spływały łzy. Na rękach i nogach miała pełno siniaków. Jej ubrania były porozrywane. Ale co było najgorsze w miejscu okolic intymnych widniała krew.
-Maxiu skarbie co ty tu robisz ?-zapytała przesadnie miłym tonem kobieta ,którą wcześniej nazywałem matką
-Błagam oddajcie mi ją-jęknąłem
-Nie !-wydarł się 'ojciec' i uderzył ją w twarz-Ona nie zasługuje na twoją pomoc ,jest nikim.
-Przestań !
-Nie podnoś głosu na swojego ojca !
-Błagam -padłem na kolana- Błagam was oddajcie mi ją... -prosiłem
-Nie ma mowy !
-Już !
W tym momencie policjanci uzbrojeni w pistolety i innego rodzaju broń wkroczyli do akcji. Zajęli się 'matką' i 'ojcem'. Wyprowadzili ich z pomieszczenia a ja podbiegłem do Alison.
-Ali ! Nie zamykaj oczu-potrząsnąłem nią
-Max, tak strasznie bolą mnie okolice intymne ...
Powiedziała tylko tyle i zemdlała. Odwiązałem ją szybko i wziąłem na ręce. Zbiegłem na dół do policjantów.
-Pomocy ona zemdlała !
Zaraz dookoła nas zgromadził się sztab ludzi. Nie wiem jak ale na miejscu była karetka. Zajęli się nią od razu. Zabrałem się z nimi i pojechaliśmy do miejscowego szpitala. Tam podłączyli ją pod kroplówki i zrobili badania.
Ze stresu zjadłem już chyba wszystkie swoje paznokcie i powyrywałem resztki włosów jakie posiadałem na głowie.
-Pan George ?-zapytał mnie lekarz w białym kitlu
-Tak to ja
-Zapraszam za mną
Poszliśmy do jego gabinetu
-No więc pańska siostra została dość brutalnie zgwałcona. Ma liczne siniaki na rękach i nogach. Poza tym na szczęście nic jej nie jest. Jednak polecałbym jedną rzecz...
-Jaką ?
-Żeby po powrocie do Londynu zabrał ją pan do psychologa. Ludzie po takich przeżyciach maja traumę i jeśli nie chce pan aby popadła w depresję albo coś podobnego to dobrze by zrobiła jej taka wizyta. Dam panu namiary na jednego z najlepszych psychologów w mieście. Poza tym wszystko jest w porządku więc może pan ją zabrać do domu jednakże zalecałbym aby póki co nie zostawał sama,żeby cały czas był ktoś przy niej.
-Dobrze
Lekarz podał mi adres psychologa. Wyszedłem tam zdołowany do potęgi entej. Ten skurwysyn zgwałcił moją małą siostrzyczkę. Usiadłem pod jej salą i rozpłakałem się. Nie miałem jednak za dużo czasu na rozmyślania gdyż po chwili podeszła do mnie pielęgniarka
-Panie George ,siostra chciała pana widzieć
Prośba mojego aniołka zalała mój umysł. Skierowałem się do niej. Usiadłem obok i złapałem jej dłoń w swoją
-Już po wszystkim Aniołku,jesteś bezpieczna
-Max tak strasznie się bałam-powiedziała cichutko i rozpłakała się
Przyciągnąłem jej drobne ciało do siebie i mocno przytuliłem
-Syyy-syknęła z bólu
Całkowicie zapomniałem o siniakach na jej ciele.
-Myszko, możemy wrócić już do domu
-Zabierz  mnie stąd błagam -powiedziała z bólem w głosie
Kiedy widziałem jak strasznie ją skrzywdzono i jak z jej oczu wypływały co raz to nowe łzy, czułem się tak jakbym to ja był na jej miejscu. Odczuwałem cały jej ból. Miałem ochotę się z nią zamienić byleby tylko nie cierpiała.
-Możesz wstać ?-zapytałem z troską w głosie na co pokiwała twierdząco głową
Spróbowała wstać ale kolana się pod nią ugięły. Złapałem ją w ostatniej chwili. Podniosłem ją i delikatnie,aby jej nie zranić, wyniosłem z sali. Na dole czekali na nas policjanci.
-Możemy jechać
Odpowiedziałem na ich nie zadane pytanie. Wsiedliśmy wszyscy do radiowozu i pojechaliśmy w stronę Londynu. Cały czas miałem Ali na kolanach. Zobaczyłem,że chłopaki dzwonili już do mnie ze sto razy. Nie chciałem a właściwie nie miałem jak do nich oddzwonić. Po kilku godzinach byliśmy już w stolicy. Policjanci podwieźli nas pod nasz dom. Widziałem całą czwórkę ,która stała w oknie i czekała aż pojawimy się na horyzoncie. Kiedy dostrzegli ,że to my od razu wybiegli na dwór. Jeden z funkcjonariuszy otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Nie puściłem siostry ani na moment. Nathan od razu znalazł się koło nas
-Ali nic ci nie jest-powiedział
Dziewczyna jak na zawołanie wybuchnęła spazmatycznym płaczem.
-Co się dzieje ?-zapytał zdezorientowany
Pokiwał znacząco głową. Najwyraźniej zrozumiał bo już się nie odezwał. 
-Panie George -odwróciłem się do policjanta- Przeciwko waszym zostanie wytoczone postępowanie sądowe. Dobrze by było jakbyście się na nim stawili.
-Dobrze 
-Poinformujemy pana o nim
-Do widzenia
Zaniosłem mojego małego Aniołka do salonu. Zaraz za mną dreptał Nathan.
-Max ..-powiedziała cichutko
-Co kruszynko ?
-Chcę do Natha
-Dobrze
Zwróciłem się w stronę chłopaka i gestem ręki przywołałem go. Usiadł i przytulił moją siostrę. Wtuliła się w jego tors. Dobrze ,że ma kogoś takiego jak on. Siedzieli przytuleni do siebie. On głaskał ją po plecach próbując uspokoić ją. W końcu ze zmęczenia usnęła.
__________________________________________________________________________________________
No to jak widzicie Ali jest już w domu
Przeciwko ich 'rodzicom' będzie wytoczone postępowanie
I jak wam się podoba taki rozwój akcji
To dla was sprężyłam dupę i wstawiłam go z dnia na dzień więc liczę na obwite komentarze ;D

Resztę zostawiam wam :P
Jeśli ktoś ma do mnie jakieś pytanie niech piszę w komentarzu a ja  na nie odpowiem. Więc jak ktoś o coś zapyta to niech wchodzi i pacza czy nie odpowiedziałam :P
Dziękuję wam za taki szybki odzew pod ostatnim :*
Kocham was  wszystkie <3
I jeszcze jedno pytanie czy ty Paulino Czubaj czytasz mojego bloga na stałe ? Jeśli tak to czy mogłabyś dodać się do obserwatorów? Chciałabym wiedzieć ile osób naprawdę czyta moje wypociny :) W końcu to dla was je piszę XD

No to pozostawiam was z tym u góry i czekam na wasze komentarze ;*
/Neytri

piątek, 13 grudnia 2013

13. ' Musimy czekać...'

Tak jeszcze przed rozdziałem. Nika_TW miałaś rację za wszystkimi kłopotami będą stali nie kto inny jak rodzice Ali i Maxa ale jakie kłopoty tym razem przyniosą przekonacie się czytając poniższy rozdział :P
Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.
(Albert Camus)


Jechaliśmy i rozmawialiśmy. Panowała między nami bardzo miła atmosfera. Kiedy Nath zatrzymał auto rozejrzałam się dookoła. Znajdowaliśmy się pod London Eye. Zobaczyć to nocą to jest coś. Zaprowadził mnie na nie. Wsiedliśmy do jednej z kapsuł i pojechaliśmy. Kiedy znaleźliśmy się na samej górze nie wierzyłam własnym oczom. Wszystko było takie piękne.
-Matko jak tu pięknie..
-To jedno z najpiękniejszych miejsc w Londynie
-No i jeszcze w dobrym towarzystwie
-No ba
Zaśmialiśmy się. Brunet wyglądał na lekko spiętego więc próbowałam lekko rozluźnić atmosferę. Nie wiedziałam czym tak się denerwował.
 Zjechaliśmy na dół 
-To teraz idziemy moja droga do restauracji -uśmiechnął się
-Prowadź -zaśmiałam się
Już na nogach poszliśmy do restauracji. Cały czas miałam wrażenie ,że ktoś za nami idzie ale kiedy się odwracałam nikogo nie było
-Co się dzieje ?-zapytał brunet
-Mam wrażenie ,że ktoś za nami idzie-obrócił się do tyłu
-Wydaje ci się -uśmiechnął się pokrzepiająco
-Możliwe
Wtuliłam się w niego i tak doszliśmy do budynku. Weszliśmy do środka. wyglądał tak
Mieliśmy zarezerwowany stolik,na szczęście, gdyż cały lokal był wypełniony ludźmi. Usiedliśmy i zamówiliśmy posiłek.
-Jak ci się podoba?
-Jest pięknie
-To dobrze starałem się wybrać przytulne i zarazem eleganckie miejsce-zaśmiał się
-Udało ci się
Po chwili przyszedł kelner i podał nam nasze zamówienia. Jedzenie było tak samo smaczne na jakie wyglądało. W pewnym momencie Nathan wstał i kazał mi zrobić to samo. Klęknął przede mną na jedno kolano i zaczął mówić
-Między nami było różnie ,raz lepiej raz gorzej. Zazwyczaj niestety wszystko z mojej winy. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem cię w naszym domu, zakochałem się. Jestem zazdrosny o każde twoje spojrzenie. Chcę zasypiać i budzić się przy tobie. Chcę zawsze mieć cię obok. Chcę abyśmy byli jednością. Jesteś moim Słońcem, jesteś kimś kto tworzy mój teraźniejszy świat.-otarł czoło,wciągnął powietrze i kontynuował- Czy ty Alison George zgodzisz się zostać moją dziewczyną ?-zapytał wyraźnie poddenerwowany
-Ja...Tak
Wszyscy w lokalu zaczęli klaskać i wiwatować a brunet wstał z podłogi i mnie przytulił. 
-Nawet nie wiesz jak się bałem ,że odmówisz-zachichotał mi do ucha
-Czemu miałabym ?
-Nie wiem...tak jakoś
Wsadził rękę do kieszeni marynarki i wyciągnął małe pudełeczko. Dał mi je i nakazał otworzyć. Kiedy uchyliłam wieko zobaczyłam
Chłopak założył mi naszyjnik na szyję
-Noś go dopóki będziesz mnie kochała
Rzuciłam mu się na szyję i wtuliłam w jego tors.
-Kocham cię -usłyszałam jego głos
-Ja cię też Nathan
Łza szczęścia poleciała mi po policzku
-Ej ale nie płacz-otarł kciukiem łzę
-To ze szczęścia
-Mogę ...?
Wskazał na moje usta a ja pokiwałam głową. Złączył nasze usta w głębokim pocałunku.
Usiedliśmy jeszcze przy stoliku. Przez cały czas patrzeliśmy sobie w oczy.
-Wiesz ,że teraz należysz do mnie ?
-No i co ty z tym zrobisz ?
-No właśnie nie wiem-zamyślił się-Pierwsze co to przy najbliższej okazji przedstawię cię mojej rodzinie
-Co ?
-To co słyszałaś skarbie. Jedziemy do Gloucester.
-Chyba śnisz
-Czy ty chociaż raz nie możesz zrobić czegoś o co proszę bez swoich komentarzy ?-zapytał ze śmiechem
-Nie-wystawiłam mu język- Kochaj mnie taką jaką jestem albo wcale
-Biorę całość-pocałował mnie w usta
-Jesteśmy w lokalu!-trzepnęłam go w ramię
-No to co ?
-To to
-Osz ty...
-No co? Dokończ
-Nie
-Zapamiętam to sobie
-Nath..
-Mhm ?
-Mam jedną sprawę do ciebie
-Słucham
-Chcę żebyśmy mieli jasność w jednej sprawie. Dla mnie najgorszą rzeczą w związku jest zdrada więc jeżeli któregoś pięknego dnia okaże się ,że mnie zdradziłeś to ostrzegam-nie wybaczę ci
-Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy ?
-Po prostu ci mówię
-Rozumiem
Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę a potem wyszliśmy uprzednio płacąc za posiłek. Kiedy byliśmy już na zewnątrz chłopak zapytał
-Poczekaj tu chwilę  ja pójdę po samochód ,okey ?
-Dobrze
-Tylko się nigdzie nie ruszaj-zagroził
-Dobrze -zaśmiałam się
-Ja tu zaraz wrócę
-Nathan !
-No dobra,dobra już idę-zachichotał i pobiegł po auto
Zaczęłam grzebać w swojej torebce w poszukiwaniu chusteczek higienicznych ale znalazłam telefon Nathana. Matko jaka gapa,zostawił u mnie telefon.
Nagle ktoś zasłonił mi ręką usta i zaczął ciągnąć do samochodu. Krzyczałam i wyrywałam się ale ten ktoś był za silny. To na pewno nie był mój chłopak.

Nathan's POV
Jechałem samochodem pod restaurację aby zabrać Ali. Kiedy byłem już w pobliżu zobaczyłem jak jakaś zakapturzona postać ciągnie moją dziewczynę do samochodu. Dodałem gazu ale oni zamknęli drzwi i odjechali. Goniłem ich ale w pewnym momencie zgubiłem ich. Szybko pojechałem do domu. Wbiegłem do niego i zastałem tam wszystkich łącznie z Nareeshą i Trix
-Chłopaki !
-I jak ci poszło ?-zapytali uradowani
-Błagam nie teraz-jęknąłem -Musicie mi pomóc
-Co się stało ?-zapytali zaniepokojeni
Opowiedziałem im wszystko a oni zaczęli panikować. 
-Matko Ali...mój cukiereczek...-jęczał załamany Max
-Moja Misia ...a co jak oni ją ...-te słowa nawet nie chciały przejść mu przez gardło
-Zadzwońmy na policję -powiedziała Ruda
-To jest jakiś pomysł
-Nath ty zadzwoń
Zacząłem szukać po kieszeniach telefonu.
-Nie mam telefonu ...
-Jak to ?
-Dałem go Alison do torebki-pacnąłem się w czoło
-To świetnie -Tom podskoczył na kanapie wyraźnie uradowany
-Cieszysz się z tego ,że zgubił telefon ?-zdziwiła się reszta
-Nie ..-westchnął ciężko- Chłopaki nie rozumiecie
Oni pokiwali przecząco głowami
-Oj no.. Jak Nath zaczął świrować to Scooter założył mu w telefonie GPS ,dzięki któremu mógł go namierzyć i zawsze wiedział gdzie jest
-Aaaa ,no tak . Ale co z tego?
-Jaki kurwa nadajnik ?-wzburzyłem się
-Jak to co?-Parker zignorował mnie całkowicie- Przecież można namierzyć jego telefon i od razu będziemy wiedzieć gdzie jest Alison
-No tak !-uradował się  Max
-Chociaż raz pomysł Scoot'a się przydał-zaśmiał się Seev
-To dzwonimy na policję i powiemy im jak ją namierzyć
Siva poszedł zadzwonić a my obmyślaliśmy plan działania. Zauważyłem ,że Max jest zdołowany więc aby jakkolwiek podtrzymać go na duchu przysiadłem się obok
-Nie martw się będzie dobrze...musi być
-Mam przeczucie ,że za tym stoją nasi rodzice-westchnął
Po chwili do pokoju wrócił mulat
-Policja od razu zaczęła jej szukać. Podałem im numer do Scoot'a mają się z nim skontaktować i znaleźć twój telefon. Jak tylko go namierzą zadzwonią do nas. Musimy czekać...
________________________________________________________________________________________________
Więc jak widzicie Nika miała rację :)
Nie obrażajcie się ale tak musiało być. Zawsze żeby potem było dobrze musi najpierw być źle.

Mam nadzieję ,że pierwsza część (ta zanim ją porwano) się wam podobała. Nie umiem pisać takich rzeczy więc wybaczcie jak coś :/

Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza :)
Każda opinia jest ważna :D

Witam nowe czytelniczki na blogu :* Mam nadzieję ,że wam spodobał się ten rozdział i zostaniecie ze mną na dłużej ^_^

To tyle piszcie co sądzicie o rozdziale ;)

/Neytri

wtorek, 10 grudnia 2013

12. 'Pamiętaj nie całujcie się na pierwszej randce.'

Każda randka jest ważna.
Dlaczego ? Dlatego, że z każdej coś wynosimy, na każdej uczymy się czegoś nowego.


Obudziłam się w szampańskim nastroju. A to wszystko było spowodowane randką z takim jednym przystojnym panem. Nagle Parker wpadł do mojego pokoju i wepchnął mi się pod kołdrę.
-Co tam misia ?
-Wiesz tak właściwie to się dopiero obudziłam i jeszcze nie do końca  wiem co się dzieje
-Widzę-zachichotał
-Bardzo śmieszne-fuknęłam- Parker połóż się
Nakazałam a brunet wykonał polecenie. Położyłam głowę na jego torsie. Oparł głowę na mojej.
-Misia ?
-Hmm ?
-A ty jesteś szczęśliwa ?
-No ...
-To dobrze
-A ty ?
-Co ?
-Jesteś szczęśliwy ?
-Jestem bo mam cię przy sobie
Cmoknął mnie w czoło i przytulił jeszcze bliżej.
Leżeliśmy tak przez kolejne dziesięć minut dopóki ktoś nie zapukał w drzwi. Po chwili do pokoju zajrzał Jay
-Widziałem ,że tu jesteście i przyszykowałem wam śniadanie-uśmiechnął się do nas
-McGuiness jesteś moim bogiem-powiedziałam a on poklepał się dumnie w pierś
-Zapraszam dalej-powiedział Tommy
Loczek podszedł do nas z tacą pełna jedzenia. Wszyscy usiedliśmy na łóżku i zajadaliśmy się pysznościami z kuchni Jaya.
Po posiłku położyliśmy się w trójkę z powrotem do łóżka. Rozmawialiśmy aż w pewnej chwili chłopcy poruszyli pewien temat
-Ali a jak to było z twoimi rodzicami ?
-To nie za miła historia..
-Możesz nam zaufać-powiedzieli równocześnie
-No dobra. Moi rodzice od zawsze mnie nie chcieli. Urodziłam się tylko dlatego ,że Max chciał mieć siostrę. Kiedy brat wstąpił do zespołu zostałam sama z NIMI. Zaczęli się staczać. Pili ,palili,ćpali i tak dalej. Ja musiałam zarabiać na nasze utrzymanie
-Czemu nie zapytałaś Maxa  o pomoc ?
-Nie mogłam..
-Czemu ?
-Bo wtedy by mnie zlali. Za każde nieposłuszeństwo byłam bita. Wielokrotnie znajomi lub nauczyciele pytali mnie czemu mam tyle siniaków a ja wymyślałam jakieś głupie wymówki.
Po moich policzkach poleciały pierwsze łzy.
-Nie płacz-Jay mnie przytulił
-Nie wiedzieliście ?-pokiwali przecząco głowami- Przecież rozmawiałam z Maxem w salonie pierwszego dnia o tym
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać więc wyszliśmy a wróciliśmy kiedy płakałaś
-Aha-pokiwałam głową na znak ,że rozumiem
-Idę na dół zobaczyć co z resztą
Tom wyszedł i zszedł na dół.
-Ali ?
-Hmm ?
-Chciałbym jeżeli to możliwe oczywiście być dla ciebie kimś więcej-powiedział na jednym wydechu
-Ale Jay moje serce jest już zajęte
-Co? Nie ,nie o to chodzi . Mam na myśli przyjaźń-zaśmiał się-Ale dobrze wiedzieć-pomachał brwiami
-Piśnij chociaż słówko-pogroziłam mu palcem
-To jak ?
-Już nim jesteś James
-Teraz masz trzech braci więc Nath będzie miał ciężko-zaśmiał się
-No trochę-zawtórowałam mu

~*~
Cały dzień minął bez zbędnych nieprzyjemności losu.
Leżałam na łóżku i rozmyślałam co założyć na randkę. Tom ma mi pomóc więc przynajmniej nie zostanę z tym sama. Usłyszałam pukanie do drzwi
-Proszę -krzyknęłam
Zza nich wyłoniła się głowa mojego braciszka
-Mogę?-zapytał
-Pewnie-uśmiechnęłam się do niego-co cię do mnie sprowadza ?
-Doszły mnie słuchy ,że idziesz z naszym BabyNathem na randkę
-No ..tak
-No więc..
I tak się zaczęło kazanie.
-Pamiętaj nie całujcie się na pierwszej randce. Możesz pozwolić mu tylko na dotknięcie twojej ręki. Nie rozmawiajcie o seksie czy coś w tym rodzaju
Zastanowiłam się nad tym co powiedział. Całowaliśmy się i to już wiele razy,dotykał więcej niż tylko mojej ręki a o seksie i tym podobnych rzeczach to rozmawialiśmy już...przy pierwszym spotkaniu. Coś się braciszek spóźnił
-Dobrze
Powiedziałam aby tylko już skończył. Chociaż jakby tak zastosować takie zasady o jakich mówił Max, może być ciekawie. Przetestuję to.
-Wiem ,że jesteś mądrą dziewczynką-poczochrał mnie po włosach
-Max ?! Nie mam pięciu lat !-oburzyłam się
-Wiem ale dla mnie zawsze będziesz małą siostrą, o którą trzeba się troszczyć
-Kocham cię Max
-Ja ciebie też A..
Nie dokończył bo drzwi od pokoju się otworzyły z hukiem a do niego wpadli Jay i Tom.
-To ty się jeszcze nie szykujesz ?!
-Po co ,wcześnie jest
-Jest 16.00-poinformował mnie brat
-Co ?!
-No właśnie !-krzyczał Parker
-To szybko bo nie zdążę
-Dobra Słonko to ty się szykuj ,te nieogary ci pomogą a ja spadam na dół-zaśmiał się Max i wyszedł

Przez pół godziny wybieraliśmy strój. Tom kłócił się z Jayem, Jay z Tomem i tak w kółko. W końcu zgodnie wybrali ten zestaw :






Ubrałam się i pomalowałam delikatnie.
-No to Młody padnie jak cię zobaczy 
Zagwizdali a ja byłam zadowolona z efektu końcowego. Złapali mnie pod ramię, Jay lewe a To  prawe.
Powoli z 'pomocą' chłopaków zeszłam na dół gdzie czekał na mnie Nath
Kiedy usłyszał stukot obcasów od razu spojrzał w naszym kierunku. Jego szczęka dosłownie opadła. 
-Pię...pięknie...wy...wyglą....wyglądasz-wydukał
-Dziękuję
Uśmiechnęłam się do niego i sprzedałam mu całusa w policzek. Od razu się ożywił
-To jak idziemy ?-zapytał
-Pewnie
-Miłej randki Misia
-Pa Słoneczko
Jay i Tom przytulili mnie. Nath wziął mnie pod rękę i razem opuściliśmy dom. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę ,że nie wiem nawet gdzie jedziemy
-Nathan..
-Hmm ?
-Gdzie jedziemy ?
-Dowiesz się jak dojedziemy-zaśmiał się
I na tym skończyły się moje pytania bo wiedziałam ,że i tak się niczego nie dowiem.
Pozostaje mi tylko czekać i dowiedzieć się na miejscu.
_______________________________________________________________________________________

Witam,witam ,witam wszystkie czytelniczki ! <3
I jak wrażenia po rozdziale ?

No to tak jak mówiłam jadą na randkę ale co na tej randce się wydarzy dowiecie się w nexcie :D
Mam nadzieję ,że wam się podobało :)
Czekam na komentarze z opiniami co do rozdziału

Od razu wam mówię ,przyznaję się bez bicia ,ze zaplanowałam dla tej dwójki jeszcze kilka przeszkód więc aby zobaczyć ich jako parę musicie jeszcze chwilkę poczekać. 
Także ten... w ciągu kolejnego rozdziału akcja się rozwinie ale czy na dobre czy na złe to musicie się przekonać wchodząc za kilka dni i czytając rozdział 13 .
Wiecie 13 liczba pechowa więc i może bohaterom coś się przytrafi
Pożyjemy zobaczymy :P

Życzcie mi weny bo mam pomysł i teraz trzeba to tylko 'ubrać' w słowa c:

To do kolejnego <3

/Neytri

piątek, 6 grudnia 2013

11. 'Misiu ,będziesz wujkiem'

Kolejny rozdział ze specjalną dedykacją.
Dziś natomiast dedykuję rozdział Ani (Anonimkowi :*)
Dziękuję Ci za wszystkie rady ,których udzieliłaś mi w komentarzach pod postami,dziękuję za kilka sugestii i ogólnie za wszystko co zrobiłaś dla mnie :)
Za to jest dedykacja :D

'Ludzie są bezradni wobec lodu, są ofiarami czasu. I własnych uczuć...'
(John Irving)


Chłopcy włączyli film a ja sięgnęłam po popcorn. Przypominam ,że cały czas siedziałam na kolanach Nathana. Zabrałam jedną z misek i trzymałam w rękach tak aby brunet też mógł się poczęstować.
-Wygodnie ci ?-szepnął mi do ucha
-A wiesz ,że tak -zachichotałam
-No nie dziwię ci się ,w końcu siedzisz na kolanach u Nathana Jamesa Sykesa
-A powiem ci ,że coś mnie gniecie w pupę
Ręką próbowałam wygładzić coś co przeszkadzało mi w normalnym siedzeniu ale to coś nie chciało się wyprostować
-Przepraszam -wyszeptał mi do ucha Nath-czy mogłabyś przestać jeździć swoją rączką po moim penisie ?
-Co ?! To to nie jest niechcący się wygładzić materiał czy coś ?
-No nie
-Ups-uśmiechnęłam się przepraszająco-Sorki,nie wiedziałam
-Nie migdalić mi się tam tylko oglądać !-wrzasnął ze śmiechem Max
Oboje się zarumieniliśmy. Przytuliłam się do chłopaka i zaczęłam oglądać film. Niestety oglądałam go kilkadziesiąt o ile nie kilkaset razy więc znałam już wszystkie sceny na pamięć. Miarowy oddech chłopaka powoli mnie usypiał. Moje powieki stawały się cięższe aż w końcu opadły...

Czułam się jakbym płynęła po wodzie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ,że latam..a nie to tylko Nathan mnie niósł.
-Śpij -powiedział
-Gdzie mnie niesiesz ?
-Do pokoju bo usnęłaś na moich kolanach
Pokiwałam głową i ponownie zamknęłam oczy.
Poczułam iż zostałam położona na łóżku. Chłopak odwrócił się i chciał wyjść ale złapałam za jego nadgarstek
-Zostań ze mną
Nic nie powiedział tylko położył się obok mnie i objął ramieniem. Wtuliłam głowę w zagłębienie obok jego obojczyka. Kiedy już prawie usypiałam usłyszałam jak chłopak mówi po cichu
-Szkoda ,że nie wiesz jak ważna dla mnie jesteś
I razem usnęliśmy.
Obudziło mnie wrażenie ,że ktoś się na mnie patrzy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ,że pan Sykes już nie śpi
-Dzień dobry
-Dzień dobry
-Jak się spało ?
-Jesteś wygodną poduszką-zaśmiałam się
-Ach dziękuję
-Nie żeby coś ale jestem głodna-uśmiechnęłam się do niego
-Tak już idziemy na śniadanie-oddał mi uśmiech

Zeszliśmy na dół w szampańskich nastrojach. Zrobiliśmy śniadanie dla całej wesołej gromadki głodomorów. Kiedy skończyliśmy usłyszeliśmy jak ktoś (czyt. pozostali domownicy) zbiegali na dół po schodach
-Czuję ,że ktoś robił śniadanie
-Tak,wam też zrobiliśmy
-Zostajecie naszymi bogami
-Hah dziękujemy-zaśmiałam się

Prawie cały dzień przesiedzieliśmy w domu. Każdy robił to na co miał ochotę. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon. Odebrałam
-Halo?
-Hej to ja Trix
-Hejka co tam ?
-Mam pytanie..
-Jakie?
-Bo strasznie mi się nudzi i czy może nie chciałabyś wyjść gdzieś ?
-No pewnie. Może zadzwonimy po Ree ?
-No spoko ale nie wiem czy ona mnie lubi. Na gali wydawał się żywić do mnie urazę czy coś w tym stylu
-Nie martw się Ree taka nie jest
-Dobra to w trójkę gdzieś pójdziemy

Dziewczyna się rozłączyła a ja zadzwoniłam do Nareeshy. Zgodziła się wyjść gdzieś z nami.
Wyszykowałam się
-Gdzie się Misia wybierasz ?-zaczepił mnie Tom
-Idę z Trix i Ree na miasto
-Ou no to fajnie
-No wiem -zaśmialiśmy się- Dobra ja spadam bo się jeszcze spóźnię

Wyszłam z domu i poszłam na nasze spotkanie.

~*~
-No ale ja mówię prawdę !-zaparła się Trix
-Serio ?To super
Dowiedziałam się ,że Ruda i Nathan już oficjalnie nie są parą.
-Prawda ?Wreszcie będę mogła zająć się swoim życiem towarzyskim i nie będę musiała martwić się o to czy jakiś paparazzi mnie gdzieś nie przyłapie-zaśmiałyśmy się
Okazał się ,że Beatrix miała złe przeczucia i Nareesha bardzo szybko ją polubiła.
-Dobra dziewczyny ja się zmywam -powiedziała Ree
-Co ? Czemu ?
-Muszę jeszcze zająć się produkcją takich jednych butów
-Aha szkoda
-No ni papa
Cmoknęła nas w policzki i poszła do siebie
-A my co robimy ?
-Jak to co spadamy do was na chatę
-No spoko ,możemy iść
-Dawno nie widziałam chłopców
-A szczególnie takiego jednego-zachichotałam za co dziewczyna zdzieliła mnie ręką po głowie
-Bardzo śmieszne
 Do domu doszłyśmy ,tak szłyśmy na nogach, w niecałe 20 minut. Otworzyłam kluczami zamek w drzwiach i weszłyśmy do środka.
-Jest ktoś w domu ?-zapytałam bo było strasznie cicho
Odpowiedziała mi cisza.
Weszłyśmy dalej a mianowicie do salonu.
 Nagle na mojej głowie wylądował kubeł wody tak samo było z Trix.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaa !-piszczałyśmy
Popatrzyłyśmy na siebie zgodnie i zaczęłyśmy gonić winowajców. Uciekali przed nami aż się kurzyło. Ja goniłam Nathana. W pewnym momencie chłopak się zatrzymał a ja tego nie zauważyłam czego skutkiem było to ,że wylądowałam na jego plecach
-Wiedzę ,że na mnie lecisz-zaśmiał się
-Bardzo śmieszne
-No i to jak -uśmiechnął się
Usłyszeliśmy ,że ktoś idzie w naszą stronę. Zanim zdążyłam cokolwiek pomyśleć Nath wciągnął mnie do łazienki.
-Co ty..-nie dokończyłam zdania bo pocałował mnie
-Całuję cię -powiedział kiedy odsunął się ode mnie- Chcę z tobą porozmawiać
Powiedział bardzo poważnie.
-Słucham
-Nie wiem czy wiesz ale już nie 'jestem' z Beatrix
-Wiem-wyszczerzyłam do niego swoje ząbki
-Skąd ?-zapytał zdziwiony
-Byłam przecież z nią na zakupach-zaśmiałam się
-Aaa no tak-popukał się w głowę
-I co dalej ?
-No w sumie nic..
-...
-Chciałem cię zaprosić na .....no na.......-zaczął się jąkać
-Nath no ,gdzie ?
-Na randkę-powiedział cicho
-Fajnie-cmoknęłam go w policzek - A kiedy ?
-Zgadzasz się ?-zdziwił się
-No a czemu nie ?
-Nie no wolałem się upewnić. Jutro na 17.00, pasuje ci ?
-Pewnie
Podeszłam do niego ,stanęłam na placach i sięgnęłam swoimi ustami jego.
 Pogłębił pocałunek. Nasze usta były idealnie dopasowane,jakby stworzone dla siebie.Po paru chwilach oderwaliśmy się od siebie
-Nigdy nie czułem się tak jak przy tobie
-Miło mi to słyszeć
-Działasz na mnie jak nikt inny
-Wiesz ,ty na mnie podobnie-zaśmialiśmy się
-Czyli jutro 17.00 idziemy na randkę ?
-Tak

Zeszliśmy na dół do reszty
-No Młodzi gdzie wy byliście ?
-Co wy tam ,Sykesy hodowaliście?-zapytał ze śmiechem Tom
-Oczywiście Misiu ,będziesz wujkiem
-Serio ?!-ucieszył się
-Nie ,żartowałam
-Szkoda-zasmucił się
Usiadłam mu na kolanach i wtuliłam się
-Co tam Misia?-zapytał mnie cicho
-Idę na randkę 
-Serio ?-ucieszył się jak małe dziecko
-No-uśmiechnęłam się do niego
-Z Nathem ?-pokiwałam głową
-Pomożesz mi się ubrać ?
-No jasne, w końcu musisz go oczarować swoim wyglądem-zachichotał cicho
-Kocham cię Thomasie Anthony Parkerze
-Ja ciebie też Alison,ja ciebie też 

_____________________________________________________________________________________________

No to macie rozdział :)
Przepraszam za jednodniowe opóźnienie ..
Rozdział zostawiam waszej ocenie :D
Jeśli ktoś ma życzenie może wklejać co mu się najbardziej podobało :*

Mam nadzieję Ania ,że rozdział Ci się podoba ,w końcu dedykacja jest specjalnie dla ciebie ^_^

Mam już w głowie pomysłów 100 na nowe rozdziały więc pozostaje mi je tylko spisać w blogerze :]

No to ja spadam a was pozostawiam komentowanie :P

/Neytri

czwartek, 5 grudnia 2013

Ogłoszenie

Chciałam tylko powiedzieć iż rozdział 11 mimo tego ,że mówiłam że pojawi się za 3 dni (czyli dzisiaj) nie pojawi się.
Mam już połowę ale nie wyrobię się z napisaniem całości. Przepraszam
Obiecuję natomiast ,że pokaże się jutro :D
No to do FanFriday ! :)
/Neytri

poniedziałek, 2 grudnia 2013

10. 'Nie możesz burzyć jego pozycji lidera ..'

Rozdział z dedykacją dla Parkerowej ^^
Tak jak obiecałam :*

'Człowiek się nie zmienia, człowiek czasami - po prostu - daje się poznać z innej strony.'
(Władysław Grzeszczyk)


Po tej gali byłam tak zmęczona ,że padłam od razu jak tylko wróciliśmy do domu. Nic więc dziwnego ,że obudziłam się o 8.00. Po prostu się wyspałam. Wstałam z zamiarem ubrania się. Otworzyłam szafę i już chciałam założyć sukienkę kiedy coś sobie uświadomiłam. a mianowicie to ,że Nath i tak jest już zazdrosny o każdy ruch Parkera lub też innego mężczyzny który się koło mnie kręci. A to z kolei oznacza iż nie muszę zakładać już sukienek, przynajmniej nie codziennie. Wystarczą zwykłe ładne ciuchy. Z takim nastawieniem wybrałam strój

Dobrze się w nim czułam i to wystarczy. Zeszłam na dół i jakie było moje zdziwienie kiedy w kuchni zastałam Maxa i Miśka.
-Witam miłe towarzystwo
-Witamy panią
-A ty co nie w sukience ?-zapytał mnie brat
-Nie ,już nie muszę-puściłam Parkerowi oczko a on zrozumiał o co chodzi
-Ej co to za puszczanie sobie oczek w moim towarzystwie ?Tym bardziej ,że ja nie rozumiem o co chodzi
-Widzisz braciszku....Aby to zrozumieć wystarczy być mądrym-zaśmiałam się z Tomem a Max się nadąsał
-Nie rozmawiam z wami

W przeciągu godziny dołączyli do nas pozostali z jednym wyjątkiem.
-Robimy już śniadanie bo głodny jestem-narzekał Jay
-My też-poparli go inni
-Okey to my zaczniemy robić śniadanie a Misia skoczy na górę obudzić Młodego
Zostałam wypchnięta z kuchni i chcąc nie chcąc musiałam iść obudzić Sykesa.
Weszłam po cichu do jego twierdzy i stwierdziłam ,że śpi jak zabity. Jak tak na niego patrzyłam to zauważyłam ,że jak śpi wygląda jak dziecko. Fajnie by było móc się budzić codziennie przy nim...STOP ! O czym ty dziewczyno myślisz. Ogarnij się.
Podeszłam do łóżka i puknęłam go delikatnie w ramię. Nic. Potrząsnęłam nim. Nic. Położyłam się obok niego i wtuliłam w jego tors. Chyba machinalnie przyciągnął mnie jeszcze bliżej i wtulił twarz w moje włosy.
-Nathan..
Próbowałam go budzić ale nic. Obejrzałam się dookoła. Na szafce leżało małe piórko. Nie pytajcie skąd bo nie wiem. Wzięłam je do ręki i pogilgotałam go nim po nosie. Uśmiechnął się słodko ale nie otworzył oczu. Kolejne podejście. Taki sam efekt. No dobra trzeba inaczej. Nachyliłam się nad nim i delikatnie musnęłam jego usta. On wtedy kiedy miałam już odsunąć twarz złapał za nią i wpił się w moje wargi. Przerzucił mnie na plecy
-Osz ty ,ty wcale nie spałeś
-No nie-uśmiechnął się cwaniacko
-Skąd wiedziałeś ,że to ja
-Chłopaki zrzuciliby ze mnie kołdrę albo oblali wodą a ty tak delikatnie nie budziłaś.
-Obrażam się
Odwróciłam się do niego plecami.On nie czekając na pozwolenie przytulił mnie a swoją brodę oparł na moim obojczyku.
-Oj no Ali ...-mruczał mi do ucha
-...
-No nie dąsaj się-trącił mnie w policzek nosem
-....
Obrócił mnie przodem do siebie ale ja usilnie odwracałam wzrok. Złapał palcami za mój podbródek i nakazał patrzeć w swoje paczadełka.
-Nie obrażaj się na mnie bo tak nie wolno-cmoknął mnie w czoło
-Wolno
-A widzisz jednak się odezwałaś!-zaśmiał się
-Z tobą się nie da normalnie rozmawiać. Złaź ze mnie-nakazałam ale on nawet nie myślał aby schodzić
-A czemuż to nie masz na sobie sukienki
-Jak ci się nie podoba to mogę wyjść-powiedziałam
-Tego nie powiedziałem-uśmiechnął się do mnie-Wyglądasz ślicznie jak zwykle. To jak zgoda ?
Pokiwałam głową a on mnie pocałował w usta.
-Starczy już tego całowania może co ?-zapytałam ze śmiechem
-A może nie-specjalnie na przekór mi wpił się po raz kolejny w moje usta i nie chciał się od nich odessać.
Przeniósł swoje usta na moją szyję i zanim zdążyłam cokolwiek zrobić ,pozostawił tam malinkę.
-Teraz to ja się cieszę ,że postanowiłam założyć komin
-Nie wiem czy wiesz ale nadal leżysz pode mną i to ja mam władzę nad tobą
-Właśnie wiem i nie podoba mi się to
-A mnie wręcz przeciwnie
-Zauważyłam -mruknęłam niezadowolona
-To jak co jeszcze porobimy z tak dobrze zaczętym dniem
-Hmmm...-udałam ,że się zastanawiam- Pójdziemy na śniadanie
-Ejjjjjj, nie taki miałem plan
-No cóż ,twój plan musi zaczekać
-To nie fair
-Życie nie jest fair
-A ty jak zwykle wiesz jak się odgryźć co ?
-No
Cmoknęłam jego nadąsane usta i podniosłam się do pozycji siedzącej czego skutkiem było to iż siedział na mnie
-Nie za wygodnie ci ?
-Szczerze to nie. Idziemy na śniadanie księżniczko
Wziął mnie na ręce i zniósł na dół
-No nareszcie-powiedział Tom- Już myślałem ,że właśnie powiększacie rodzinę Sykesów
-Bardzo śmieszne Parker
-Prawda ,taki ze mnie kawalarz
-Jak z koziej dupy trąba
-Hahaha Misia skąd ty znasz takie hahaha śmieszne powiedzenia ?
-Ze skarbnicy mądrości ludowej
-To jest coś takiego ?-podrapał się po głowie
-Nie ważne-westchnęłam ze zrezygnowaniem- Co na śniadanie ?
-Próbowaliśmy zrobić naleśniki..-powiedział Jay
-A co nie wyszły ?
-Wyszły omlety, bo Pan George -tu spojrzał się oskarżycielsko na mojego brata- pomylił przepisy
-Aha Okey ,ciekawa jestem co wam wyszło
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść
-Dobre -powiedziałam z pełną buzią- Wyszło wam niebo w gębie
-Co nam wyszło ?
-Kolejne powiedzenie. Oznacza coś pysznego
-Aaaaaaa, okey już kumam
-Ali poszłabyś ze mną do galerii bo muszę kupić kilka ciuchów ?
-Spoko a za ile ?
-Za 10 minut ?
-Może być

~*~

Chodziliśmy po niej już jakieś 3 godziny a Sykes non-stop wybrzydzał. Zakupy z Maxem to pikuś w porównaniu z tymi.
-To już ostatni sklep-powiedział i wszedł do niego
Weszłam za nim i w oko wpadło mi kilka ubrań dla niego. Złapałam odpowiednie rozmiary. Niby mówił mi ,że sam wybierze ale z tego wybierania to nici bo chodzimy i chodzimy a on nic nie znalazł.
-Nath przymierz ,proszę
-Ale..
-Nie marudź tylko wkładaj 
-Ale co i gdzie ?-pomachał zabawnie brwiami
-A ty tylko o jednym
-No wiesz. Powiedziałaś wkładaj. Wiele rzeczy można w coś włożyć. Na przykład...
-Dość ! Wystarczy. Idź przymierz te ciuchy
Zaśmiał się i poszedł przymierzać.
-Uwaga wychodzę !-krzyknął
Wyszedł ubrany w
-Fajna. Seksownie w niej wyglądasz
-Tobie się podobam ?
-Nath ogarnij się 
-No dobra dobra

W efekcie po wielu kłotniach kupiliśmy tą bluzkę i 


Na tych kilku rzeczach nasze zakupy się skończyły.
-Nogi mnie bolą
Marudziłam jak byliśmy już w aucie i jechaliśmy do domu.
-Nie marudź -zaśmiał się
-Będziesz mi masował stopy Sykes
-Po nazwisku to po pysku
-Uderzyłbyś mnie ?
-No nie..
-No właśnie -uśmiechnęłam się tryumfalnie- Więc mogę mówić do ciebie po nazwisku-wystawiłam do niego język
-Kiedyś zamknę ci te pyskate usteczka
-Pff-prychnęłam -Chciałbyś
-A wiesz ,że tak ?
-Możesz pomarzyć
Właśnie stanęliśmy na światłach
-Odwróć się w moją stronę-zakomenderował
Wykonałam polecenie i spotkałam się z jego malinowymi ustami.
-Co ty...?
-Powiedziałem ,że zamknę te twoje usta ,i to zrobiłem. A że całusem ,na dodatek skradzionym, to już inna sprawa
Powiedział i ruszył bo zapaliło się zielone światło.
-Zapamiętam to sobie-burknęłam pod nosem

Dojechaliśmy do domu w ciągu pięciu minut. Wyszłam i od razu wparowałam do domu.
-Hejka-krzyknęłam od wejścia
-Misia !
Podbiegł do mnie Parker i okręcił wokół własnej osi.
-Co tak długo?
-A bo ten tam -pokazałam na Nath'a- grymasi gorzej niż Max, a to już jest rekord.
-Uhuhu,co ja widzę, pokłóciliście się
-Nie
-Tak
-Widzę ,że nawet nie macie spójnych zeznań-zachichotał Thomas
-O co się obraziłaś ?
-...
-Chodź Misia ,pogadamy sobie
Pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju po czym zamknął drzwi.
-O co chodzi ?
-O nic
-Ale..
-Tom, to po prostu zdenerwowanie nie koniecznie obrażanie się ,okey ?
-Okey ale czym cię tak 'zdenerwował' ?
-No bo on nie ma prawa mi skradać całusów-założyłam ręce na piersi
-Aaaa, o to się rozchodzi-zaśmiał się- Pierwszy raz to nie ty postawiłaś na swoim
-No właśnie... Co ?!
-Prawda koli w oczy ,co ?
-Nie prawda !-oburzyłam się
-Prawda!
-Nie !
-Tak !
-Nie !
-Tak !
-Nie !
-Tak ! I koniec ! Pogódź się z tym ,że czy tego chcesz czy nie to to 'pociąganie' działa w obie strony. Ty pociągasz jego a on ciebie. Ale nie myśl sobie ,że zawsze będziesz stawiała na swoim bo oboje macie dominujące charakterki. Każde z was będzie chciało postawić na swoim. Tym razem to on postawił na swoim.
-Ale to ja miałam !
-Tak ,przynajmniej chciałaś. Za to ty wywinęłaś mu kilka takich sytuacji, i szczerze to nie wiem kto znalazł się w gorszej -zachichotał- Ty tylko zostałaś pocałowana, a on KILKA razy został doprowadzony do stanu 'wyjątkowego'
-Parker !-trzepnęłam go po ramieniu za te erotyczne przesłanki
-No co ?! A może nie
Zaśmialiśmy się z naszej dziwacznej rozmowy.
-Ali nie próbuj zawsze na siłę postawić na swoim bo możesz się w końcu na tym przejechać. On jest facetem i nie możesz zawsze burzyć jego pozycji lidera
-Nie możesz burzyć jego pozycji lidera ..-przedrzeźniałam go
-Osz ty mała gnido
Rzuciła się na mnie z łaskotkami.
-Błagam...przestań....hahaha.....Tom......Parker !-wydusiłam przez śmiech
-Nie przedrzeźniaj mnie mała zmoro-pogroził mi palcem
-No dobra ,dobra duża zmoro
-No i znowu zaczynasz ?-zapytał ze śmiechem
-Wracając do rozmowy , obiecuję ,że postaram się opanować mój charakter i 'nie zagrażać jego pozycji lidera'
-No i tak ma być
Przytulił mnie jak matka swoje dziecko.
-Dobra Stary ja idę na dół-powiedziałam i wstałam
-Jak mnie nazwałaś ?
Popędziłam na dół do salonu gdzie siedzieli chłopcy. Zlokalizowałam Sykesa i biegiem podbiegłam do niego. Wryłam mu się na kolana. Rękami objęłam jego szyję i wtuliłam w jego tors
-Błagam nie oddawaj mu mnie-wyszeptałam do niego
-Komu..
Nie dokończył pytania bo do salonu wpadł Parker
-Oddawać mi tego złośliwego gnoma
-Już wiem komu mam cię nie oddawać-zaśmiał mi się do ucha Nath
Jeszcze mocniej wtuliłam się w niego a on objął mnie swoimi ramionami.
-O tutaj jesteś!-powiedział kiedy nas zauważył- Oddaj ją po dobroci-powiedział do Nathana
-Nie oddam jej-zaśmiał się-Parker co ty odwalasz Stary ?
-Ha widzisz on też tak mówi-wytknęłam mu
-Wiecie co obrażam się. Ja wiem ,że jestem najstarszy ale żeby od razu stary ?-udawał ,że płacze
-Oj Tommy-podszedł do niego Max- Nie płacz kochanie
-Maxiu skarbie,dlaczego ?
-Nie wiem ale ja ci pomogę
-Dziękuję -cmoknął go w policzek
-Tomax FOREVER !
Wykrzyczeli a my nie wyrabialiśmy już ze śmiechu.
-Boże co za głąby a na dodatek z jednym jestem spokrewniona
-Masz przerąbane-zaśmiał się brunet ,u którego na kolanach siedziałam
-Dzięki-powiedziałam z pretensją w głosie
-Misia o czym rozmawialiśmy ?
-Tak ,tak 'nie zagrażaj pozycji lidera'-naśladowałam jego głos
-Zapomniałaś za co zbiegałaś w te pędy na dół ?-popatrzył na mnie wymownie
-To ja już będę cicho
Przytuliłam się do Natha a on położył swój podbródek na mojej głowie.
-Może coś obejrzymy ?-zaproponował Jay
-Spoko tylko co ?
Chłopcy (oprócz Nathana oczywiście) wstali i podeszli do półki z filmami. Oczywiście przez kolejne 10 minut kłócili się co będziemy oglądać. W końcu ,po wielu namowach Jaya, zdecydowaliśmy się obejrzeć Avatara. Przyniesiono pocorn i zaczęliśmy nasz seans.

____________________________________________________________________________________________________

Taki dłuższy trochę wyszedł :)
Mam nadzieję ,że się podobał :P
W komentarzach piszcie co się wam najbardziej podobało z całego rozdziału ,możecie wklejać kawałek ulubionego tekstu :*

Także widzicie Ali 'nie może zagrażać pozycji lidera' XD

Jak myślicie co się wydarzy podczas oglądania filmu ?
Sugestie i wszystkie domysły zostawiam wam ^_^
Także komentujcie *.*

/Neytri